Autor: <span class="vcard">Robert Klimowicz</span>

pom_spoRozwiązania ustawowe wymagają, aby w każdym mieście byli zatrudnieni pracownicy socjalni. Jeden ma mieć pod opieką dwa tysiące mieszkańców. Stąd w sześćdziesięcio tysięcznym Ełku jest ich trzydziestu.

Pracownicy socjalni wykonują ciężką, ale niezwykle ważną dla prawidłowego rozwoju miasta pracę. Ich rolą jest umożliwienie osobom i rodzinom przezwyciężenie trudnych sytuacji życiowych, w których nierzadko się znajdują.

Praca z drugim człowiekiem to ogromna odpowiedzialność. To praca wymagająca, wielozadaniowa, obciążająca, tylko i wyłącznie dla ludzi z empatią. To zawód, który podlega ciągłym przemianom zmuszającym pracowników socjalnych do nieustannego dokształcania się, śledzenia zmieniających się przepisów, dostosowywania się i radzenia w ciężkich, często bardzo skomplikowanych sytuacji życiowych ich klientów. Ich najtrudniejszym aspektem jest działalność w terenie, czasem w sytuacjach niebezpiecznych, gdyż klienci pomocy społecznej to rodziny ze środowisk trudnych, które nie radzą sobie z prawidłowym funkcjonowaniem.

Pracownicy ośrodków pomocy społecznej są obarczeni także zadaniami, które znacznie wybiegają poza ustawowe obowiązki. Działają w zespołach interdyscyplinarnych (takich jak np. związane z procedurą Niebieskiej Karty) i różnego rodzaju społecznych komisjach, piszą projekty i pozyskują środki na organizowane różne kampanie społeczne, przygotowują pikniki rodzinne, prowadzą telefony interwencyjne, aktywizują osoby długotrwale bezrobotne, przygotowują zbiórki dla poszkodowanych przez los, uczestniczą w mediacjach rodzinnych, monitorują osoby chore psychicznie i bezdomne … i wiele, wiele innych.

Niestety ich wynagrodzenia są nieadekwatne do wciąż rosnącej liczby obciążeń. Według raportu przygotowanego przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej średnia wynagrodzeń pracowników socjalnych w Polsce wynosi 3,1 tys. zł brutto. Zarobki ełckich pracowników w sposób znaczący odbiegają nie tylko od tej średniej, ale też zarobków z okolicznych miejscowości.

Dlatego też prawie od samego początku kadencji apelowałem o docenienie pracowników socjalnych i rozważenie podwyżek ich wynagrodzeń.

Ełk jest miastem, w którym dba się o rodziny. Jednakże, aby skutecznie pomagać, musimy także zadbać o ludzi, którzy tę pomoc niosą. Niestety w obecnym stanie rzeczy dochodzi czasem do absurdalnych sytuacji, w których klienci MOPS-u mają wyższe dochody rodzinne uzyskane ze wszystkich świadczeń jakie otrzymują niż dochody pracownika, który ma im pomagać.

Praca pracowników socjalnych nie może być tylko i wyłącznie powołaniem oraz misją. Aby była prawidłowo wykonywana pracownik musi nie tylko wykazywać się dużą wiedzą, znacznym doświadczeniem, umiejętnościami, ale też odpowiednią motywacją do pełnego zaangażowania się w nią i niekiedy całkowitego poświęcenia na rzecz osób i rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej będących pod jego opieką.

Utrzymujące się w dłuższej perspektywie niskie zarobki pracowników socjalnych w Ełku, które w żaden sposób nie są odpowiednie do wykonywanej pracy i posiadanych kwalifikacji, przyczynić się mogą do sytuacji, w której miasto borykać się będzie z prawidłową realizacją pomocy społecznej, gdyż zabraknie chętnych do wykonywania tego trudnego zawodu.

Mam nadzieję, że obecnie, przy poparciu znacznej grupy radnych, a w szczególności członków Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej uda się wygospodarować odpowiednią kwotę na podwyżki wynagrodzeń dla pracowników socjalnych zatrudnionych w ełckim MOPS-ie. Formalny wniosek w tej sprawie został już złożony, pozostaje czekać na jej uchwalenie w budżecie miasta.

Polityka społeczna

20150302_093501„Polska w trocinach”, „Mordor”, „Siekierezada” to tylko przykładowe tytuły prasowe po wprowadzeniu pisowskich zmian dotyczących wycinki drzew.

I nie ma w tym żadnej przesady. Drzewa wycina się dosłownie na każdym kroku. Czy jest to niezbędne i potrzebne, czy też zupełnie nie … to wydaje się nieistotne, ważne jest aby ciąć, piłować i rąbać.

Wystarczy wyjechać poza miasto w jakimkolwiek kierunku. Dewastacja przyrody postępuje błyskawicznie, niekontrolowanie, dosłownie wszędzie. Polak mając chyba we krwi potrzebę niszczenia, tnie wszystko jak leci … póki jeszcze można – bo zaraz zmienią prawo i swoboda rujnowania się skończy.

Nawet te najmłodsze dzieci wiedzą, że drzewa w miastach trzeba sadzić, a wycinać tylko wówczas, gdy jest to uzasadnione. Drzewa dają tlen, cień, obniżają temperaturę w upały, pomagają walczyć z niezwykle szkodliwym dla nas smogiem, a przede wszystkim poprawiają wygląd miasta. To między innymi dzięki temu Ełk jest jednym z piękniejszych miejsc w naszym kraju.

Wielu Ełczan z przykrością i poczuciem bezsilności patrzy na bezduszne wycinanie drzew wokół naszego miasta. Wielu ma nadzieję, iż Ełk ominie ta bezsensowna i niepotrzebna ludzka bezmyślność.

Dlatego uważam, iż wzorem Słupska, czy Sopotu należy pokazać tym co trociny mają w głowie, że w Ełku docenia się drzewa i wycina się je nie dla „zabawy”, ale jedynie przy ważnych dla Ełczan inwestycjach drogowych oraz gdy zagrażają zdrowiu i życiu mieszkańców.

Proponuję zatem:

  • Stwórzmy w bieżącym roku mapę zasadzeń – znajdźmy każde możliwe miejsce, gdzie można posadzić drzewo, tak aby nikomu i niczemu nie przeszkadzało jak wyrośnie.
  • Zaplanujmy w budżecie miasta na rok 2018 odpowiednie środki finansowe, które wystarczą na zakup niezbędnej ilości drzew i krzewów.
  • Przygotujmy wiosną 2018 roku akcję sadzenia drzew. Zachęćmy mieszkańców, aby wspólnie z Radą Miasta osobiście zaangażowali się w tę akcję.

Niech Ełk pozostanie miastem przyjaznym naturze, gdzie więcej sadzi się drzew niż ich wycina. Gdzie jedynie „wycina się” z życia publicznego polityków z tak okrutnymi dla przyrody pomysłami.

Ekologia Samorząd

16473770_927526377350088_266795721879955144_nCzy naprawdę możemy się w Ełku cieszyć, że zimą normy trujących nas pyłów przekroczone są tylko okresowo i jedynie – jak wykazywały tegoroczne pomiary – czterokrotnie, a nie tak jak chociażby na południu kraju pięćset razy?

Moim zdaniem to żadna pociecha.

Niestety wydaje się, iż władze naszego kraju nie za bardzo przejmują się tym problemem. Partia zielonych wylicza ostatnie działania, które potwierdzają tę tezę:

  • zabicie energetyki odnawialnej poprzez wycofanie ustawy i poprawki prosumenckiej, pozwalającej gospodarstwom domowym, wspólnotom i firmom na produkowanie energii ze źródeł odnawialnych,  ze wsparciem tzw. taryf gwarantowanych; bycie jednocześnie producentem i konsumentem czystej energii, niezależnym od politycznie uwarunkowanych państwowych koncernów energetycznych,
  • zwiększenie wycinek w Puszczy Białowieskiej, będącej „płucami Polski” i wyrąbywanie w niej drzew na opał,
  • „ustawa antywiatrakowa” blokująca energetykę wiatrową, gdyż wykluczająca 99 proc. powierzchni Polski z pozyskiwania energii wiatrowej,
  • nowelizacja ustawy o ochronie przyrody pozwalająca na masową i niekontrolowaną wycinkę drzew w miastach i gminach; drzew, które oczyszczają powietrze, stanowią nieliczne ostoje przyrody i są naturalnymi klimatyzatorami, szczególnie w kontekście zmian klimatycznych,
  • zablokowanie poprawy jakości powietrza poprzez wstrzymanie dotychczasowych sprawdzonych programów  prowadzonych przez NFOŚiGW programy KAWKA (wymiana pieców) oraz RYŚ (termomodernizacja), a także rozmontowanie zespołu kompetentnych ludzi nimi zarządzających,
  • blokowanie przez Ministra Środowiska zmiany norm alarmowania; Polska ma ponad trzykrotnie wyższą normę alarmowania (300 ug/m3 pyłu zawieszonego PM10) od Francji (80  ug/m3) – dzięki temu pociągnięciu resortu środowiska Polska, kraj najbardziej zanieczyszczony w Europie nie ma praktycznie  alarmów smogowych,
  • brak przeniesienia norm Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do prawa polskiego, np. ważnej średniodobowej normy stężeń – głównego winowajcy zwiększonej śmiertelności ludzi – pyłu zawieszonego PM2.5 – 25 ug/m3,
  • brak działań Ministerstwa Zdrowia, a nawet mówienie o smogu jako „teoretycznym problemie” przez jego szefa.

Smog nie jest problemem teoretycznym, jak twierdzi minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Smog naprawdę zabija i generuje ogromne koszty dla budżetu państwa i koszty społeczne. Corocznie z tego powodu umiera ponad 51 tysięcy Polek i Polaków – czyli wymiera miasto mniej więcej wielkości Ełku. Według wyliczeń Komisji Europejskiej corocznie kosztuje to nasz kraj 26 mld euro, czyli 6,5 razy więcej niż program 500 +.

Łatwo policzyć, gdyby nie było tych kosztów, to np. zamiast co miesiąc wypłacać 500 zł, można by było płacić aż 3.250 zł na każde dziecko!

Skoro dla władz kraju ważniejsza jest gospodarka oparta na węglu niż życie i zdrowie Polaków, to moim zdaniem, większa staje się odpowiedzialność samorządów w tym zakresie.

Niemal dwa lata temu proponowałem wprowadzenie w Ełku uchwały antysmogowej – wyliczyłem konkretne rozwiązania, które można by było w naszym mieście wdrożyć. Nie chcąc się powtarzać dodam, iż uważam, że w Ełku najważniejszymi sprawami są:

  • Nieudawanie, że problemu nie ma i nas to nie dotyczy.
  • Wymiana starych, nieekologicznych piecy, smoluchów, które trują nas każdej zimy.
  • Zwiększenie liczby drzew i terenów zielonych na terenie miasta.

Niezbędne jest zatem znaczne zwiększenie w budżecie miasta kwot przeznaczanych na wymianę starych piecy na nowe, ekologiczne – przy okazji nagłośnienie, że taki możliwość w Ełku istnieje oraz uskutecznienie procedur, które doprowadzą do ich wymiany. Mam tu na myśli m.in. atrakcyjny procent dofinansowania, terminy, które wymuszą szybkie inwestycje oraz zwiększenie świadomości mieszkańców poprzez kampanie informacyjne.

Fot: Ela Kuligowska

Ekologia Gospodarka Komunalna

54e1cf7335014_oW październiku br. odbyły się w Rosji czterodniowe, jedne z największych w historii, ćwiczenia obrony cywilnej, w których wzięło udział 40 milionów obywateli i 200 tysięcy specjalistów z ekip ratunkowych.

To nie odosobniony przypadek. Większość krajów europejskich w ostatnim czasie zaadaptowało strategię obrony cywilnej do nowych sytuacji nadzwyczajnych.  Poszczególne kraje zalecają swoim obywatelom różne sposoby przygotowania i postępowania w sytuacjach kryzysowych.

I tak przykładowo Niemcy zalecają zrobienie zapasów wody (dwa litry na osobę i dzień) i artykułów spożywczych na pięć dni oraz zaopatrzenie się w odbiornik radiowy na baterie. Austria oprócz zapasów na 14 dni przypomina o przygotowaniu teczki z dokumentami. W Holandii obowiązkowe jest także radio na baterie, a w Finlandii tabletki z jodem. W Szwajcarii wszystkie budynki, w których jest ponad 38 pomieszczeń, muszą mieć schrony. Muszą być one wyposażone we wszystko, co niezbędne do przeżycia, w tym w łóżka polowe i toalety awaryjne.

W Polsce nie ma instrukcji odnośnie zachowania się ludności w sytuacji kryzysowej. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla ludności, odpowiedzialność za zarządzanie kryzysowe przejmują szefowie obrony cywilnej na poziomie województw, gmin i powiatów.

Prawda jest niestety taka, że przeciętny mieszkaniec dowolnego polskiego miasta nie ma pojęcia jak się zachować i gdzie uciekać w sytuacji zagrożenia. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, iż część obywateli naszego kraju w przypadku usłyszenia sygnału alarmowego po prostu zamknie okno, gdyż będzie mu to przeszkadzało oglądać telewizję, nie mówiąc już o ich rozpoznawaniu.

Dlatego też warto przypomnieć, co jaki dźwięk oznacza:

  • Alarm powietrzny – ciągły dźwięk modulowany w okresie jednej minuty.
  • Alarm o skażeniach – przerywany, modulowany dźwięk syreny.
  • Dźwięk ciągły trwający 3 minuty – odwołuje alarm

Jak się w takich sytuacjach zachować?

  • Działanie szybkie, ale zachowanie spokoju (bez paniki).
  • Słuchanie komunikatów radiowych, rad i poleceń osób uprawnionych do kierowania w sytuacjach zagrożeń, w tym w razie konieczności bezdyskusyjne opuszczenie miejsca zamieszkania.
  • Udzielanie pomocy ludziom potrzebującym.
  • Rozsądne korzystanie z zapasów.
  • Wyłączenie źródeł i odbiorników prądu i gazu oraz zabezpieczenie mienia.

Gdzie jest bezpiecznie w Ełku?

Niestety pozostają nam jedynie piwnice naszych domów. W naszym mieście nie ma bowiem spełniających nowoczesne normy schronów. Przed laty funkcjonowały takie na ulicy Toruńskiej i na terenie PKP, ale to zamierzchła już przeszłość. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, iż budowa schronów nie jest zadaniem samorządów.

Inne

mleczko_24_600Stwierdzenie, że czytanie uczy i rozwija nie jest nowością. To, że bez czytania się uwsteczniamy, mamy coraz większe problemy z rozumieniem i pojmowaniem świata też nie jest zaskoczeniem.

A jednak w naszym kraju coraz mniej osób sięga po książkę, coraz więcej ludzi nie jest w stanie powiedzieć kiedy cokolwiek przeczytało … i skutki tego są coraz bardziej widoczne. Szczególnie dotkliwie efekty nieczytania widoczne są wśród dzieci, które mają coraz większe kłopoty z językiem polskim – jak alarmują fachowcy od tematu słabo go znają, porozumiewają się skrótami, często mówią nieprawidłowo.

Oczywiście pojawia się szereg programów ogólnokrajowych typu „Cała Polska czyta dzieciom”, w które włączają się także lokalne samorządy, ale moim zdaniem to za mało. W naszym mieście potrzebna jest spójna i dobrze przemyślana koncepcja wspierania czytelnictwa.

Dlatego też, na dzisiejszej Komisji Oświaty Rady Miasta zaproponowałem dwie rzeczy:

  • Rozpoczęcie prac nad Programem Wsparcia Książki i Rozwoju Czytelnictwa w Ełku.
  • Powołaniem specjalnej rady przy Prezydencie, która opracowałaby taką koncepcję.

Wstępnie  przedstawiłem kilka moich pomysłów, które może warte by były rozważenia i uwzględnienia w programie.

  1. Pierwsza książka mojego dziecka – dla każdego urodzonego w Ełku.
  2. Obniżenie podatku od nieruchomości (może czynszu) na pewien okres dla księgarni w Ełku.
  3. Przeznaczenie środków na coroczne nagrody Prezydenta Miasta dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych czytających najwięcej – na podstawie danych Miejskiej Biblioteki Publicznej.
  4. Złota karta biblioteczna dla uczniów czytających co najmniej 35 książek rocznie – uprawniającą do np. darmowego korzystania z basenu, 50 proc. zniżki w czymkolwiek organizowanym przez jednostki miejskie i stowarzyszenia z grantów miejskich.
  5. Strefa wolnego czytania – certyfikowane miejsca w Ełku, w których spokojnie można czytać książki – ze specjalnym miejscem do czytania (oznaczone i może z jakąś specjalną ozdobną ławą). Celem jest rozgłos akcji „Ełk, miasto przyjazne książce”.
  6. Przyznanie dodatkowej puli środków dla bibliotek szkolnych na zakup lektur szkolnych – obecnie te biblioteki są mocno niedofinansowane.
  7. Dodatkowa pula na granty dla organizacji przygotowujących akcje wspierające czytelnictwo w mieście – zgłosiłem już odpowiednią poprawkę do programu współpracy samorządu miejskiego z organizacjami pozarządowymi i została przyjęta przez Komisję.
  8. Możliwość udzielania grantów przez Miejską Bibliotekę Publiczną.
  9. Moja książka – pomoc miasta w wydaniu własnej książki – recenzja, pomoc korektora, ewentualne dofinansowanie w ramach grantów rozdawanych przez bibliotekę miejską.
  10. Jest pomysł, o którym mówił mi Prezydent Artur Urbański, według którego biblioteki szkolne mogłyby stać się bibliotekami osiedlowymi. Dlatego potrzebny jest system wspólnej pracy Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz bibliotek szkolnych. Pośrednictwo w wypożyczaniu książek.
  11. Coroczna nagroda Prezydenta dla bibliotekarki za najlepsza koncepcję działalności biblioteki szkolnej w danym roku.
  12. Możliwość zamawiania książki do wypożyczenia z biblioteki szkolnej drogą elektroniczną, za pomocą strony internetowej czy Facebooka.
  13. Aplikacja – nowości książkowe w Miejskiej Bibliotece Publicznej

Oczywiście, niektóre pomysły, choćby najlepsze kosztują i nie zawsze da się je wprowadzić od razu. Ważne jest aby mieć koncepcję działania, determinację w jej wdrażaniu, zaangażowanych w to ludzi i dobrą wolę oraz pomoc władz miasta. Wydaje mi się, że w Ełku wszystkie te warunki mogą być spełnione, więc nie pozostaje nic innego jak brać się do pracy.

Rys: Mleczko

Kultura Samorząd