Tag: samorząd

Zemanta Related Posts ThumbnailNa ostatniej Komisji Edukacji sprowokowałem dyskusję pod tytułem: co będzie jak rząd twardo zrealizuje swoje zapowiedzi, a dokładnie, jak wielkich narobi to problemów finansowych dla samorządu miejskiego i czy już nie należałoby się do tego przygotować?

Zacznijmy od cofnięcia reformy sześciolatków

Cofnięcie tej reformy to nie tylko olbrzymie zamieszanie w przedszkolach, w których może zabraknąć miejsc, nie tylko w szkołach – bo powstanie gigantyczny problem nadmiaru nauczycieli nauczania początkowego w przeinwestowanych szkolnych salach dla pierwszoklasistów – to przede wszystkim znaczne koszty, które mogą zostać poniesione przez samorząd miejski.

Po pierwsze, niestety nie ma co się oszukiwać, że obejdzie się bez zwolnień, a to pomijając koszty społeczne także „namacalny” wydatek w postaci zapłaconych odpraw dla nauczycieli.

A to tylko początek. Większym problemem może być mniejsza subwencja oświatowa. Subwencja na ucznia jest bowiem prawie trzykrotnie większa niż dotacja do przedszkolaka. Miasto otrzyma zatem mniej pieniędzy za te same dzieci. Na razie nikt nie próbował oszacować jakiej wielkości to „dziura budżetowa”, ale wydaje mi się już dziś należałoby pokusić się o takie wyliczenia i może w budżecie miasta na rok 2016 utworzyć jakąś rezerwę na ten cel – takie rozwiązanie zaproponowałem na Komisji.

Oczywiście jej utworzenie nie rozwiązałoby sprawy, bo i tak na tę chwilę nie wiadomo jaka zostanie naliczona cała subwencja oświatowa, niemniej utworzenie takiej rezerwy ewentualny finansowy problem by trochę złagodziło.

Wygaszanie gimnazjów

To kolejny duży problem dla samorządu. Niestety także finansowy, bo to także likwidacja etatów – nie tylko nauczycielskich, ale także obsługi i administracji. Zmieni się organizacja szkół, zmieni się podstawa programowa, zmarnowane zostaną pieniądze, które były przez lata inwestowane w gimnazja. Nie zmieni się tylko jedno – nie znikną dotychczasowe problemy wychowawcze, a wręcz mogą pojawić się nowe, gdy na jednym korytarzu spotka się pierwszoklasista z dojrzewającymi i zbuntowanymi znacznie starszymi kolegami.

Kwota wolna od podatku

Na początku grudnia w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy dot. zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisjach. Przewiduje on podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku – jeżeli te rozwiązania wejdą w życie, to pojawią się gigantyczne problemy finansowe samorządów.

Problem polega przede wszystkim na tym, iż prezydencki projekt nowelizacji ustawy o PIT nie przewiduje żadnej rekompensaty dla samorządów z tytułu spadku wpływów z podatku dochodowego i małe zatem to pocieszenie, iż zmiany te dotkną budżet miasta dopiero w 2017 roku.

W Ełku dotyczy to około 25 tys. osób rozliczających się w Urzędzie Skarbowym w Ełku. Przy takim założeniu do budżetu miasta wpłynie około 8 mln złotych mniej niż zazwyczaj. Warto zwrócić uwagę, iż jest to mniej więcej kwota, którą miasto angażuje jako udział w środków własnych we wszystkie realizowane inwestycje. Łatwo więc przewidzieć, iż po wejściu w życie tej reformy miejskie inwestycje mogą być znacząco wyhamowane.

Nie wątpię, że Ełk sobie jeszcze poradzi, ale w większości mniejszych samorządów będzie to nie tylko kwestia zahamowania inwestycji, czy też braku wkładu środków własnych do projektów unijnych, ale niestety potrzeba cięć w realizowaniu podstawowych zadań, takich jak utrzymanie żłobków, przedszkoli, szkół, komunikacji publicznej, a w efekcie zwolnienia pracowników, których pensje płaci samorząd.

Inne rządowe „atrakcje”

Od 1 stycznia 2016 r. rząd wprowadza „prewspółczynnik korygujący”, który ograniczy możliwości odliczania VAT w dotychczasowej skali. Dotychczas samorządy mogły się rozliczać jak przedsiębiorcy prywatni – dawało to prawo do odzyskania części kwot wpłaconych w ramach VAT. Dopiero „w praniu” okaże się, jakie są skutki finansowe zmian. To może być kilkanaście, a nawet 40 proc. mniej niż dotychczas zwrotu z całej puli podatku VAT (jak wyliczają niektórzy skarbnicy miast).

Wnioski?

PiS potrzebuje ogromnych pieniędzy na realizację swoich obietnic wyborczych. Już zwiększył tegoroczny deficyt budżetu państwa, aby uzyskać część pieniędzy na przyszły rok. Zmiany ograniczające możliwości finansowe samorządów mogą być zrobione także po to, aby zyskać dodatkowe mld złotych. Tym bardziej, że niejako przy okazji można ograniczyć znaczenie samorządów.

Mam nadzieję jednak, że się mylę i znajdą się pieniądze rekompensujące samorządom wprowadzenie tych „reform”, a moje wnioski są w całości błędne.

Budżet Samorząd Szkoła

Sikorskiego EłkW ostatnim czasie w Polsce utarło się jakieś dziwne przekonanie, że mieszkanie trzeba mieć na własność. Deweloperzy budują tylko i wyłącznie „na sprzedaż”, a my zaciągamy wielotysięczne kredyty z długim okresem spłaty. A przecież taki kredyt, nawet bez większych problemów finansowych, jest znacznym obciążeniem! Jest jak brzemię, które nie zawsze pozwala żyć na przyzwoitym poziomie.

Oczywiście, o ile w ogóle stać nas na kredyt. Co mają zrobić młodzi ludzie, którzy po ukończeniu nauki rozpoczynają pracę na umowach śmieciowych, stażach lub w ogóle jakimś wolontariacie? Dlatego myślę, że warto zastanowić się nad programem ułatwiającym otrzymanie mieszkań komunalnych przez ludzi młodych, dopiero startujących w dorosłe życie.

Bo prawo obliguje samorządy do tworzenia i realizacji programów budownictwa komunalnego

Art. 4 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy stwierdza, że „tworzenie warunków do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych wspólnoty samorządowej należy do zadań własnych gminy” – niestety niemal każde miasto w Polsce boryka się z problemem braku lokali komunalnych i socjalnych. Główna przyczyna tkwi jak zawsze w braku środków finansowych.

W Ełku sytuacja nie jest najgorsza

W przypadku mieszkań komunalnych nawet całkiem dobra. Przyjęty do eksploatacji w 2012 roku budynek mieszkalny przy ul. Dąbrowskiego 10, z 55 mieszkaniami, pozwolił na oddanie do użytku, mieszkań dla wszystkich tych, którzy ubiegali się na tamten moment o mieszkania komunalne.

Nieco gorzej jest z mieszkaniami socjalnymi

Czym różni się mieszkanie socjalne od komunalnego? Lokale socjalne są tymi o obniżonej wartości użytkowej i minimalnych standardach. Umowy najmu są zawierane na krótki okres czasu z osobami, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej i materialnej – ich dochód nie pozwala na wynajęcie lokalu na ogólnych zasadach z wyższym czynszem.

W Ełku na przydział oczekuje blisko 50 rodzin, które kwalifikują się do takiego przydziału, ponadto 111 rodzin ma orzeczone wyroki eksmisyjne. Władze miasta robią co mogą sukcesywnie dążąc do zwiększenia liczby lokali socjalnych – w najbliższym czasie zostanie wykonana adaptacja budynku przy ulicy Łukasiewicza 6A, gdzie powstanie 19 mieszkań socjalnych.

Aby nie popełnić błędu

Społeczna Komisja Mieszkaniowa, jak co roku stara się przyznawać mieszkania tym najbardziej potrzebującym. Nie jest to łatwe. Skomplikowane sytuacje życiowe potrzebujących, w większości nieporównywalne do siebie problemy, sprawiają, iż naprawdę czasem ciężko jest podjąć decyzję.

Aktualnie oceny wniosków dokonuje się na podstawie czterech kryteriów. Moim zdaniem to zbyt mało do prawidłowego i pełnego rozpatrzenia sprawy.

Dlatego zaproponowałem zmianę zawartych w regulaminie pracy Społecznej Komisji Mieszkaniowej kryteriów i przedłożyłem pod obrady Rady Miasta projekt odpowiedniej uchwały.

Bieda, biedzie nierówna

Najwięcej punktów, bo aż 40 na 100 możliwych przyznaje się zgodnie z regulaminem za zajmowaną powierzchnię mieszkalną. Wystarczy, że rodzina wynajmie ciut za duże mieszkanie i już „szanse” regulaminowe maleją.

Następne punkty przyznaje się m.in. kobiecie w ciąży lub osobie samotnie wychowującej dzieci. Wydaje mi się, że dobrze byłoby tę kategorię rozdzielić i brać także pod uwagę liczbę dzieci w rodzinie. Inna jest bowiem sytuacja matki, która wychowuje jedno dziecko, a inna tej, która ma ich np. sześcioro.

Uważam też, że należy uwzględnić także inne osoby samotne – często wymagające pomocy, a przede wszystkim spokoju we własnych kątach jeśli są w podeszłym wieku.

Nie można zapomnieć też o pełnych rodzinach wychowujące malutkie dzieci – wszak Ełk jest miastem prorodzinnym.

Kolejne kryterium związane jest z osobami niepełnosprawnymi posiadającymi zasiłek pielęgnacyjny. Otóż nie zawsze niepełnosprawny otrzymuje ten zasiłek – z różnych przyczyn może go nie mieć, a są sytuacje życiowe, które powinny zmuszać nas do pomocy i takim osobom. Szczególnie bolesne są okoliczności, gdy osobie śmiertelnie chorej w protokole wpisuje się zero punktów, bo przez chorobę niepełnosprawność jest „jedynie umiarkowana”, albo sytuacja gdy wnioskodawca właściwie nie może chodzić, ale nie ma zasiłku pielęgnacyjnego, bo wypadek nastąpił po dwudziestym pierwszym roku życia.

W regulaminie nie bierze się pod uwagę ofiar przemocy rodzinnej – dlaczego? W Ełku to przecież zauważalny problem. Czasem zdarza się, że bita kobieta, nawet po rozwodzie, nie jest w stanie od razu wynająć mieszkania i jest zmuszona dalej mieszkać ze swoim ex-mężem.

Nie ma też niestety kryteriów związanych z warunkami socjalnymi (np. brak łazienki, gazu lub w ogóle gdy budynek jest przeznaczony do rozbiórki).

To tylko niektóre przykłady proponowanych przeze mnie zmian. Czy radni podzielą mój pogląd? Mam nadzieję, że tak. Bo, pozwolę sobie zacytować Paulo Coelho – „Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy, że jeszcze jesteśmy coś warci”.

I jeszcze na koniec taka myśl. Warto docenić pracę tych wszystkich osób, które na co dzień zajmują się pomocą innym – pracowników MOPS-u, PCPR-u, DPS-u, Wydziału Mienia w Urzędzie Miasta i innych pracowników socjalnych. Naprawdę nie wszyscy zdajemy sobie sprawę jak ciężka jest to praca.

Fot: radio5.com.pl

Gospodarka Komunalna Samorząd

DSCF1299Jeżeli jakakolwiek firma ubiega się w banku o kredyt na rok czasu, to musi przedstawić prognozy swojej działalności finansowej w okresie kredytowania.

Czyli dane na koniec lat 2015 i 2016 oraz sprawozdanie finansowe za rok 2014 i wrzesień 2015, które uwiarygodniają te prognozy. Krótko mówiąc musi w sposób liczbowy uzasadnić potrzebę zaciągnięcia kredytu i możliwości jego spłaty.

Moim zdaniem podobnie powinno być w przypadku ustalania taryfy opłat za wodę i ścieki. Niestety do końca tak nie jest. PWiK we wniosku przedstawia dane historyczne tylko za rok 2014, a w prognozach wykazuje jedynie amortyzację, wielkości sprzedaży oraz zamierzenia inwestycyjne. Należy jednak od razu dodać, iż nie z jakiegoś „widzi misie”, PWiK działa zgodnie z prawem ustalonym przez ustawodawcę, a ustawa dokładnie precyzuje co odpowiedni wniosek powinien zawierać.

Dlaczego więc o tym piszę? Bo naprawdę trudno określić zasadność wniosku o podwyżkę opłat nie znając, co prawda prognozowanych, ale w miarę realnych danych dotyczących okoliczności podwyżki.

Firma uzasadnia podwyżkę cen niezbędnymi inwestycjami, które trzeba wykonać na terenie miasta. W przyszłym roku planowane są w wysokości 9,6 mln złotych. Dobrze jest, gdy przedsiębiorstwa finansują inwestycje ze swojej nadwyżki finansowej (zysk netto + amortyzacja). Wysokość amortyzacji znam, więc pytanie jaki będzie zysk, jaki będzie podział zysku (w roku 2013 wypłacono dość sporą dywidendę) i ile faktycznie może brakować? Przyznam – nie wiem. Podobnie jest z kosztami, bez analityki trudno orzec jakie są zasadne, a jakie nie.

Mimo tych niejasności nie widzę jednak podstaw, aby sądzić, że weryfikacja dokonana przez prezydenta jest nie prawidłowa. Prezydent miasta jest przedstawicielem organu właściciela firmy jaką jest PWiK i z pewnością świetnie zna wszelkie dane dotyczące Spółki. Dlatego należy uznać, że skoro wniosek trafia już na sesję Rady Miasta to jest w pełni uzasadniony i wszystko zostało sprawdzone „wzdłuż i wszerz”. Dlatego też skupię się tylko na niektórych, luźnych przemyśleniach powstałych po lekturze wniosku.

Może zacznę od tego, że radni przeciwni podwyżce z pewnością wspomną o dwóch argumentach:

  • Pierwszy – nasi mieszkańcy odczują dodatkowe obciążenia, a nie można obecnie dodatkowo „drenować” ich kieszeni.

Proponowana podwyżka wody to dla jednego przeciętnego mieszkańca wzrost kosztów o 87 groszy, łatwo przeliczyć, iż dla czteroosobowej rodziny to 3,48 złotych. Czy to dużo? Paczka papierosów to dziś chyba z 15 złotych.

Inna sprawą jest, czy np. spółdzielnie mieszkaniowe nie wykorzystają sytuacji, aby przy okazji „uszczknąć coś dla siebie” i w rachunku ta podwyżka będzie większa.

  • Drugi – mamy dziś deflację, a „wy” chcecie podnosić opłaty.

To prawda, na koniec roku 2015 przewiduje się deflację (spadek cen) w wysokości 0,2 proc. Jednakże w rachunkowości obowiązuje tzw. zasada memoriału, czyli odnoszenie ogółu operacji finansowych do danego roku obrotowego. Jeżeli mówimy o podwyżce cen w roku 2016, to sprawdzajmy jaka inflacja jest prognozowana właśnie w tym roku! Informacyjnie zatem dodam, iż w budżecie państwa zapisano inflację na poziomie 1,7 proc. (prawda – niższą niż podwyżka) i przypomnę, że w roku 2015 nie było w Ełku podwyżki cen za wodę i ścieki.

Inne różne „takie tam”:

  • Firma w 2014 roku była w dobrej kondycji finansowej, część zysków przeznacza się na powiększanie kapitałów własnych.
  • W roku 2016 prognozuje się nieco zmniejszoną sprzedaż wody. Nigdzie nie doczytałem dlaczego (może coś mi uciekło), ale łatwo wykalkulować, że prognozowana mniejsza sprzedaż wody to automatycznie mniejsze przychody i dodatkowy argument za podwyżką opłat. Może dla czystości przekazu należałoby założyć sprzedaż na takim samym jak w 2014 roku poziomie?
  • Przedsiębiorstwo szykuje się do realizacji ważnego programu poprawy gospodarki wodno-ściekowej w Ełku łącznie o wartości 36 mln złotych. Do „wzięcia” z Funduszu Spójności są znaczne środki, jednakże, aby skorzystać z tak dużych środków unijnych trzeba mieć zawsze znaczące środki własne. To zdecydowanie uzasadnia podwyżkę.
  • W przedsiębiorstwie są bardzo silne związki zawodowe – świadczą o tym dużo wyższe płace niż w innych jednostkach miejskich, a ponadto część zysku przeznacza się zawsze na fundusz świadczeń socjalnych. Trudno jednak uznać, iż dbanie o swoich pracowników jest w jakikolwiek sposób negatywne, tylko pozazdrościć.

Fot: PWiK Ełk

Gospodarka Komunalna Samorząd

635301451892434596Deweloperzy to samo zło … – tak a nie inaczej można było zrozumieć wypowiedź jednego z radnych miejskich przy okazji dyskusji nad zmianami planu zagospodarowania przestrzennego na osiedlu grunwaldzkim.

Wypowiedź dla mnie co najmniej dziwna, mam nadzieję, że wynikająca z nadmiernych emocji, które często wypychają na zewnątrz nieprzemyślane słowa, a nie jest efektem faktycznych poglądów, czy też zapowiedzią nowych nienajlepszych dla ełckiego biznesu czasów. Bo nie ma nic głupszego niż podcinanie gałęzi na której się siedzi, bo przecież bez przedsiębiorców żaden samorząd nie będzie się rozwijał.

Zakończona niedawno kampania wyborcza bardzo sprawnie „podsuwała” obywatelom winnych „ich niedoli” – banki, hipermarkety, przedsiębiorcy. Dowiedzieliśmy się m.in., że wystarczy przycisnąć im „śrubę”, dobrać się do kieszeni tego społecznego zła, a kraj nasz zaleje dostatek i dobrobyt. Niestety nieodpowiedzialni politycy zapominają przy tym o kilku ważnych i oczywistych prawdach, które chyba trzeba non stop przypominać:

  • Polska gospodarka firmami stoi – to małe i średnie przedsiębiorstwa wytwarzają niemal połowę produktu krajowego.
  • To MŚP (wiec także ełccy deweloperzy) zapewniają w Polsce około dwóch trzecich wszystkich miejsc pracy w sektorze prywatnym. Warto przypomnieć, że z ełckimi deweloperami współpracuje mnóstwo podwykonawców, często jednoosobowych firm, które nie będą istniały bez większych inwestycji.
  • Jest praca, to są dochody, dochody kształtują popyt, popyt stymuluje produkcję dóbr i usług. Dodatkowa produkcja to dodatkowe miejsca pracy.
  • Nie będzie przedsiębiorców, nie będzie pracy – nikt w Ełku nie będzie chciał mieszkać.
  • Dochody samorządów opierają się także na wpływach z CIT i PIT. Bez rozwoju lokalnej przedsiębiorczości nasze samorządy będą miały mniejsze możliwości inwestycyjne.
  • To najczęściej banki finansują inwestycje i działalność MŚP. Jeżeli przyciśniemy im „śrubę” bez skrupułów przerzucą koszty na swoich klientów – na nas, ale także i na firmy. „Przyduszone” firmy albo ograniczą inwestycje i działalność (groźba redukcji miejsc pracy), albo poszukają dodatkowych przychodów, więc podwyższą ceny. Efekt – i tak za wszystko my zapłacimy.

Myślę, że długo można by było jeszcze wymieniać.

Polska to niestety dziwny kraj. Nie raz przekonaliśmy się, że zwykłe postawienie zarzutów np. przez Urząd Skarbowy może zniszczyć przedsiębiorcę i jego firmę. Co ciekawe często nie trzeba mieć dowodów – wystarczy samo podejrzenie. Uważajmy więc na słowa, szczególnie, gdy jest się radnym. W naszym kraju nigdy do końca nie wiadoma na jaki grunt trafią i jaki skutek wywołają. Pamiętajmy, że przychylność władz samorządowych jest niezwykle ważnym czynnikiem wpływającym na rozwój przedsiębiorczości w Ełku, jej brak może skutecznie „zdusić” ten rozwój, a tym samym rozwój naszego miasta.

Fot: forbes.pl

Samorząd

SONY DSCIlu z nas mieszkańców wie, gdzie rosną w Ełku pomniki przyrody?

Z pewnością uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4 im. Władysława Szafera w Ełku, ale wiedza o nich wśród innych mieszkańców naszego miasta jest raczej znikoma. A szkoda.

W Ełku jest aktualnie dziewięć pomników przyrody: trzy klony, cztery dęby i dwa buki. Najbardziej okazałe są dwa dęby szypułkowe rosnące w sąsiedztwie Ełckiego Centrum Kultury. Jeden ma obwód 420 cm, drugi jest nieco mniejszy i ma 350 cm. Niestety tylko jedno ze wszystkich drzew ma imię. To buk „Adam i Ewa” rosnący w parku im. Solidarności przy ul. Małeckich.

Nadawanie imion drzewom ma duże znaczenie edukacyjne. Łatwiej jest bowiem identyfikować i kojarzyć konkretne drzewo. Dlatego też na ostatniej Komisji Mienia Komunalnego przy Radzie Miasta zaproponowałem, aby uczniowie z SP nr 4 wybrali imiona dla pozostałych ośmiu drzew.

Zachęcam także do zgłaszania radnym kolejnych drzew, które rosną w naszym mieście, a waszym zdaniem zasługują na miano pomnika przyrody.

Fot: Wierzba rosnąca na osiedlu Konieczki, przy ulicy Kolonia, mająca w obwodzie 510 cm.

Ekologia