Nagonka

Wszyscy chcemy uchodzić za osoby liberalne i otwarte, ale tak naprawdę u większości z nas, nad liberalizmem bierze górę małostkowość i kompleksy, które powodują, iż przeciwników, szczególnie politycznych, którzy maja inny pogląd na świat i nasze codzienne życie, próbujemy tępić i niszczyć.

I nie da się nam wytłumaczyć, że takie zachowanie pokazuje rozchwianie emocjonalne i małą odporność, my wiemy lepiej i nie pozwolimy sobie na odmienność innych, krytykę w naszym kierunku, czy też sukcesy i zaangażowanie kogokolwiek poza nami.

Tak reagują także osoby, a jest ich nawet całkiem sporo, które uważają, że wszystko robią doskonale i najlepiej, więc krytyka, inny sposób myślenia ma ich nie dotykać i nie dotyczyć! Gdy ktoś śmie zaburzyć ten cudowny wizerunek, pojawia się ostry, nie przebierający w środkach atak – zwykle słowny, skierowany przeciwko osobie, która w naszym mniemaniu nam zagraża! Zazwyczaj ataki są dalekie od racjonalnego uzasadnienia, ale nie ma to znaczenia, ważne aby zabolało.

Nagonka jest niczym innym tylko zwykłym elementem manipulacji w życiu politycznym. Czymś, co ma zdyskredytować przeciwników politycznych, omamić wyborców wmawiając im, że ci inni to źli i nie należy na nich głosować. W tym celu wyolbrzymia się sprawy zupełnie nieistotne, wręcz całkowicie normalne, które zabarwione emocjami mają zostawić co najmniej wrażenie niesmaku, działań nieakceptowanych społecznie i politycznie. Bo są ludzie, którzy mało rozumieją i jak usłyszą: „bo ten, tamten, to on …”, wbijają sobie natychmiast do głowy negatywne skojarzenia.

Uderza to najczęściej w osoby, które starają się po prostu dobrze wykonywać swoją pracę. Bo tak już w życiu jest, że w porównaniu z miernotami wyglądamy dobrze – miernoty nam nie zagrażają, natomiast na tle ludzi mądrych i pracowitych, nasze często zbyt wysokie ego może zostać nieźle sponiewierane. Dlatego trzeba niszczyć, gryźć, nie wolno dopuścić, aby taka osoba mogła mieć ze swojej pracy korzyści, bo to korzyści polityczne!

Czy warto tłumaczyć, iż nie zawsze chodzi o korzyści polityczne? Chyba nie warto, bo to są osoby, do których żadne tłumaczenie nie dociera. Są bowiem ludzie, którzy wcale nie chcą, aby wszystkim było lepiej – wystarczy, żeby inni mieli gorzej. Hipokryzja, zaściankowość, prostactwo i wieczne podziały – oto Polska na miarę XXI wieku.

I nie powinienem być zdziwiony. Świat jest już tak zbudowany, że są ludzie, którzy jedyne co potrafią robić, to krzyczeć, oskarżać, i jest zupełnie bez znaczenia kogo. Wczoraj lekarz, dzisiaj nauczyciel, jutro urzędnik … a wszystko po to, by leczyć kompleksy, by przypodobać się: wyborcom, szefowi, mentorowi … komukolwiek, kto pogłaska po głowie i powie „dobry piesek”.