Przepowiednie

Jak zwykle pod koniec starego i na początku nowego roku pojawiają się przepowiednie, które chyba już tradycyjnie w Polsce mają charakter wizji apokaliptycznych.

Mamy więc zapowiedzi pogłębiania się kryzysu gospodarczego, który w przyszłym roku wymaże zielony kolor z mapy Europy i przyniesie szaleńcze ceny benzyny i żywności. Mamy zapowiedzi rozpadu Unii Europejskiej, a nawet rewolucji w jej krajach członkowskich. Mamy też wojnę z Iranem, która tylko pogłębi świat w chaosie. Oczywiście i na szczęście po każdych okropieństwach pojawią się nowe, „świetlane” czasy, które zagoją wszystkie rany.

A w polityce, tej krajowej? Część jasnowidzów przewiduje całkowitą przebudowę sceny politycznej. Moim zdaniem są to pobożne życzenia przedstawicieli mikropartii oraz tych, dla których w polskiej polityce po prostu wieje nudą. Uważam, że zmiany będą raczej ewolucyjne niż rewolucyjne. Czeka nas kolejny rok politycznych wojen, tyle że już chyba na nieco innych frontach.

Po prawej stronie sceny politycznej PiS coraz mocniej będzie szarpał się z Ziobrystami. Początkowo tak aby nie zrobić sobie znaczącej krzywdy, z czasem jednak, gdy sondaże dla Solidarnej Polski będą rosły, a dla Kaczyńskiego spadały, do ataku ruszy Hofman z Błaszczakiem. Konflikt stopniowo będzie się nakręcał, a poparcie dla obu partii wyrówna na poziomie około 10 -15%.

Po lewej stronie, po szumnych hasłach zjednoczenia, Palikot zwietrzy swoją szansę i będzie chciał dobić „umierające” SLD. Czy mu się uda? Nie sądzę. Leszek Miller jest dobrym graczem, i o ile nie wierzę, że odbuduje lewicę, o tyle wierzę, że nie da się pogrzebać. Będzie trwać ze śladowym poparciem, w stanie niekończącej się agonii, co z kolei nie pozwoli urosnąć i tak mającemu problemy z wiarygodnością Palikotowi.

Gdzieś w środku trwać będzie Platforma, której jedynym zmartwieniem będą harce niesolidnego koalicjanta oraz nuda.

A w Ełku?

Oby przyszły rok nie był gorszy dla naszego miasta od tego co upłynął, a już będzie dobrze. Dla partii rok zapowiada się spokojnie. Nie ma żadnych wyborów, nie będzie zatem nadmiernej mobilizacji, widowiskowych działań. To czas aktywności radnych poszczególnych ugrupowań i to ich zachowanie będzie wpływać na wizerunek ełckich ugrupowań. Z pewnością jacyś radni, dostarczą nam rozrywki i chcąc pokazać, że umieją więcej niż się powszechnie sądzi, będą kąsać rządzących i dla zasady sprzeciwiać się wszystkiemu co będzie proponowane. Ale w końcu jest to urok demokracji.

Brak wyborów samorządowych, czy parlamentarnych nie znaczy, że w ełckiej polityce będzie wiało nudą. Ważne wydarzenia zaczną się już w styczniu. Wybory władz Dobra Wspólnego mogą mieć istotne znaczenie dla przyszłości tego stowarzyszenia i być może ełckiej polityki.

Z pewnością budowanie struktur rozpocznie ełcki przedstawiciel partii Ziobry. Jeżeli chce poważnie myśleć o wyborach za kilka lat musi ostro wziąć się do roboty. Ciekawy jestem jak będzie układała się ich relacja z ełckim PiS.

Warto także przyjrzeć się jak rozwinie się ełcki poseł od Palikota. Jakoś na razie jest mało widoczny, ale znając jego energię do działania wierzę, że w końcu się obudzi. Mam tylko nadzieję, że nabierze w końcu rozsądku politycznego i nieco ostudzi nadmierne ambicje. Może wówczas zrozumie, iż lepiej budować i współdziałać, niż bezsensownie tylko niszczyć.

One Comment

  1. Mr. Big said:

    Populizmu jest ci u nas dostatek. Każdy patrzy swojego tyłka. Mniemam, iż przyszły rok będzie podobny, a szkoda. Jeżeli chodzi np. o samorząd miejski to dla opozycji brakuje poważnego lidera, który jednocząc całą opozycję byłby przeciwwagą dla obecnie panującego.

Comments are closed.