Tag: nienawiść

634566265834843499Wkurza mnie, że nasz naród nie potrafi choć raz w roku, w dniu najważniejszym dla naszej historii, zapomnieć o różnicach i cieszyć się wspólnie, bez kłótni, pyskówek i bijatyk.

Wkurza mnie, że nie potrafimy uczyć się na własnych, narodowych błędach.

Wkurza mnie, jak po takich wydarzeniach jak wczoraj w Warszawie, zbierają się w telewizji naukowcy z różnych uczelni oraz szerokiej maści publicyści i wysilają się nad interpretacją takiej zadymy. Doszukują się jakiejś ideologii, sposobu wyrażenia czegoś, czego sami nie potrafią sprecyzować. Nie chcą zrozumieć, że te wczoraj, to była zwykła „ustawka” ludzi, którzy spotykają się wyłącznie po to aby „zadymić”, bić się i niszczyć. Wyładować agresję na czymkolwiek, co urodzi się w bezmyślnej furii – bo przecież rozumu i idei tam nie uświadczysz.

Wkurza mnie jak dziennikarze zapraszają takie indywidua do studia, aby taki pełen nienawiści kretyn, robił z siebie bohatera w oczach podobnych mu osobników.

Wkurza mnie jak politycy, zamiast zjednoczyć się przeciwko temu ewidentnemu złu, doszukują się winy u przeciwników politycznych w ramach swoich politycznych wojenek.

Wkurza mnie bezkarność osób odpowiedzialnych za podobne wydarzenia.

Wkurzają mnie głosy, że policja jest winna. Reagują – źle, reagują ostrożnie – źle, nie reagują – źle. Obojętnie co zrobią będzie źle, a potem jeszcze będą musieli znosić masę pomyj wylanych na ich głowy.

Wkurza mnie w naszym kraju przyzwolenie na niespotykaną nietolerancję.

Fot: Fakt.pl

Społeczeństwo

Wszyscy chcemy uchodzić za osoby liberalne i otwarte, ale tak naprawdę u większości z nas, nad liberalizmem bierze górę małostkowość i kompleksy, które powodują, iż przeciwników, szczególnie politycznych, którzy maja inny pogląd na świat i nasze codzienne życie, próbujemy tępić i niszczyć.

I nie da się nam wytłumaczyć, że takie zachowanie pokazuje rozchwianie emocjonalne i małą odporność, my wiemy lepiej i nie pozwolimy sobie na odmienność innych, krytykę w naszym kierunku, czy też sukcesy i zaangażowanie kogokolwiek poza nami.

Tak reagują także osoby, a jest ich nawet całkiem sporo, które uważają, że wszystko robią doskonale i najlepiej, więc krytyka, inny sposób myślenia ma ich nie dotykać i nie dotyczyć! Gdy ktoś śmie zaburzyć ten cudowny wizerunek, pojawia się ostry, nie przebierający w środkach atak – zwykle słowny, skierowany przeciwko osobie, która w naszym mniemaniu nam zagraża! Zazwyczaj ataki są dalekie od racjonalnego uzasadnienia, ale nie ma to znaczenia, ważne aby zabolało.

Nagonka jest niczym innym tylko zwykłym elementem manipulacji w życiu politycznym. Czymś, co ma zdyskredytować przeciwników politycznych, omamić wyborców wmawiając im, że ci inni to źli i nie należy na nich głosować. W tym celu wyolbrzymia się sprawy zupełnie nieistotne, wręcz całkowicie normalne, które zabarwione emocjami mają zostawić co najmniej wrażenie niesmaku, działań nieakceptowanych społecznie i politycznie. Bo są ludzie, którzy mało rozumieją i jak usłyszą: „bo ten, tamten, to on …”, wbijają sobie natychmiast do głowy negatywne skojarzenia.

Uderza to najczęściej w osoby, które starają się po prostu dobrze wykonywać swoją pracę. Bo tak już w życiu jest, że w porównaniu z miernotami wyglądamy dobrze – miernoty nam nie zagrażają, natomiast na tle ludzi mądrych i pracowitych, nasze często zbyt wysokie ego może zostać nieźle sponiewierane. Dlatego trzeba niszczyć, gryźć, nie wolno dopuścić, aby taka osoba mogła mieć ze swojej pracy korzyści, bo to korzyści polityczne!

Czy warto tłumaczyć, iż nie zawsze chodzi o korzyści polityczne? Chyba nie warto, bo to są osoby, do których żadne tłumaczenie nie dociera. Są bowiem ludzie, którzy wcale nie chcą, aby wszystkim było lepiej – wystarczy, żeby inni mieli gorzej. Hipokryzja, zaściankowość, prostactwo i wieczne podziały – oto Polska na miarę XXI wieku.

I nie powinienem być zdziwiony. Świat jest już tak zbudowany, że są ludzie, którzy jedyne co potrafią robić, to krzyczeć, oskarżać, i jest zupełnie bez znaczenia kogo. Wczoraj lekarz, dzisiaj nauczyciel, jutro urzędnik … a wszystko po to, by leczyć kompleksy, by przypodobać się: wyborcom, szefowi, mentorowi … komukolwiek, kto pogłaska po głowie i powie „dobry piesek”.

Proponowane Społeczeństwo

 

Jak zauważyli dziennikarze Gazety Wyborczej wczorajszy dzień to dwie twarze Święta Niepodległości. Szkoda, że jedna zasłonięta…

Chyba już tradycyjnie z marszem „prawdziwych Polaków” związane są zadymy, bójki i demolki. A dlaczego do tego doszło? Bo jak powiedział jeden z organizatorów tego marszu – Artur Zawisza – policjanci po cichutku poprzebierali się w cywilne ciuszki i zaatakowali samych siebie.

No tak, sami rzucali w siebie kostką brukową i koszami na śmieci, sami potem się spacyfikowali, zatrzymali i doprowadzili na komendy i komisariaty. Po co? Aby zatrzymać marsz, który może „przebudzić Polskę”! Oczywiście oni (organizatorzy) mają na to dowody, ale ich nie pokażą, bo jeszcze ktoś te dowody skradnie … oni pokażą te dowody jak wreszcie Polska będzie niepodległa.

Czasami zadziwia mnie jak szybko i z jaka pomysłowością niektórzy potrafią obwiniać innych.

Fot: Gazeta Wyborcza

 

Społeczeństwo

W jednym z numerów Wprost możemy przeczytać, że niestety poziom antysemityzmu i ksenofobii jest w Polsce na najwyższym poziomie w całej Europie.

Statystyczny Polak potrafi nienawidzić w zasadzie wszystkich: Żydzi, „Ruskie”, „Szwaby”, Cyganie, Muzułmanie, „pedały”, „czarnuchy”, wszyscy obcy i inni niż statystyczny Polak.

Polacy nienawidzą też swoich rodaków – za przekonania polityczne, światopoglądowe, za to, że  osiągają więcej niż my, zajmują lepsze stanowiska. Przeszkadza nam, gdy innych lubią bardziej niż nas, gdy ich pomysły są realizowane, a nasze nie, jak ktoś ich słucha, a nie nas. Nienawidzimy ludzi, bo sami mamy nudne życie, siedzimy w nudnej robocie, wyglądamy dużo gorzej niż inni … Potrafimy nienawidzić dosłownie za wszystko i często naprawdę trudno doprecyzować za co.

Osoby przepełnione nienawiścią mają niebezpiecznie wysoki poziom nieufności – wierzą w spiski, sitwy, zmowy, masonów, tajne rządy, kosmitów, komisje i loże. Przejawiają przez to niechęć do wszystkiego, czego nie potrafią ogarnąć swoją ograniczoną wyobraźnią. Ale w ich myśleniu i postępowaniu nie ma co doszukiwać się jakiejkolwiek logiki. Bo jak wytłumaczyć przykładowo to, że na pierwszym miejscu polskiej nienawiści jest niechęć do Żydów, a przecież większość z nas przez całe swoje życie nie spotkała Żyda, nigdy z żadnym Żydem nie rozmawialiśmy, nie uczyliśmy się w szkole, nie robiliśmy interesów. Wiadomo za to jedno – ci co tak bardzo nienawidzą, to „biedne ofiary” i jak inni zwykli, szarzy ludzie, pozbawieni opieki kogokolwiek, nie mają wyjścia i w odruchu samoobrony muszą, są zmuszone przeciwdziałać.

Czasami w zaskakujący sposób. Tak jak pewien radny, który na łamach pewnej gazety użala się nas swoim losem i zamiast próbować go zmienić, odpisuje na mądre teksty wypocinami pełnymi bredni, chorych przemyśleń i kłamstw. Nie rozumie, że obrzucając błotem innych, wyklucza się z życia publicznego, wystawiając sobie świadectwo osoby niepoczytalnej, chorej psychicznie, a może nawet obłąkanej. Dzieje się tak, bo nienawidząc ludzi, nie zna pozytywnych uczuć, potrzeby wspólnego budowania, współpracowania i zrozumienia. Już dawno tego nie potrafi. Nienawiść go zaślepiła, a do tego dodatkowo doszedł motyw zemsty – w polityce, szczególnie lokalnej, oznaka niezwykłego prymitywizmu. Ale zemsta jest mu potrzebna, no bo przecież jak można było publicznie stwierdzić, że nie jest mądry, wspaniały, idealny, najfajniejszy i najaktywniejszych spośród radnych. I jak można było go nie chcieć w swoim klubie?

Ale czy mamy prawo się dziwić? Moim zdaniem nie. Przecież zawsze tak się dzieje, gdy ambicje są większe od mózgu, a poziom frustracji jest tak wysoki, że jedyną możliwością rozładowania napięcia jest obwinianie innych za swoje niepowodzenia.

Niestety, pechowo dla niego, mądrzy ludzie są w Ełku. Z łatwością dostrzegą wariata i z pewnością nie będą zaprzątać sobie nim głowy. Niech żyje sobie gdzieś z dala, razem ze swoją nienawiścią. Mądrzy ludzie mimo dzielących ich różnic, mimo iż czasem potrafią mówić o sobie krytycznie, w końcu potrafią się porozumieć. Bo przecież, jak powiedział  Zbigniew Brzeziński, demokracja polega na współzawodnictwie, ale potem po wyborach na wspólnym budowaniu lepszej przyszłości. I nie przeszkodzą temu krzyki obłąkanych radnych.

Rys: fabrykamemow.pl

Proponowane Społeczeństwo

Modlę się, żeby nowy prezydent zakończył to wyzwanie jakim jest zwycięstwo, sukcesem. Mam nadzieję, że jego ciężka praca przyczyni się do dobrobytu naszego kraju – powiedział po przegranych wyborach Mitt Romney (na zdjęciu), gratulując Barackowi Obama zwycięstwa. My obywatele musimy stanąć teraz ramię w ramię i działać dla Ameryki – podkreślił.

Jarosław Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych w 2007 roku mówił m.in. o tym, że jego partia nie dała rady: potężnemu frontowi, który się rozciągał od „Faktów i Mitów” pisma, które zatrudniało kiedyś Grzegorza Piotrowskiego, mordercę księdza Popiełuszki, aż po „Nie”, „Gazetę Wyborczą”, różne telewizje, PO, LiD, itd.

Po wyborach w 2010 roku: Mianowicie mieliśmy do czynienia w tych wyborach z bardzo dużą liczbą głosów nieważnych. Nie będę tu rozstrzygał, jakie są tego przyczyny. Niemniej fakt ten niezbicie świadczy o tym, że w każdej Obwodowej Komisji Wyborczej powinny zasiadać osoby, do których mamy pełne zaufanie. Znalezienie i zgłoszenie takich osób jest dla nas sprawą zasadniczej wagi i o tym przy każdych wyborach musimy pamiętać.

A Prezydent Bronisław Komorowski, z którym przegrał wybory prezydenckie to „ten Pan z wąsami” i „Prezydent z przypadku” …

Czy jest sens tę różnicę komentować?

Polityka