Wywiad z Romualdem Baranowskim Przewodniczącym Komisji Budżetowej przy Radzie Miasta

romuald-baranowskiTo nie jest pierwsza pańska kadencja radnego miejskiego. Jak obecną kadencję ocenia Pan w porównaniu do poprzednich?

 

Rzeczywiście,  miałem to szczęście być radnym w pierwszej wolnej kadencji miejskiego samorządu w latach 1990-1994. Była to trudna kadencja, o wiele trudniejsza od obecnej. Można powiedzieć, że podejmowane wówczas rozstrzygnięcia miały często charakter nowatorski, czy nawet wręcz pionierski. Samorząd terytorialny dopiero powstawał, w  wielu dziedzinach działalności miasta brak było jakichkolwiek ram prawnych, w innych dopiero tworzono niezbędne przepisy. Na przykład przypominam, że  jako jedni z pierwszych zdecydowaliśmy się przejąć finansowanie i zarządzanie miejską oświatą, chociaż nie było to jeszcze ustawowe zadanie własne Miasta.

 

Rada i Zarząd Miasta w tamtej kadencji były prawie jednorodne politycznie, ale sytuacja wymuszała na nas podejmowanie nieraz trudnych, kontrowersyjnych decyzji. Siłą rzeczy decyzje te były czasem poprzedzane ostrymi dyskusjami i spięciami. Rada Miasta miała też zdecydowanie większy wpływ na ocenę działań podejmowanych przez Zarząd Miasta, bo w przypadku negatywnej oceny była w stanie odwołać Zarząd lub poszczególnych jego członków.

 

Nieco inaczej tworzony był budżet Miasta. Obecnie za przygotowanie i wykonanie budżetu odpowiada Prezydent Miasta. Rada może budżet przyjąć lub odrzucić, ale ma w sumie niewielki wpływ na poszczególne pozycje dochodów, a szczególnie  wydatków.

 

Jak wyglądają finanse miasta Ełk?

 

Budżet Miasta na rok 2010 ma charakter proinwestycyjny i moim zdaniem taki powinien być, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę możliwości pozyskiwania znacznych środków unijnych w obecnej perspektywie programowania. Z drugiej strony mamy, według mnie, zbyt wysokie wydatki bieżące. Każda organizacja, która zamierza dużo inwestować musi dbać o koszty swojej bieżącej działalności.

 

Tymczasem patrząc na budżet Ełku można odnieść wrażenie jakbyśmy nie mieli żadnych ograniczeń w wydatkach bieżących. Miasto jest dość poważnie zadłużone i ponosi wysokie koszty obsługi długu. Wystarczy powiedzieć, że na przykład w roku 2012 raty i odsetki z tytułu kredytu i wyemitowanych obligacji mogą wynieść około 10 mln zł. Nieco niższe koszty obsługi długu łącznie z wykupem obligacji, ale cały czas na poziomie ok. 7-8 mln zł miasto będzie ponosiło aż do roku 2023.    

 

Od 1 stycznia b.r. obowiązuje nowa ustawa o finansach publicznych. Jak przyjęte w tym dokumencie zmiany wpłyną na finanse Ełku?

 

Nowa ustawa wymusza w roku bieżącym szereg  zmian o charakterze  organizacyjnym, chociaż nie powinny  one, moim zdaniem, w jakiś  znaczący sposób wpłynąć na finanse Miasta. Istotne zmiany nowa ustawa może wywołać w niedalekiej przyszłości, bowiem zobowiązuje ona samorządy do równoważenia budżetu i od tego uzależnia możliwości zadłużania się.

 

Tymczasem nasz budżet na rok 2010 poszedł jakby w innym kierunku niż zakładają zmiany ustawowe. Podstawowym warunkiem równoważenia budżetu jest nadwyżka dochodów bieżących nad wydatkami bieżącymi. Rada Miasta nie będzie mogła uchwalić budżetu, w którym wydatki bieżące byłyby wyższe od dochodów bieżących. W naszym przypadku planowana nadwyżka dochodów nad wydatkami bieżącymi jest minimalna  i znacznie niższa niż w latach poprzednich. Można mieć także wątpliwości, czy planowane dochody miasta nie zostały przeszacowane. Relacja dochodów i wydatków bieżących oraz kosztów obsługi długu w latach 2011-2013 będzie, zgodnie z ustawą, wyznaczać możliwości zadłużania się, a także, co najważniejsze – uchwalenia budżetu w roku 2014.

 

Istnieje problem roku 2014?

 

Niewątpliwie tak. Według prognozowanej sytuacji finansowej Miasta w latach spłaty długu stanowiącej załącznik do uchwalonej na pod koniec ubiegłego roku uchwały budżetowej na rok 2010, Miasto może znaleźć się w roku 2014 w  takiej sytuacji, że nie będzie mogło samodzielnie uchwalić budżetu. Symulacja planowanych dochodów i wydatków oraz kosztów obsługi długu na najbliższe lata wskazuje na takie niebezpieczeństwo. Wówczas budżet dla samorządu określi Regionalna Izba Obrachunkowa, z tym, że nie uwzględnia ona żadnych inwestycji tylko wydatki na realizacją ustawowych zadań własnych. Oczywiście wiele może się w międzyczasie zmienić ale na dzień dzisiejszy tak to wygląda.  

    

Czy istnieje ryzyko, że miasto w następnych latach nie będzie miało pieniędzy na inwestycje?

 

We wspomnianej już prognozowanej sytuacji finansowej Miasta w roku 2011 planujemy przeznaczyć na inwestycje ok. 39,5 mln zł, czyli niewiele mniej niż w roku bieżącym. Przy tym trzeba zaznaczyć, że są to wyłącznie środki na inwestycje kontynuowane rozpoczęte w latach poprzednich. Nie planujemy w tym dokumencie żadnych nowych inwestycji. Zresztą w  następnym – 2012 roku na inwestycje zamierzamy przeznaczyć już tylko ok. 12 mln zł, a w roku 2013 tylko ok. 144 tys. zł. Tak niski poziom wydatków inwestycyjnych na poziomie zaledwie kilkuset tysięcy złotych ma według tej prognozy trwać przez siedem następnych lat „chudych”. Wyraźnie więc widać, że dostajemy „zadyszki” inwestycyjnej.

One Comment

  1. Ekonom.XMC.pl…

    Roczne koszty realizacji upraw­ nieĹ„ dla tylu osĂłb pokryĹ‚aby drobna zrzutka 460 posĹ‚Ăłw….

Comments are closed.