Kategoria: Gospodarka Komunalna

16473770_927526377350088_266795721879955144_nCzy naprawdę możemy się w Ełku cieszyć, że zimą normy trujących nas pyłów przekroczone są tylko okresowo i jedynie – jak wykazywały tegoroczne pomiary – czterokrotnie, a nie tak jak chociażby na południu kraju pięćset razy?

Moim zdaniem to żadna pociecha.

Niestety wydaje się, iż władze naszego kraju nie za bardzo przejmują się tym problemem. Partia zielonych wylicza ostatnie działania, które potwierdzają tę tezę:

  • zabicie energetyki odnawialnej poprzez wycofanie ustawy i poprawki prosumenckiej, pozwalającej gospodarstwom domowym, wspólnotom i firmom na produkowanie energii ze źródeł odnawialnych,  ze wsparciem tzw. taryf gwarantowanych; bycie jednocześnie producentem i konsumentem czystej energii, niezależnym od politycznie uwarunkowanych państwowych koncernów energetycznych,
  • zwiększenie wycinek w Puszczy Białowieskiej, będącej „płucami Polski” i wyrąbywanie w niej drzew na opał,
  • „ustawa antywiatrakowa” blokująca energetykę wiatrową, gdyż wykluczająca 99 proc. powierzchni Polski z pozyskiwania energii wiatrowej,
  • nowelizacja ustawy o ochronie przyrody pozwalająca na masową i niekontrolowaną wycinkę drzew w miastach i gminach; drzew, które oczyszczają powietrze, stanowią nieliczne ostoje przyrody i są naturalnymi klimatyzatorami, szczególnie w kontekście zmian klimatycznych,
  • zablokowanie poprawy jakości powietrza poprzez wstrzymanie dotychczasowych sprawdzonych programów  prowadzonych przez NFOŚiGW programy KAWKA (wymiana pieców) oraz RYŚ (termomodernizacja), a także rozmontowanie zespołu kompetentnych ludzi nimi zarządzających,
  • blokowanie przez Ministra Środowiska zmiany norm alarmowania; Polska ma ponad trzykrotnie wyższą normę alarmowania (300 ug/m3 pyłu zawieszonego PM10) od Francji (80  ug/m3) – dzięki temu pociągnięciu resortu środowiska Polska, kraj najbardziej zanieczyszczony w Europie nie ma praktycznie  alarmów smogowych,
  • brak przeniesienia norm Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do prawa polskiego, np. ważnej średniodobowej normy stężeń – głównego winowajcy zwiększonej śmiertelności ludzi – pyłu zawieszonego PM2.5 – 25 ug/m3,
  • brak działań Ministerstwa Zdrowia, a nawet mówienie o smogu jako „teoretycznym problemie” przez jego szefa.

Smog nie jest problemem teoretycznym, jak twierdzi minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Smog naprawdę zabija i generuje ogromne koszty dla budżetu państwa i koszty społeczne. Corocznie z tego powodu umiera ponad 51 tysięcy Polek i Polaków – czyli wymiera miasto mniej więcej wielkości Ełku. Według wyliczeń Komisji Europejskiej corocznie kosztuje to nasz kraj 26 mld euro, czyli 6,5 razy więcej niż program 500 +.

Łatwo policzyć, gdyby nie było tych kosztów, to np. zamiast co miesiąc wypłacać 500 zł, można by było płacić aż 3.250 zł na każde dziecko!

Skoro dla władz kraju ważniejsza jest gospodarka oparta na węglu niż życie i zdrowie Polaków, to moim zdaniem, większa staje się odpowiedzialność samorządów w tym zakresie.

Niemal dwa lata temu proponowałem wprowadzenie w Ełku uchwały antysmogowej – wyliczyłem konkretne rozwiązania, które można by było w naszym mieście wdrożyć. Nie chcąc się powtarzać dodam, iż uważam, że w Ełku najważniejszymi sprawami są:

  • Nieudawanie, że problemu nie ma i nas to nie dotyczy.
  • Wymiana starych, nieekologicznych piecy, smoluchów, które trują nas każdej zimy.
  • Zwiększenie liczby drzew i terenów zielonych na terenie miasta.

Niezbędne jest zatem znaczne zwiększenie w budżecie miasta kwot przeznaczanych na wymianę starych piecy na nowe, ekologiczne – przy okazji nagłośnienie, że taki możliwość w Ełku istnieje oraz uskutecznienie procedur, które doprowadzą do ich wymiany. Mam tu na myśli m.in. atrakcyjny procent dofinansowania, terminy, które wymuszą szybkie inwestycje oraz zwiększenie świadomości mieszkańców poprzez kampanie informacyjne.

Fot: Ela Kuligowska

Ekologia Gospodarka Komunalna

Sikorskiego EłkW ostatnim czasie w Polsce utarło się jakieś dziwne przekonanie, że mieszkanie trzeba mieć na własność. Deweloperzy budują tylko i wyłącznie „na sprzedaż”, a my zaciągamy wielotysięczne kredyty z długim okresem spłaty. A przecież taki kredyt, nawet bez większych problemów finansowych, jest znacznym obciążeniem! Jest jak brzemię, które nie zawsze pozwala żyć na przyzwoitym poziomie.

Oczywiście, o ile w ogóle stać nas na kredyt. Co mają zrobić młodzi ludzie, którzy po ukończeniu nauki rozpoczynają pracę na umowach śmieciowych, stażach lub w ogóle jakimś wolontariacie? Dlatego myślę, że warto zastanowić się nad programem ułatwiającym otrzymanie mieszkań komunalnych przez ludzi młodych, dopiero startujących w dorosłe życie.

Bo prawo obliguje samorządy do tworzenia i realizacji programów budownictwa komunalnego

Art. 4 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy stwierdza, że „tworzenie warunków do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych wspólnoty samorządowej należy do zadań własnych gminy” – niestety niemal każde miasto w Polsce boryka się z problemem braku lokali komunalnych i socjalnych. Główna przyczyna tkwi jak zawsze w braku środków finansowych.

W Ełku sytuacja nie jest najgorsza

W przypadku mieszkań komunalnych nawet całkiem dobra. Przyjęty do eksploatacji w 2012 roku budynek mieszkalny przy ul. Dąbrowskiego 10, z 55 mieszkaniami, pozwolił na oddanie do użytku, mieszkań dla wszystkich tych, którzy ubiegali się na tamten moment o mieszkania komunalne.

Nieco gorzej jest z mieszkaniami socjalnymi

Czym różni się mieszkanie socjalne od komunalnego? Lokale socjalne są tymi o obniżonej wartości użytkowej i minimalnych standardach. Umowy najmu są zawierane na krótki okres czasu z osobami, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej i materialnej – ich dochód nie pozwala na wynajęcie lokalu na ogólnych zasadach z wyższym czynszem.

W Ełku na przydział oczekuje blisko 50 rodzin, które kwalifikują się do takiego przydziału, ponadto 111 rodzin ma orzeczone wyroki eksmisyjne. Władze miasta robią co mogą sukcesywnie dążąc do zwiększenia liczby lokali socjalnych – w najbliższym czasie zostanie wykonana adaptacja budynku przy ulicy Łukasiewicza 6A, gdzie powstanie 19 mieszkań socjalnych.

Aby nie popełnić błędu

Społeczna Komisja Mieszkaniowa, jak co roku stara się przyznawać mieszkania tym najbardziej potrzebującym. Nie jest to łatwe. Skomplikowane sytuacje życiowe potrzebujących, w większości nieporównywalne do siebie problemy, sprawiają, iż naprawdę czasem ciężko jest podjąć decyzję.

Aktualnie oceny wniosków dokonuje się na podstawie czterech kryteriów. Moim zdaniem to zbyt mało do prawidłowego i pełnego rozpatrzenia sprawy.

Dlatego zaproponowałem zmianę zawartych w regulaminie pracy Społecznej Komisji Mieszkaniowej kryteriów i przedłożyłem pod obrady Rady Miasta projekt odpowiedniej uchwały.

Bieda, biedzie nierówna

Najwięcej punktów, bo aż 40 na 100 możliwych przyznaje się zgodnie z regulaminem za zajmowaną powierzchnię mieszkalną. Wystarczy, że rodzina wynajmie ciut za duże mieszkanie i już „szanse” regulaminowe maleją.

Następne punkty przyznaje się m.in. kobiecie w ciąży lub osobie samotnie wychowującej dzieci. Wydaje mi się, że dobrze byłoby tę kategorię rozdzielić i brać także pod uwagę liczbę dzieci w rodzinie. Inna jest bowiem sytuacja matki, która wychowuje jedno dziecko, a inna tej, która ma ich np. sześcioro.

Uważam też, że należy uwzględnić także inne osoby samotne – często wymagające pomocy, a przede wszystkim spokoju we własnych kątach jeśli są w podeszłym wieku.

Nie można zapomnieć też o pełnych rodzinach wychowujące malutkie dzieci – wszak Ełk jest miastem prorodzinnym.

Kolejne kryterium związane jest z osobami niepełnosprawnymi posiadającymi zasiłek pielęgnacyjny. Otóż nie zawsze niepełnosprawny otrzymuje ten zasiłek – z różnych przyczyn może go nie mieć, a są sytuacje życiowe, które powinny zmuszać nas do pomocy i takim osobom. Szczególnie bolesne są okoliczności, gdy osobie śmiertelnie chorej w protokole wpisuje się zero punktów, bo przez chorobę niepełnosprawność jest „jedynie umiarkowana”, albo sytuacja gdy wnioskodawca właściwie nie może chodzić, ale nie ma zasiłku pielęgnacyjnego, bo wypadek nastąpił po dwudziestym pierwszym roku życia.

W regulaminie nie bierze się pod uwagę ofiar przemocy rodzinnej – dlaczego? W Ełku to przecież zauważalny problem. Czasem zdarza się, że bita kobieta, nawet po rozwodzie, nie jest w stanie od razu wynająć mieszkania i jest zmuszona dalej mieszkać ze swoim ex-mężem.

Nie ma też niestety kryteriów związanych z warunkami socjalnymi (np. brak łazienki, gazu lub w ogóle gdy budynek jest przeznaczony do rozbiórki).

To tylko niektóre przykłady proponowanych przeze mnie zmian. Czy radni podzielą mój pogląd? Mam nadzieję, że tak. Bo, pozwolę sobie zacytować Paulo Coelho – „Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy, że jeszcze jesteśmy coś warci”.

I jeszcze na koniec taka myśl. Warto docenić pracę tych wszystkich osób, które na co dzień zajmują się pomocą innym – pracowników MOPS-u, PCPR-u, DPS-u, Wydziału Mienia w Urzędzie Miasta i innych pracowników socjalnych. Naprawdę nie wszyscy zdajemy sobie sprawę jak ciężka jest to praca.

Fot: radio5.com.pl

Gospodarka Komunalna Samorząd

DSCF1299Jeżeli jakakolwiek firma ubiega się w banku o kredyt na rok czasu, to musi przedstawić prognozy swojej działalności finansowej w okresie kredytowania.

Czyli dane na koniec lat 2015 i 2016 oraz sprawozdanie finansowe za rok 2014 i wrzesień 2015, które uwiarygodniają te prognozy. Krótko mówiąc musi w sposób liczbowy uzasadnić potrzebę zaciągnięcia kredytu i możliwości jego spłaty.

Moim zdaniem podobnie powinno być w przypadku ustalania taryfy opłat za wodę i ścieki. Niestety do końca tak nie jest. PWiK we wniosku przedstawia dane historyczne tylko za rok 2014, a w prognozach wykazuje jedynie amortyzację, wielkości sprzedaży oraz zamierzenia inwestycyjne. Należy jednak od razu dodać, iż nie z jakiegoś „widzi misie”, PWiK działa zgodnie z prawem ustalonym przez ustawodawcę, a ustawa dokładnie precyzuje co odpowiedni wniosek powinien zawierać.

Dlaczego więc o tym piszę? Bo naprawdę trudno określić zasadność wniosku o podwyżkę opłat nie znając, co prawda prognozowanych, ale w miarę realnych danych dotyczących okoliczności podwyżki.

Firma uzasadnia podwyżkę cen niezbędnymi inwestycjami, które trzeba wykonać na terenie miasta. W przyszłym roku planowane są w wysokości 9,6 mln złotych. Dobrze jest, gdy przedsiębiorstwa finansują inwestycje ze swojej nadwyżki finansowej (zysk netto + amortyzacja). Wysokość amortyzacji znam, więc pytanie jaki będzie zysk, jaki będzie podział zysku (w roku 2013 wypłacono dość sporą dywidendę) i ile faktycznie może brakować? Przyznam – nie wiem. Podobnie jest z kosztami, bez analityki trudno orzec jakie są zasadne, a jakie nie.

Mimo tych niejasności nie widzę jednak podstaw, aby sądzić, że weryfikacja dokonana przez prezydenta jest nie prawidłowa. Prezydent miasta jest przedstawicielem organu właściciela firmy jaką jest PWiK i z pewnością świetnie zna wszelkie dane dotyczące Spółki. Dlatego należy uznać, że skoro wniosek trafia już na sesję Rady Miasta to jest w pełni uzasadniony i wszystko zostało sprawdzone „wzdłuż i wszerz”. Dlatego też skupię się tylko na niektórych, luźnych przemyśleniach powstałych po lekturze wniosku.

Może zacznę od tego, że radni przeciwni podwyżce z pewnością wspomną o dwóch argumentach:

  • Pierwszy – nasi mieszkańcy odczują dodatkowe obciążenia, a nie można obecnie dodatkowo „drenować” ich kieszeni.

Proponowana podwyżka wody to dla jednego przeciętnego mieszkańca wzrost kosztów o 87 groszy, łatwo przeliczyć, iż dla czteroosobowej rodziny to 3,48 złotych. Czy to dużo? Paczka papierosów to dziś chyba z 15 złotych.

Inna sprawą jest, czy np. spółdzielnie mieszkaniowe nie wykorzystają sytuacji, aby przy okazji „uszczknąć coś dla siebie” i w rachunku ta podwyżka będzie większa.

  • Drugi – mamy dziś deflację, a „wy” chcecie podnosić opłaty.

To prawda, na koniec roku 2015 przewiduje się deflację (spadek cen) w wysokości 0,2 proc. Jednakże w rachunkowości obowiązuje tzw. zasada memoriału, czyli odnoszenie ogółu operacji finansowych do danego roku obrotowego. Jeżeli mówimy o podwyżce cen w roku 2016, to sprawdzajmy jaka inflacja jest prognozowana właśnie w tym roku! Informacyjnie zatem dodam, iż w budżecie państwa zapisano inflację na poziomie 1,7 proc. (prawda – niższą niż podwyżka) i przypomnę, że w roku 2015 nie było w Ełku podwyżki cen za wodę i ścieki.

Inne różne „takie tam”:

  • Firma w 2014 roku była w dobrej kondycji finansowej, część zysków przeznacza się na powiększanie kapitałów własnych.
  • W roku 2016 prognozuje się nieco zmniejszoną sprzedaż wody. Nigdzie nie doczytałem dlaczego (może coś mi uciekło), ale łatwo wykalkulować, że prognozowana mniejsza sprzedaż wody to automatycznie mniejsze przychody i dodatkowy argument za podwyżką opłat. Może dla czystości przekazu należałoby założyć sprzedaż na takim samym jak w 2014 roku poziomie?
  • Przedsiębiorstwo szykuje się do realizacji ważnego programu poprawy gospodarki wodno-ściekowej w Ełku łącznie o wartości 36 mln złotych. Do „wzięcia” z Funduszu Spójności są znaczne środki, jednakże, aby skorzystać z tak dużych środków unijnych trzeba mieć zawsze znaczące środki własne. To zdecydowanie uzasadnia podwyżkę.
  • W przedsiębiorstwie są bardzo silne związki zawodowe – świadczą o tym dużo wyższe płace niż w innych jednostkach miejskich, a ponadto część zysku przeznacza się zawsze na fundusz świadczeń socjalnych. Trudno jednak uznać, iż dbanie o swoich pracowników jest w jakikolwiek sposób negatywne, tylko pozazdrościć.

Fot: PWiK Ełk

Gospodarka Komunalna Samorząd

koloniaJarosław Kaczyński zapowiedział, że gdy PiS dojdzie do władzy będzie chciało „stworzyć mechanizmy”, które pozwolą budować 300 tys. mieszkań rocznie. – Tak jak za Gierka. Bo za Gierka budowano 300 tys. mieszkań rocznie – mówił.

To nic nowego. PiS przy każdych wyborach obiecuje budowę nowych mieszkań. Kto chce niech sobie w to wierzy … Wydaje mi się jednak, że działacze tej partii nie za bardzo wychodzą poza swoje biura. A wystarczy czasem wyjrzeć przez okno, przejść się po mieście. Widać wówczas jak wiele mieszkań budowanych jest w każdym mieście. Szczególnie w Ełku. Do tego nie są potrzebne obietnice Jarosława. Dla młodych ludzi problemem nie jest brak mieszkań na rynku tylko ich dostępność – zważywszy na ich cenę i nasze zarobki.

Deweloperzy budując tak wiele „odwalają” naprawdę dobrą robotę. Więcej mieszkań to ich lepsza dostępność – i to bez obietnic polityków – to niższe ich ceny, to w końcu większe szanse rozwoju miasta. Prywatne inwestycje zmieniają nasze miasta, sprawiają że stają się piękniejsze i nowocześniejsze. Więcej mieszkań i mieszkańców to większe wpływy z podatków w budżecie miasta, a tym samym większe możliwości finansowe samorządu terytorialnego.

Dlatego niezwykle istotna jest bliska współpraca deweloperów z władzami samorządów. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, iż sprzyja ona rozwojowi miasta. Oczywiście deweloperzy nie budują mieszkań charytatywnie. To biznes, który musi być opłacalny. I bardzo dobrze, bo obopólne korzyści to możliwość dobrej współpracy. Należy pamiętać tylko o jednym. Deweloperzy nie powinni bez uzgodnienia z władzami miasta budować mieszkań w miejscach dla siebie wygodnych, bo często ich osiedla nie są dla samorządu korzystne. Dlatego niezbędne są wspólne ustalenia w tym zakresie.

Prywatny kapitał jest niezbędny w zahamowaniu procesu wyludniania się miast. Co prawda Ełk ma to szczęście, że mieszkańców przybywa, a nie ubywa, niemniej w Polsce problem jest bardzo poważny, i w końcu może „dopaść”, i nasze miasto. Przy obecnym niżu demograficznym ośrodki takie jak Ełk mogą rozwijać się dalej niestety kosztem mniejszych miejscowości z tej części województwa. Warto może wspólnie z deweloperami zachęcić mieszkańców Grajewa, Olecka, Pisza, Gołdapi do przeprowadzenia się do Ełku. Miejsca starczy dla wszystkich chętnych. Mieszkań w Ełku jest coraz więcej.

Ważną, moim zdaniem, korzyścią wynikającą z takiej współpracy jest powstanie w mieście infrastruktury, nie tylko technicznej, ale też obejmująca takie dziedziny, jak: transport, szkolnictwo, służbę zdrowia, kulturę, rozrywkę czy sport. Nowe osiedla nie mogą istnieć bez odpowiednich w tym zakresie rozwiązań. Tak, tylko jak wybudować infrastrukturę, gdy nie ma na nią pieniędzy w budżecie miasta? Jednym z rozwiązań może być formuła partnerstwa publiczno-prywatnego. Na razie chyba brakuje świadomości, jakie korzyści daje to narzędzie. Wciąż za mało jest też przykładów realizacji takich inwestycji, ale to się powoli zmienia.

Jednym z efektów wspólnych działań może być także stworzenie całościowego planu zagospodarowania zieleni w mieście. Aby zwiększyć atrakcyjność swoich inwestycji deweloperzy mogliby wziąć koszty zadrzewienia na siebie. I nie sądzę, aby był to dla nich większy problem. Wszystko zależy od dobrej współpracy.

Trzeba pamiętać, że atrakcyjność miast tworzą nowe projekty komercyjne – nie tylko budowa mieszkań – i nawet najmniejszy ruch w tym zakresie powoduje większą aktywność mieszkańców oraz turystów. Aby przedsięwzięcia dochodziły do skutku, potrzebny jest jednak zawsze impuls samorządu. Sektor prywatny będzie zainteresowany nowymi projektami inwestycyjnymi w miastach takich jak Ełk jeśli spotka się z ogólnie znanymi formami poparcia ze strony sektora publicznego:

  • zwolnieniami z podatków lokalnych,
  • inwestycjami publicznymi w infrastrukturę miejską, w tym w komunikację i drogi, urządzanie terenu,
  • bezpłatnym doradztwem gospodarczym,
  • dopłatami do oczyszczania gruntów, w procesie ich rewitalizacji,
  • przejmowaniem przez samorząd odpowiedzialności za utrzymanie obiektów o ograniczonej wartości komercyjnej (np. zabytkowych),
  • stworzeniem systemu grantów na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy lub grantów wspomagające rozwój danego sektora gospodarki, jako udział we wspomaganiu rozwoju gospodarczego.

Ponadto proces planistyczny w miastach powinien zapewnić otrzymanie odpowiednich decyzji w Warunkach Zabudowy i Zagospodarowania Terenu, które określałyby jasno zasady tworzenia zabudowy terenu z pozostawieniem dostatecznego marginesu elastyczności na wprowadzanie koniecznych zmian w przyszłości. W dzisiejszych czasach dla inwestorów jest to ważne ze względu na ryzyko inwestycyjne. Zmienność wymagań rynku i związana z tym zbyt duża liczba niewiadomych nie pozwala deweloperowi już na początku projektu zdefiniować dostatecznie precyzyjnie czasem nawet własnych oczekiwań.

Fot: Osiedle Nowe Miasto w Ełku

Gospodarka Komunalna Samorząd

autobusO zaletach transportu publicznego napisano już bardzo wiele. Wystarczy przypomnieć tylko, że oprócz łagodzenia skutków braku miejsc parkingowych, to mniejsze korki, większe bezpieczeństwo w ruchu drogowym, a my jadąc do pracy możemy poczytać książkę lub gazetę.

Dlaczego zatem, mimo tylu korzyści, transport publiczny traktowany jest przez samorządy w Polsce trochę po macoszemu – często jedyną troską jest tylko, co zrobić, aby do interesu nie dokładać?

Z pewnością związane jest ze znacznymi kosztami unowocześniania taboru autobusowego. W budżecie samorządów zawsze są ważniejsze wydatki, te związane z MZK odkłada się „na kiedyś tam”, łata się na bieżąco, i wydaje pieniądze, kiedy jest to niezbędnie konieczne. Nie bez znaczenia jest także zmiana stylu życia – staliśmy się wygodni, a dziś prawie każdy ma własny samochód. Własnym samochodem jest ponoć łatwiej i szybciej. Nie ma więc ze strony mieszkańców presji do zmian w tym zakresie, co dodatkowo powoduje odkładanie modernizacji „na potem”.

A szkoda. Warto jest bowiem naprawdę poważnie zastanowić się nad tym, co zrobić, aby namówić Ełczan do korzystania z takich usług. Pomoże to wszystkim – odciąży budżet miasta, odciąży nasze ulice, odciąży nasze kieszenie, być może da pracę – bo rozwój firmy, jaką jest MZK, wiązać się będzie z zwiększeniem zatrudnienia.

Od czego więc zacząć?

Warto pomyśleć o badaniu natężeniu ruchu. Wiedza, związana z tym jak ełczanie korzystają z usług MZK, pozwoli lepiej dostosować rozkład jazdy i myślę, że zwiększyć ilość osób korzystających z komunikacji miejskiej. Oszczędzi to więc koszty i zwiększy przychody. Dzięki temu poprawią się możliwości inwestycyjne, albo rozszerzy „pole” do obniżki cen biletów. Większa otwartość na potrzeby pasażerów oraz racjonalizacja połączeń z pewnością ma też wpływ na ocenę mieszkańców – o firmie i władzach samorządów.

Następnym krokiem są niestety kosztowne inwestycje. W naszym mieście na szczęście dba się o to, aby wymieniać stare, zdezelowane i nieekologiczne autobusy na nowsze. Kupuje się też mniejsze pojazdy, dostosowane do natężenia ruchu na danej linii. Biorąc pod uwagę kilka ostatnich lat można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, iż w Ełku poprawił się komfort podróży pasażerów. Nie znam takich danych, ale jestem też pewny, że ograniczono koszty obsługi i napraw starych autobusów. Jednakże, aby znacząco zwiększyć „obłożenie” transportu miejskiego musimy kupować najnowocześniejsze autobusy.

Jakie powinny być takie autobusy?

Oczywiście wozy niskopodłogowe z klimatyzacją powinny być standardem w dzisiejszych czasach. Niezbędne są klapy najazdowe dla niepełnosprawnych, bramki liczące pasażerów, a przede wszystkim kamery – monitoring wewnątrz i na zewnątrz – co powinno odstraszyć chuliganów i gapowiczów. W komfortowych autobusach standardem są też miejsca dla osób na wózkach inwalidzkich i matek z dzieckiem.

Nowoczesne autobusy muszą być nie tylko wygodne dla pasażerów, ale także wygodne i bezpieczne dla kierowców. Mam tu na myśli m.in. automatyczne systemy gaszące w komorze silnika – nie raz było przecież w Polsce głośno o przypadkach samozapalenia się autobusów – ale systemy informujące kierowcę przykładowo o oczekiwanym czasie przyjazdu pojazdu, informacji o ograniczeniach prędkości, wypadkach, trasach objazdu, korkach itp. – na takie rzeczy można pozyskać środki unijne w ramach działania 8.3. – Rozwój inteligentnych systemów transportowych.

Warto pomyśleć o autobusach hybrydowych, czyli pojazd z silnikiem elektrycznym i superoszczędnym benzynowym. Takie autobusy są ciche, wygodne i, co najważniejsze, potrafią zaoszczędzić nawet 30 procent paliwa.

W autobusach powinny być systemy ułatwiające życie niedowidzącym i niewidomym. W wielu miastach w komunikacji miejskiej są systemy głośnomówiące – informujące m.in. o numerze linii, automat zapowiadający przystanki. Podobne automaty przydałyby się na przystankach, przykładowo informujące za jednym naciśnięciem guzika, w którym kierunku poruszać się będzie podjeżdżający autobus.

Nowe czasy wymuszają powoli nowe zasady kupowania biletów. Już w wielu miastach możliwa jest sprzedaż biletów komunikacji miejskiej za pośrednictwem telefonu komórkowego z zainstalowaną odpowiednią aplikacją. Podczas kontroli, pasażer powinien okazać skasowany bilet w formie elektronicznej w swoim telefonie komórkowym. Kontroler sprawdza wzrokowo ważność biletu oraz zabezpieczenia biletu w komórce. Szczególnie ułatwi to życie, często korzystającym z MZK, uczniom ełckich szkół.

Przyszłością jest też bilet elektroniczny działający na zasadzie elektronicznej portmonetki, którą pasażer doładuje na określoną kwotę w dowolnej chwili. Jej posiadanie pozwoli także całkowicie zmienić zasady płacenia z takich usług. O ile autobusy będą przystosowane do logowania się pasażera, za pomocą takiego biletu płacić będziemy mogli w zależności od przejechanej konkretnej liczby przystanków. Taka elektroniczna karta może mieć dużo szersze zastosowanie. Przykładowo w przyszłości będzie można nią zapłacić także za postój samochodu w płatnej strefie parkowania, która z pewnością prędzej czy później powstaną w naszym mieście, czy też za imprezę kulturalną na terenie miasta. Takie rozwiązanie nie jest wcale odległą przyszłością, są miasta, które zaczynają testować takie rozwiązania.

Co jeszcze? W Warszawskich autobusach montowane są urządzenia umożliwiające łączenie z Internetem. Docelowo, autobusów w których za pomocą  WiFi połączymy się z siecią, ma być 150. Czas spędzony w podróży do pracy lub szkoły może być zatem spędzony i produktywnie, i ciekawie. Skoro w Warszawie można, to czemu i nie w Ełku?

Można też do biletów dodać jakiś bonus – przykładowo, każdy posiadacz biletu miesięcznego mógłby liczyć na zniżki w wybranych sklepach, restauracjach i punktach usługowych. Takie rozwiązanie sprawdza się m.in. w Lublinie.

Jednak, aby zachęcić do korzystania z usług ełckiego MZK, niezbędna jest kampania promocyjna i informacyjna. Usługi transportu publicznego są „produktem”, który trzeba dobrze sprzedać. Nie powinno być to trudne, bo chyba łatwo przekonać mieszkańców o zaletach takiego transportu.

 

Gospodarka Komunalna