Królestwo kłamstwa

pinocchioJarosław Kaczyński twierdzi, iż Polska to królestwo kłamstwa.

Prezes wie co mówi, bo sam jest arcymistrzem wśród najlepszych mistrzów kłamstwa w naszym kraju. Władca PiS skutecznie okłamuje już ponad 30 proc. społeczeństwa. Tak skutecznie, że jego wyborcy całkowicie i bezkrytycznie wierzą w każde słowa jak w prawdy objawione.

Jednak wypowiadając tytułowe wyrażenie prezes bynajmniej nie miał siebie na myśli. Tomasz Lis zwraca uwagę, iż słowa Kaczyńskiego to średnio zawoalowana krytyka pod adresem prawicowych mediów, z których codziennie wydobywa się już nie strumień ale rzeka kłamstw. Ja jednakże uważam, iż kłamstwa płyną ze wszystkich polskich mediów.

Nie twierdzę przy tym, że to świadoma wina dziennikarzy. To bardziej problem dopuszczania do radia, telewizji, czy gazet polskich polityków. To problem publikowania, cytowania ich bez rzetelnego komentarza, bez pokazywania innego punktu widzenia, a przede wszystkim nie interesowanie się przekazywanymi przez nich myślami. W tradycyjnej doktrynie karą za polityczne kłamstwo zawsze było dekonspirowanie kłamców przez dociekliwą prasę. Większość kłamstw jest bardzo łatwo udowodnić, gdyby tylko dziennikarzom się chciało. Niestety takie dziennikarstwo powoli przestaje już istnieć.

Na obronę dziennikarzy należy przytoczyć stwierdzenie, że media tylko szybko dostosowują się do nowych czasów. Dziś ludzie totalnie zobojętnieli na prawdę. Różne kłamstwa, szczególnie w polityce, rzuca się dość szybko i nikt nie jest w stanie nadążyć z ich demaskowaniem. Społeczeństwa jest dosłownie infekowane nieprawdziwymi informacjami jak jakimś zjadliwym wirusem i już nie umie sobie z tym radzić. Zygmunt Bauman, jedna z najważniejszych postaci współczesnej socjologii, twierdzi, iż wojna z kłamstwem nie jest do wygrania. Kłamstwo jest wieczne i wszędobylskie z natury. Georges Duhamel bardzo mądrze powiedział, że „fałsz jest zasadą, a prawda jest wyjątkiem„.

Bauman udowadnia, że nie umiemy kłamstwa odróżnić od prawdy. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Dlatego zobojętnialiśmy, pozwalamy się okłamywać. Akceptujemy kampanię wyborczą oraz dziesiątki obietnic wyborczych, będąc świadomi tego, że jest to mało znacząca papka, wytwór specjalistów od marketingu politycznego. My to akceptujemy, więc jednocześnie tworzymy nową przestrzeń dla kłamstwa i manipulowania ludźmi.

Obecnie działamy także pod wpływem innych wartości. Blisko 30 lat temu Polacy buntowali się przeciw Peerelowskim kłamstwom. Żeby się odtruć, słuchaliśmy zachodnich rozgłośni radiowych, czytaliśmy druki z tzw. drugiego obiegu. Teraz wszystko się zmieniło. W dzisiejszej Polsce kłamstwa czują się dobrze jak nigdy. Dziś albo coś jest dla nas ciekawe albo nie. Co się znudzi – zostaje wyrzucone. A kłamstwo przyciąga, na równi z głupotą, jest dla nas często dużo ciekawsze od prawdy. Prawda jest tylko jedna, mało sensacyjna. Kłamstwo może mieć niezliczona ilość dróg i odpowiedzi. Może być fantastyczne, nieprawdopodobne, spiskowe, a przez to niezwykle ciekawe. Nic wiec dziwnego, że politycy, skupili się na tworzeniu legend, fabrykowaniu win konkurentów i produkowaniu sensacji, a niemal cała klasa polityczna – w tym media – ruszyła za nimi.

Niestety zaraza kłamstwa nie tylko zżera tę „wielką”, krajową politykę. Także lokalna polityka jest przesiąknięta kłamstwem. Im bliżej wyborów, tym więcej będziemy mieli na to przykładów. Ostatnie wypowiedzi wójtowej z Prostek o sytuacji finansowej powiatu, czy straszenie likwidacją ełckiego „mechanika” – o czym „informował” poseł od Palikota – to najlepsze obrazy wyrachowanych kłamstw tylko z kilku ostatnich dni. Wypowiadane są w celu pokazania się w oczach wyborców w „lepszym świetle” i przy okazji szkodzenie konkurentom politycznym. Pokazanie się na tle „czegoś złego” nie wymaga od nas wielkiego wysiłku. Wystarczy bowiem tylko, że jesteśmy – „zło” tuszuje naszą miernotę. Ponadto niektórzy politycy nie mając nic do powiedzenia na temat własnych osiągnięć, aby być słyszalni, muszą mówić o innych.

Dla mnie osobiście wniosek nasuwa się jeden. Nie głosujmy na ludzi, którzy nie potrafią mówić o sobie. Którzy nie wspominają o tym, co chcą zrobić, jakie mają pomysły i co w życiu osiągnęli, a skupiają się – często kłamliwie – tylko na innych. Nie wiem jak wy, ale ja nie chcę, aby rządzili nami kłamcy … i nie ważne jest jakie przy tym ubierają barwy. Ci co namiętnie kłamią, kłamać będą zawsze. Szczególnie, gdy będą mieli władzę.

Rys. Disney