Dziennik Roberta Klimowicza Posts

54e1cf7335014_oW październiku br. odbyły się w Rosji czterodniowe, jedne z największych w historii, ćwiczenia obrony cywilnej, w których wzięło udział 40 milionów obywateli i 200 tysięcy specjalistów z ekip ratunkowych.

To nie odosobniony przypadek. Większość krajów europejskich w ostatnim czasie zaadaptowało strategię obrony cywilnej do nowych sytuacji nadzwyczajnych.  Poszczególne kraje zalecają swoim obywatelom różne sposoby przygotowania i postępowania w sytuacjach kryzysowych.

I tak przykładowo Niemcy zalecają zrobienie zapasów wody (dwa litry na osobę i dzień) i artykułów spożywczych na pięć dni oraz zaopatrzenie się w odbiornik radiowy na baterie. Austria oprócz zapasów na 14 dni przypomina o przygotowaniu teczki z dokumentami. W Holandii obowiązkowe jest także radio na baterie, a w Finlandii tabletki z jodem. W Szwajcarii wszystkie budynki, w których jest ponad 38 pomieszczeń, muszą mieć schrony. Muszą być one wyposażone we wszystko, co niezbędne do przeżycia, w tym w łóżka polowe i toalety awaryjne.

W Polsce nie ma instrukcji odnośnie zachowania się ludności w sytuacji kryzysowej. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla ludności, odpowiedzialność za zarządzanie kryzysowe przejmują szefowie obrony cywilnej na poziomie województw, gmin i powiatów.

Prawda jest niestety taka, że przeciętny mieszkaniec dowolnego polskiego miasta nie ma pojęcia jak się zachować i gdzie uciekać w sytuacji zagrożenia. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, iż część obywateli naszego kraju w przypadku usłyszenia sygnału alarmowego po prostu zamknie okno, gdyż będzie mu to przeszkadzało oglądać telewizję, nie mówiąc już o ich rozpoznawaniu.

Dlatego też warto przypomnieć, co jaki dźwięk oznacza:

  • Alarm powietrzny – ciągły dźwięk modulowany w okresie jednej minuty.
  • Alarm o skażeniach – przerywany, modulowany dźwięk syreny.
  • Dźwięk ciągły trwający 3 minuty – odwołuje alarm

Jak się w takich sytuacjach zachować?

  • Działanie szybkie, ale zachowanie spokoju (bez paniki).
  • Słuchanie komunikatów radiowych, rad i poleceń osób uprawnionych do kierowania w sytuacjach zagrożeń, w tym w razie konieczności bezdyskusyjne opuszczenie miejsca zamieszkania.
  • Udzielanie pomocy ludziom potrzebującym.
  • Rozsądne korzystanie z zapasów.
  • Wyłączenie źródeł i odbiorników prądu i gazu oraz zabezpieczenie mienia.

Gdzie jest bezpiecznie w Ełku?

Niestety pozostają nam jedynie piwnice naszych domów. W naszym mieście nie ma bowiem spełniających nowoczesne normy schronów. Przed laty funkcjonowały takie na ulicy Toruńskiej i na terenie PKP, ale to zamierzchła już przeszłość. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, iż budowa schronów nie jest zadaniem samorządów.

Inne

mleczko_24_600Stwierdzenie, że czytanie uczy i rozwija nie jest nowością. To, że bez czytania się uwsteczniamy, mamy coraz większe problemy z rozumieniem i pojmowaniem świata też nie jest zaskoczeniem.

A jednak w naszym kraju coraz mniej osób sięga po książkę, coraz więcej ludzi nie jest w stanie powiedzieć kiedy cokolwiek przeczytało … i skutki tego są coraz bardziej widoczne. Szczególnie dotkliwie efekty nieczytania widoczne są wśród dzieci, które mają coraz większe kłopoty z językiem polskim – jak alarmują fachowcy od tematu słabo go znają, porozumiewają się skrótami, często mówią nieprawidłowo.

Oczywiście pojawia się szereg programów ogólnokrajowych typu „Cała Polska czyta dzieciom”, w które włączają się także lokalne samorządy, ale moim zdaniem to za mało. W naszym mieście potrzebna jest spójna i dobrze przemyślana koncepcja wspierania czytelnictwa.

Dlatego też, na dzisiejszej Komisji Oświaty Rady Miasta zaproponowałem dwie rzeczy:

  • Rozpoczęcie prac nad Programem Wsparcia Książki i Rozwoju Czytelnictwa w Ełku.
  • Powołaniem specjalnej rady przy Prezydencie, która opracowałaby taką koncepcję.

Wstępnie  przedstawiłem kilka moich pomysłów, które może warte by były rozważenia i uwzględnienia w programie.

  1. Pierwsza książka mojego dziecka – dla każdego urodzonego w Ełku.
  2. Obniżenie podatku od nieruchomości (może czynszu) na pewien okres dla księgarni w Ełku.
  3. Przeznaczenie środków na coroczne nagrody Prezydenta Miasta dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych czytających najwięcej – na podstawie danych Miejskiej Biblioteki Publicznej.
  4. Złota karta biblioteczna dla uczniów czytających co najmniej 35 książek rocznie – uprawniającą do np. darmowego korzystania z basenu, 50 proc. zniżki w czymkolwiek organizowanym przez jednostki miejskie i stowarzyszenia z grantów miejskich.
  5. Strefa wolnego czytania – certyfikowane miejsca w Ełku, w których spokojnie można czytać książki – ze specjalnym miejscem do czytania (oznaczone i może z jakąś specjalną ozdobną ławą). Celem jest rozgłos akcji „Ełk, miasto przyjazne książce”.
  6. Przyznanie dodatkowej puli środków dla bibliotek szkolnych na zakup lektur szkolnych – obecnie te biblioteki są mocno niedofinansowane.
  7. Dodatkowa pula na granty dla organizacji przygotowujących akcje wspierające czytelnictwo w mieście – zgłosiłem już odpowiednią poprawkę do programu współpracy samorządu miejskiego z organizacjami pozarządowymi i została przyjęta przez Komisję.
  8. Możliwość udzielania grantów przez Miejską Bibliotekę Publiczną.
  9. Moja książka – pomoc miasta w wydaniu własnej książki – recenzja, pomoc korektora, ewentualne dofinansowanie w ramach grantów rozdawanych przez bibliotekę miejską.
  10. Jest pomysł, o którym mówił mi Prezydent Artur Urbański, według którego biblioteki szkolne mogłyby stać się bibliotekami osiedlowymi. Dlatego potrzebny jest system wspólnej pracy Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz bibliotek szkolnych. Pośrednictwo w wypożyczaniu książek.
  11. Coroczna nagroda Prezydenta dla bibliotekarki za najlepsza koncepcję działalności biblioteki szkolnej w danym roku.
  12. Możliwość zamawiania książki do wypożyczenia z biblioteki szkolnej drogą elektroniczną, za pomocą strony internetowej czy Facebooka.
  13. Aplikacja – nowości książkowe w Miejskiej Bibliotece Publicznej

Oczywiście, niektóre pomysły, choćby najlepsze kosztują i nie zawsze da się je wprowadzić od razu. Ważne jest aby mieć koncepcję działania, determinację w jej wdrażaniu, zaangażowanych w to ludzi i dobrą wolę oraz pomoc władz miasta. Wydaje mi się, że w Ełku wszystkie te warunki mogą być spełnione, więc nie pozostaje nic innego jak brać się do pracy.

Rys: Mleczko

Kultura Samorząd

stypendiumWyobraźcie sobie smutek dziecka, które wypracowało przez cały rok szkolny średnią 6.0, w sytuacji, gdy koleżanka z ławki, która uzyskała średnią „ledwie” 4.5 otrzymała stypendium naukowe, a ono nie.

A wszystko przez konstrukcję dotychczasowych przepisów stypendium „naukowego”, w którym decydującym kryterium był uzyskiwany przez rodziców … dochód.

Uczeń szóstkowy musi mieć trzy, nierozłączne cechy: musi być zdolny, bardzo pracowity i, co czasem też jest bardzo ważne – musi mieć szczęście, że nie znajdzie się nauczyciel, który go trochę mniej lubi. Tylko przy spełnieniu tych trzech czynników ma szansę na uzyskanie najwyższej średniej.

W ubiegłym roku we wszystkich miejskich szkołach takich uczniów było dwóch. Niestety, zdarzało się, że jedyną dla nich nagrodą – poza radością rodziców – był np. atlas z geografii ufundowany przez oczywiście dumną ze swojego ucznia szkołę.

Dlatego na posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Rodziny przy Radzie Miasta zaproponowałem zmiany, które powinny doprowadzić do zmian przepisów uchwały w sprawie zasad przyznawania stypendiów dla uczniów.

  • Po pierwsze zaproponowałem likwidację kryterium dochodowego – od tego jest stypendium socjalne i skupienie się na wynikach w nauce oraz aktywności społecznej.
  • Po drugie wnioskowałem, aby bardziej doceniać osoby wybitnie zdolne, które znacząco wyróżniają się efektami swojej pracy szkolnej.

Cieszy mnie fakt, iż Prezydent zareagował niemal natychmiast. Zostały przygotowane zmiany, które „wpisują się” w moje propozycje. W projekcie nowych przepisów znika kryterium dochodowe, a średnia ocen 6.0 punktowana jest znacznie wyżej od pozostałych ocen, co przy udziale takiego ucznia w konkursach i olimpiadach przedmiotowych właściwie przesądza o uzyskaniu stypendium.

Rozważana jest jeszcze kwestia zwiększenia budżetu na ten cel i podniesienia kwoty stypendiów, ale decyzji w tym zakresie jeszcze nie ma.

Samorząd Szkoła

rys newsweekW każdej społeczności są ludzie aktywni, którzy w różny sposób chcą spożytkować drzemiącą w nich energię.

Działają i zachęcają innych do działania, mają chęci i pomysły. Nie boją się pisać, zabierać głosu, przekonywać do swoich racji i poglądów. Są twórczy, kreatywni, pozytywni, widoczni i często powszechnie znani.

I niestety to przeszkadza. Wszyscy doskonale wiemy, że wokół nas żyją ludzie głupi, bezduszni i agresywni, którzy od czasów pojawienia się Internetu mają „wreszcie” okazję bezkarnie wystąpić z garściami pełnymi „gówna” – obrzydliwą, lepiąca się mazią, która zawsze działa, gdy brak merytorycznych argumentów. Rzucają tym często na oślep, gdzie popadnie, chcąc zniszczyć tych, których nienawidzą.

Hejterzy nie proponują nic w zamian, nie wskazują innych, może lepszych rozwiązań. Ich cel jest jasny i prosty utopić, oblepić, upokorzyć – kłamstwem, insynuacją, a nawet groźbą. Wyśmiewanie opinii, poglądów, przekonań, religii, pochodzenia, narzucanie swojego zdania, stałe ocenianie, krytyka, kontrolowanie.

Albo jeszcze gorzej, zwykłe znęcanie się psychiczne – poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie, stosowanie gróźb, szantażowanie, obrażanie, wyzywanie, a w efekcie doprowadzenie do stresu, wycofania się z własnej aktywności i demonstrowania własnego zdania. To, ukryta za hasłem wolności słowa, ich droga do zwycięstwa i lekarstwo na własne ograniczenia.

Dla mnie hejt jest zaburzeniem psychicznym, swego rodzaju chorobą, której objawy wynikają z skrywanych cech charakteru, faktycznej niskiej samooceny, a tym samym kompleksów – połączonej z poczuciem niesprawiedliwości, że ktoś jest inteligentniejszy i ma szczęście do rozwoju wrodzonego talentu. Wynika też ze słabości charakteru, który często ulega wpływom propagandy wciskającej nam poczucie wszelakiego zagrożenia.

Dla hejterów jesteśmy jak spluwaczki na frustrację i gniew, za wydumaną niesprawiedliwość losu i nienawiść do świata. Internet wymaga więc coraz grubszej skóry. Tylko jak nic nie robisz, to nie podlegasz hejtowi.

Ale jest w tym i pocieszenie. Pioruny biją w wysokie drzewa, nigdy w sracz. Dlatego też apeluję do wszystkich tych, którzy gdy próbują coś pozytywnego zrobić są brutalnie atakowani często niemerytoryczną krytyką. Nie przejmujcie się. Róbcie swoje. Jesteście jak te wysokie drzewa.

Rys. Newsweek

Społeczeństwo

porady-dla-samotnych-rodzicowPodczas posiedzenia ostatniej Komisji Oświaty i Rodziny Rady Miasta Ełku złożyliśmy (radni: Robert Klimowicz, Joanna Porucznik) gotowy projekt uchwały dotyczący funkcjonowania na terenie Gminy Miasta Ełku „Ełckiej Karty Rodziny Niepełnej”.

Uważamy bowiem, iż jest to grupa dotychczas często pomijana, a według wszelkich danych statystycznych najbardziej potrzebująca pomocy. W samym Ełku to ponad jedna czwarta wszystkich korzystających z różnorodnego wsparcia Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

W naszym mieście funkcjonują już dwie karty: Karta „Rodziny 3+”, która w swoich założeniach ma propagować pewne wzorce rodzinne oraz Karta „Seniora” zachęcająca tę grupę Ełczan do aktywności i korzystania z wielu atrakcji naszego miasta. „Ełcka Karta Rodziny Niepełnej” ma być natomiast narzędziem pomagającym samotnemu rodzicowi w wychowaniu dziecka lub dzieci. Tyle i aż tyle.

Dlatego naszym zdaniem idealnie wpisywałaby się w całościową politykę prorodzinną prowadzoną w naszym mieście.

Kto skorzysta?

„Ełcka Karta Rodziny Niepełnej” przysługuje wyłącznie osobom samotnym, które sprawują opiekę prawną nad co najmniej jednym dzieckiem (niepełnoletnim lub takim, które nie ukończyło 25 lat i nadal się uczy).

Niestety, a może słusznie, pojawiają się zarzuty, iż w obecnych czasach wiele osób żyje bez formalnego małżeństwa, w związkach nieformalnych i źle stałoby się gdyby otrzymywali pomoc, która im się nie należy. Proponujemy rozwiązanie tego problemu.

Należałoby wprowadzić dodatkowe ograniczenia. W pierwszej kolejności karta trafiłaby do osób, które już otrzymują pomoc państwa i są dobrze rozpoznane przez pracowników socjalnych – wspólnie rozliczają się z dzieckiem, pobierają zasiłek rodzinny, dodatek dla samotnych rodziców, którym przyznano zaliczkę alimentacyjną lub refundację kosztów opieki nad dzieckiem. To najbiedniejsza grupa ludzi, których dochody „ocierają się” o minimum niezbędnym do egzystencji.

Następną grupą (w zdecydowanej większości samotnych matek) jest ta, która otrzymuje alimenty, jednakże warunkiem jest ich faktyczna wypłata, a nie tylko ich zasądzenie. Są bowiem i tacy, którzy „biorą” fikcyjny rozwód ze względu właśnie na różnorodne świadczenia.

Niestety często zdarzają się przypadki, że mimo, iż alimenty są zasądzone, to nie są fizycznie wypłacane – w takich przypadkach decyzja należałaby do Prezydenta Miasta.

Myślę, że warto pamiętać, iż wszelkie świadczenia otrzymuje się na podstawie uzyskiwanego dochodu. O ile w rodzinach mających kilku członków uzyskany dochód będzie dzielony przez większą liczbę osób, to w odniesieniu np. do samotnej matki z jednym dzieckiem tylko przez dwie. Jeśli zatem ktoś zarabia trochę więcej niż minimalne wynagrodzenie, to ze względu na przekroczenie określonego progu, nie dostanie żadnego świadczenia, że o programie 500 + nie wspomnę. Dlatego oczywiście nie można im blokować dostępu do pomocy. To dla nas najważniejszy argument!

Ustaliliśmy więc, iż w pozostałych przypadkach indywidualne decyzje podejmować będzie Prezydent, ale po wydaniu opinii Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pracownicy ełckiego MOPS-u to naprawdę dobrzy fachowcy i jesteśmy przekonani, że poradzą sobie z analizą tego kto powinien otrzymać wsparcie, a kto nie.

Podobnie dzieje się także i w innych dziedzinach, w których udzielana jest w mieście pomoc. Najlepszym tego przykładem są wnioski o przydział mieszkań socjalnych. To komisja musi stwierdzić, kto na taką pomoc zasługuje, a kto np. „kombinuje”. Dobre i czytelne zasady regulaminowe (które już niedługo mamy nadzieje będą, bo zaproponowaliśmy ich zmianę), wywiad ze środowiska, wizyta u wnioskodawcy, a przede wszystkim wiedza i ogromne doświadczenie pracowników MOPS-u sprawią, że błędne decyzje zdarzać się będą bardzo rzadko.

Ponadto karta byłaby imienna i przyznawana na okres jednego roku – tak, aby można było raz do roku weryfikować wnioskodawców.

Do czego uprawniałaby Ełcka Karta Rodziny Niepełnej?

Naszym zdaniem powinna się ona różnić od dwóch poprzednich i koncentrować się przede wszystkim na pomocy w wychowaniu dzieci. Według projektu uchwały  „Ełcka Karta Samotnego Rodzica” uprawniałaby do:

  • Pierwszeństwa w przyjęciu dziecka do żłobka, przedszkola, świetlicy szkolnej w jednostkach oświatowych, dla których organem prowadzącym jest Gmina Miasto Ełk.

Aktualnie otrzymuje się dodatkowe punkty przy naborze do przedszkoli. Naszym zdaniem decyzja powinna być w tym przypadku podejmowana od razu.

  • 25 proc. zniżki/ulgi na korzystanie z oferty publicznych przedszkoli prowadzonych przez Gminę Miasto Ełk.

Dokładnie taką samą pomoc mają już w Ełku rodziny wielodzietne.

  • Pomocy w wysokości 50 proc. zakupu posiłku lub żywności w szkołach i przedszkolach, których organem prowadzącym jest Gmina Miasto Ełk.

Jest obecnie możliwość wystąpienia z wnioskiem o zmniejszenie opłaty za obiady w szkołach, niemniej jesteśmy zdania, że dla właścicieli karty powinno to działać „z automatu”.

  • 50 proc. zniżki/ulgi za zajęcia pozalekcyjne na korzystanie z oferty publicznych szkół i przedszkoli, dla których organem prowadzącym jest Gmina Miasto Ełk.
  • Dofinansowania w wysokości 25 proc. do zajęć pozalekcyjnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe na terenie Gminy Miasto Ełk.
  • 50 proc. zniżki/ulgi na korzystanie z oferty miejskich jednostek organizacyjnych dotyczących organizowanych półkolonii.
  • Bezpłatnej porady psychologicznej, pedagogicznej i logopedycznej.

Samotnych rodziców, którzy często zmagają się nie tylko z problemami finansowymi, ale także wychowawczymi (praca zarobkowa oznacza często brak czasu dla dzieci) – dlatego koniecznie należy wspomóc ich w procesie edukacyjnym i wychowawczym ich dzieci.

  • Braku opłaty z tytułu posiadanego psa.
  • Ulgowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej.

Tak, aby pomóc w ograniczeniu wydatków przy niewielkich dochodach. Pamiętajmy, iż samotnym rodzicom jest trudniej, muszą więc szukać wsparcia u innych i znaleźć sposoby na to, żeby życie przynajmniej ich dzieci stało się łatwiejsze o ile to tylko możliwe.

Polityka społeczna Samorząd