Granice krytyki i ludzkiej głupoty

   pamietaj-myslenie-nie-boli-dNiektórym ludziom, szczególnie tym, którzy uważają się za prekursorów, pionierów i bohemę działalności politycznej wydaje się, że mogą bezkarnie mówić i pisać, co tylko im się chce, że jedynie oni głoszą prawdy objawione i lud powinien tych prawd wysłuchiwać.

   Ich małe rozumki nie potrafią przetworzyć informacji na temat zagrożeń wywołanych takim działaniem – odpowiedzialności karnej, opinii klauna, że są jedynie narzędziem w rękach wszelkiej maści cwaniaków, którzy wykorzystują głupoli do swoich niecnych gierek.

 

   Ludzie ci są przekonani, że o innych osobach zajmujących się polityką mogą pisać co tylko „im ślina na język przyniesie”, a raczej co ktoś „siedzący z boku” mu podpowie. Ale czy na pewno?

 

   Granice dopuszczalnej krytyki są w konsekwencji szersze w stosunku do polityków niż do osób prywatnych. W odróżnieniu od tych ostatnich, politycy muszą być przygotowani i świadomi tego, że ich słowa i działania podlegają szczegółowej analizie przez dziennikarzy i społeczeństwo, a w konsekwencji muszą okazywać większą tolerancję.

 

   Nie oznacza to jednak, że na temat tych osób możemy „chlapać językiem” co tylko nam się chce. Krytyce podlega funkcjonariusz publiczny tylko w związku z jego czynnościami służbowymi i podczas wykonywania tych czynności. Czyli inaczej mówiąc nauczyciela krytykujmy za jego pracę edukacyjną, lekarza za czynności związane z leczeniem ludzi, urzędnika za jego pracę w urzędzie. Czy zatem wymienione przykłady osób, które zaliczają się do funkcjonariuszy publicznych mogą być publicznie krytykowane jako politycy, mimo iż takich funkcji publicznych nie sprawują?

 

   Osoba piastująca funkcje publiczne wystawia swoje działanie pod osąd opinii publicznej i musi liczyć się z krytyką, która jest społecznie pożądana. Krytyka musi być jednak rzetelna i nie może przekraczać swego społecznego celu, mimo że ochrona udzielana osobom publicznym jest słabsza. Bardzo trudno jest w niektórych przypadkach wyznaczyć granice dozwolonej krytyki i uchwycić moment, w którym przestaje ona być zgodna z prawem, a zaczyna godzić w dobra osobiste. Z pewnością negatywna ocena czyjeś działalności, która nie jest poparta faktami lub też daleko od nich odbiega – nie być uznana za konstruktywną wypowiedź. W tym miejscu legalna krytyka się kończy, a zaczyna się pomówienie i zniesławienie, czyli naruszenie przepisów karnych. Działanie w imię uzasadnionego interesu społecznego oraz dążenie do sensacyjności artykułów prasowych nie może odbywać się kosztem rozpowszechniania faktów nieprawdziwych!

 

   Przepis art. 212 K.k., zgodnie z którym: „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku”. Wyższa sankcja (grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2) spotka natomiast sprawcę, który przestępstwo tego rodzaju popełnił za pomocą środków masowego komunikowania, takich jak prasa, radio, telewizja, publikacje książkowe, nagrania elektroniczne i internetowa sieć informatyczna (art. 212 § 2 K.k.). W obu przypadkach (tj. pomówienia publicznego jak i niepublicznego) jest też możliwe orzeczenie nawiązki (w maksymalnej wysokości dziesięciokrotnego najniższego miesięcznego wynagrodzenia w czasie orzekania pierwszej instancji – swojego rodzaju pieniężna kara) na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

 

   Czasem, zanim zacznie się pisać jakieś bzdury na czyjś temat warto przemyśleć to, co jest napisane powyżej. No chyba że dla niektórych myślenie to sport ekstremalny. 

One Comment

  1. hehe said:

    Gwoli uzupełnienia:

    art. 213 KK
    …..
    § 2. Nie popeĹ‚nia przestÄ™pstwa okreĹ›lonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgĹ‚asza prawdziwy zarzut sĹ‚uĹĽÄ…cy obronie spoĹ‚ecznie uzasadnionego interesu…..

    Zniewaga w stosunku do funkcjonariusza publicznego odsyłam do orzeczeń trybunału konstytucyjnego.

    „maĹ‚e rozumki”,” gĹ‚upole” itd ciekawy ma Pan zasĂłb sĹ‚Ăłw.
    Czasem nie warto poniżać nikogo, kto swoimi wypowiedziami sam się poniża. Ot taka prawda ogólna :):)

Comments are closed.