Tag: walka polityczna

TuskPolska nie ma dobrego rządu, Polska od lat ma najlepszy rząd w Europie.

Wczoraj to stwierdzenie jednego z najważniejszych europejskich polityków nabrało rzeczywistego wymiaru i Polska – poprzez wybór Donalda Tuska na przedstawiciela Rady Europy – w końcu została doceniona przez Europę.

Był czas, że Polska w Europie była pośmiewiskiem – krajem hydraulików, pieniaczy i kompleksów. Pupilkami byli Czesi i Węgrzy. Wystarczyło 7 ostatnich lat, abyśmy udowodnili, że jesteśmy ważnym wiarygodnym, cenionym i uznawanym partnerem. Bo w Europie dostrzegają nasze sukcesy – że Polska przeszła kryzys „stulecia” bez recesji, że dystans, który dzielił nasz kraj do państw zachodnich zimniejsza się trzykrotnie szybciej niż jeszcze 10 lat temu prognozowano, że na Polskę i Polaków można w ważnych chwilach zawsze liczyć.

Europejczycy widzą nasze osiągnięcia lepiej niż część Polaków. Niestety zaklinanie rzeczywistości przez niewielką grupę chorych z zawiści i nienawiści polityków czasem pada na podatny grunt. Zamiast obrazu rozwijającej się Polski wciska nam się go głowy, że jest tragicznie, źle, że zbliża się apokalipsa.

Nie godzę się z takimi głosami. Osobiście cieszę się, że do Gdańska jadę cztery godziny, a nie sześć tak jak jeszcze kilka lat temu, że moje dzieci mają w Ełku gdzie uprawiać sport, rozwijać swoje talenty, że generalnie żyje się nam zdecydowanie lepiej niż naszym rodzicom. Tylko głupiec nie potrafi zauważyć jak bardzo na plus zmienił się nasz kraj i nasze miasto przez ostatnie 7 lat i to pomimo wielu przeciwności losu. Owszem nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Nie zapominajmy jednak, że zawsze może być znacznie gorzej i łatwo możemy utracić to, co przez ostatnie 25 lat zyskał nasz naród. Szczególnie jak dopuścimy do władzy tych, którzy mają inne niż rozwój Polski priorytety.

Na szczęście budujące są wypowiedzi części polskiej opozycji. Politycy SLD i Twojego Ruchu potrafią rozdzielić rodzime przepychanki polityczne od spraw ponadpartyjnych, od dobra naszego kraju i docenić ewidentny sukces polskiej międzynarodowej polityki. Widzą oni różnicę między rywalizacją polityczną, a obsesyjną walką pełną nienawiści i populizmu. To świadczy o mądrości tej części polskich elit. To dowód, że są tacy którzy potrafią docenić osiągnięcia innych. To pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Fot: FORUM

Polityka

Buzki_pwPolska polityka już dawno przestała być walką na pomysły i argumenty. Dziś rządzą nią emocje, które nie uznają prawdy i zdrowego rozsądku. Są tylko oni i my.

To tylko nakręca wojnę polsko – polską. To tylko niszczy wiele cennych inicjatyw, które gdzieś indziej realizowane byłyby ponad podziałami, przez wszystkich bez wyjątku … ale nie w naszym kraju. U nas zawsze obowiązuje zasada bycia w bezwzględnej opozycji do wszystkiego co wymyślą inni – nasi konkurenci polityczni.

A szkoda! W każdej partii, organizacji politycznej są ludzie mądrzy i wartościowi. Dlaczego więc nie pisać o tym, co mają do powiedzenia? Bez rozróżniania na PO, PiS, SLD, czy inny szyld? Dlaczego mamy dyskretnie pomijać fajne pomysły tylko dlatego, że przedstawia je partia, z którą ogólnie się nie zgadzam, albo wypada mi się nie zgadzać, bo związany jestem z inną organizacją?

Dlaczego u konkurencji politycznej dostrzegamy tylko absurdy i deblizmy, a nie rzeczy fajne i rozsądne?

Owszem, zawsze pośród tych mądrych znajduje się pełno idiotów i cwaniaków, którzy często skutecznie niszczą dobrą pracę każdego ugrupowania. Łatwo jest ich krytykować, wskazywać błędy wszelkiej maści oszołomów. Szczególnie w grupie, z którą się rywalizuje. Jednakże uważam, że w polskiej polityce za dużo jest krytyki, a za mało doceniania innych. Dlatego postanowiłem na niniejszym blogu – w przypadku polityki – pisać tylko o rzeczach według mojej oceny mądrych i fajnych. Krytykę, krytykanctwo oraz wytykanie błędów i głupoty zostawiam innym.

Od dziś, u mnie, tylko pozytywne oblicza polityki.

Polityka

polityczneCoraz częściej pracownie sondażowe zwracają uwagę na fakt, iż największą grupą wyborców są ci, którzy nie są w stanie wskazać partię, na którą są skłonni głosować, albo mają serdecznie dość polityki.

To już największa siła polityczna w naszym kraju. Niektóre badania mówią nawet o ponad 50 proc. grupie potencjalnych, niezdecydowanych wyborców. Źle to wróży dla czekającego nas maratonu wyborczego, zapowiada się bowiem nikła frekwencja. Oczywiście jeszcze nic nie jest przesądzone, niemniej obecna sytuacja polityczna nie wskazuje, aby mogło się to znacząco zmienić.

A obecny rok będzie bardzo ważny dla polskiej polityki. Podwójne wybory mogą przemeblować scenę polityczną. Problem jednak w tym, że partie, także te nowe, nie mając dobrego pomysłu na rządzenie, ścigając się z dużym zapałem z konkurentami, przedstawiają coraz bardziej populistyczne i nierealne wizje. A jak się nie ma dobrych pomysłów, to sięga się po negatywne emocje.

Dlatego nie mam co do tego wątpliwości, że bieżący rok będzie okresem brutalnej walki politycznej. To bardziej niż pewne, że w 2014 roku rzeka pomyj wyleje się na polskie ulice. Każdy będzie walczył z każdym, widząc w brutalności politycznej złoty środek do zwycięstwa. Kto myśli inaczej, będzie wrogiem, człowiekiem bez zasad, moralności, kimś kogo należy jak najszybciej zniszczyć. Takie ostre podziały i wrogość są odstraszające i zniechęcające do brania udziału w życiu publicznym. Przynajmniej dla tej zdroworozsądkowej części wyborców. Nie trudno więc zgadnąć, że grupa niezdecydowanych wyborców będzie rosła … ale może właśnie na tym zależy niektórym ugrupowaniom. Im mniejsza frekwencja, tym lepszy ich wynik i szanse na władzę.

Politycy skupiają się też bardziej na PR-owskim przykrywaniem własnych wpadek i słabości, spychając poważne problemy na dalszy plan. Nie od dziś ważne są przede wszystkim tematy, które co prawda wywołują emocje, ale tak naprawdę są puste, jak pod koniec miesiąca kieszenie podatnika i nic nie wnoszą do życia przeciętnego Kowalskiego. I to raczej w bieżącym roku także się nie zmieni. Podobno jest w tym dużo naszej winy, bo przecież ważniejsza jest praktyczna pani domu od debaty budżetowej, ale szczerze mówiąc, ja już też wolę wybierać tematy łatwe i przyjemne niż słuchanie wypocin jakiegoś głupka, który przez przypadek i całkowicie niezasłużenie został posłem albo radnym.

Trudno zatem się dziwić, iż powoli przestajemy interesować się polityką. Nie wierzymy już, że politycy mogą być inni, lepsi, zorientowani na wyborców, których reprezentują. Dlatego nie chcemy już chodzić na wybory. Jednakże warto przypomnieć powszechnie znane powiedzenie: jeżeli nie interesujesz się polityką, to ona zainteresuje się tobą. Jeżeli nie idziemy na wybory, to pozwalamy, aby inni wybierali za nas. Jak wielu z nas nie pójdzie na wybory, to o naszym życiu może zadecydować grupka oszołomów i będziemy mieli spore szczęście, jak nie będzie to niebezpieczna grupka oszołomów. Niestety, w kraju gdzie tak mało dobrych polityków nie stać nas na to, aby również nie dość dojrzali byli wyborcy.

Rys: pocisk.org

Polityka Proponowane

pobraneI jak tu nie lubić polityka jakim jest Leszek Miller, gdy z takim wdziękiem sprowadza „do parteru” butnego Janusza Palikota.

Janusz Palikot przemawiając z sejmowej mównicy nie przebierał w słowach. Padły oskarżenia o obłudzie i świętokradztwie. Było przestrzeganie i przepowiadanie tragicznego losu. To miał być retoryczny popis wielkiego mówcy za jakiego z pewnością uważa się lider Twojego Ruchu.

Miał być, ale nie był. Leszek Miller odpowiadając słowami wielkiego polskiego poety Juliana Tuwima – Próżnoś się repliki spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa, nie powiem nawet pies cię…, bo to mezalians byłby dla psa – całkiem zgasił niedawnego mistrza happeningów. I co prawda Palikot próbował ripostować, wyliczając dochody szefa SLD, to jednak wyszło to trochę żałośnie

Umiejętność publicznego przemawiania i argumentowania jest sztuką. Umiejętność publicznego i inteligentnego „dokopania” rywalowi sztuką niezwykle trudną. Leszek Miller udowodnił dziś, że jest w tej dziedzinie wśród prawdziwych artystów.

Fot: wiadomosci.wp.pl

Polityka

76424b808ff7c3ee2c54de04e03ecc0bOdsuniemy raz na zawsze od władzy tych, którzy ją obecnie sprawują – takie jest przesłanie głównej siły opozycyjnej w przeddzień wybawiałoby się radosnego Święta Niepodległości.

Oni się nie cieszą. Bo i z czego tu się cieszyć? Nie mają władzy, która oparłaby się potężnemu frontowi zła podmywającego podstawy naszego narodu, które atakuje naszą tradycję, atakuje rodzinę i Kościół. Frontowi ataku na polskość, a co za tym idzie – na niepodległość.

Ale tą władzę zdobędą! Już wkrótce, już niedługo! I będą walczyć z tym złem. Jednakże walka ta wymagać będzie poświęceń. Jak sugerują cytowane na początku artykułu słowa, poświęceniem będzie likwidacja demokracji – bo tymże jest odsunięcie przeciwników politycznych od możliwości zdobycia władzy  – ale to konieczność, aby już po wsze czasy rządzili w Polsce prawdziwi patrioci, aby Tusk i jego poplecznicy już nigdy nie dybali na świętą wolność naszego państwa.

Słuchając słów Jarosława Kaczyńskiego myślę, że nasze pokolenie jest już stracone. My już raczej nie wyjdziemy z oparów mgły smoleńskiej i nie będziemy wspólnie, bez względu na poglądy polityczne, cieszyć się razem z polskiej niepodległości, cieszyć się jednością naszego narodu. Cała zatem nadzieja w naszych dzieciach. Miejmy nadzieję, że następne pokolenie będzie od nas mądrzejsze.

Rys: polityce.pl

Polityka