Jesteśmy zmęczeni polityką

polityczneCoraz częściej pracownie sondażowe zwracają uwagę na fakt, iż największą grupą wyborców są ci, którzy nie są w stanie wskazać partię, na którą są skłonni głosować, albo mają serdecznie dość polityki.

To już największa siła polityczna w naszym kraju. Niektóre badania mówią nawet o ponad 50 proc. grupie potencjalnych, niezdecydowanych wyborców. Źle to wróży dla czekającego nas maratonu wyborczego, zapowiada się bowiem nikła frekwencja. Oczywiście jeszcze nic nie jest przesądzone, niemniej obecna sytuacja polityczna nie wskazuje, aby mogło się to znacząco zmienić.

A obecny rok będzie bardzo ważny dla polskiej polityki. Podwójne wybory mogą przemeblować scenę polityczną. Problem jednak w tym, że partie, także te nowe, nie mając dobrego pomysłu na rządzenie, ścigając się z dużym zapałem z konkurentami, przedstawiają coraz bardziej populistyczne i nierealne wizje. A jak się nie ma dobrych pomysłów, to sięga się po negatywne emocje.

Dlatego nie mam co do tego wątpliwości, że bieżący rok będzie okresem brutalnej walki politycznej. To bardziej niż pewne, że w 2014 roku rzeka pomyj wyleje się na polskie ulice. Każdy będzie walczył z każdym, widząc w brutalności politycznej złoty środek do zwycięstwa. Kto myśli inaczej, będzie wrogiem, człowiekiem bez zasad, moralności, kimś kogo należy jak najszybciej zniszczyć. Takie ostre podziały i wrogość są odstraszające i zniechęcające do brania udziału w życiu publicznym. Przynajmniej dla tej zdroworozsądkowej części wyborców. Nie trudno więc zgadnąć, że grupa niezdecydowanych wyborców będzie rosła … ale może właśnie na tym zależy niektórym ugrupowaniom. Im mniejsza frekwencja, tym lepszy ich wynik i szanse na władzę.

Politycy skupiają się też bardziej na PR-owskim przykrywaniem własnych wpadek i słabości, spychając poważne problemy na dalszy plan. Nie od dziś ważne są przede wszystkim tematy, które co prawda wywołują emocje, ale tak naprawdę są puste, jak pod koniec miesiąca kieszenie podatnika i nic nie wnoszą do życia przeciętnego Kowalskiego. I to raczej w bieżącym roku także się nie zmieni. Podobno jest w tym dużo naszej winy, bo przecież ważniejsza jest praktyczna pani domu od debaty budżetowej, ale szczerze mówiąc, ja już też wolę wybierać tematy łatwe i przyjemne niż słuchanie wypocin jakiegoś głupka, który przez przypadek i całkowicie niezasłużenie został posłem albo radnym.

Trudno zatem się dziwić, iż powoli przestajemy interesować się polityką. Nie wierzymy już, że politycy mogą być inni, lepsi, zorientowani na wyborców, których reprezentują. Dlatego nie chcemy już chodzić na wybory. Jednakże warto przypomnieć powszechnie znane powiedzenie: jeżeli nie interesujesz się polityką, to ona zainteresuje się tobą. Jeżeli nie idziemy na wybory, to pozwalamy, aby inni wybierali za nas. Jak wielu z nas nie pójdzie na wybory, to o naszym życiu może zadecydować grupka oszołomów i będziemy mieli spore szczęście, jak nie będzie to niebezpieczna grupka oszołomów. Niestety, w kraju gdzie tak mało dobrych polityków nie stać nas na to, aby również nie dość dojrzali byli wyborcy.

Rys: pocisk.org

One Comment

  1. Thor said:

    Fakt, jesteĹ›my zmÄ™czeni politykÄ… i politykami. Ale, za to w duĹĽej mierze odpowiedzialne sÄ… teĹĽ media. KaĹĽdy portal informacyjny przebija siÄ™ informacjami co tam w polityce siÄ™ wydarzyĹ‚o i kto komu jest „wilkiem”. Nawet nasze lokalne media w wiÄ™kszym bÄ…dĹş mniejszym stopniu czasami prĂłbujÄ… podgrzać atmosferÄ™. Ciesze siÄ™, iĹĽ w ostatnim czasie nastÄ…piĹ‚y zmiany personalne w jednej z eĹ‚ckich gazet. Za jeszcze nie tak dawnych czasĂłw, gazeta szĹ‚a po pochylni na samo dno. Teraz widać, ĹĽe zmiana wyszĹ‚a na lepsze. Niedawno pojawiĹ‚o siÄ™ nowe wydawnictwo, ale z taka samÄ… marnÄ… treĹ›ciÄ…. Jak komuĹ› coĹ› nie wychodzi powinien chyba zmienić branĹĽÄ™. Co do frekwencji wyborczych – poczekamy, zobaczymy. Jak dla mnie, powinniĹ›my wybierać nie pod wpĹ‚ywem emocji, tylko po gĹ‚Ä™bszej analizie partii i kandydatĂłw.

Comments are closed.