Stawiajmy na MZK

autobusO zaletach transportu publicznego napisano już bardzo wiele. Wystarczy przypomnieć tylko, że oprócz łagodzenia skutków braku miejsc parkingowych, to mniejsze korki, większe bezpieczeństwo w ruchu drogowym, a my jadąc do pracy możemy poczytać książkę lub gazetę.

Dlaczego zatem, mimo tylu korzyści, transport publiczny traktowany jest przez samorządy w Polsce trochę po macoszemu – często jedyną troską jest tylko, co zrobić, aby do interesu nie dokładać?

Z pewnością związane jest ze znacznymi kosztami unowocześniania taboru autobusowego. W budżecie samorządów zawsze są ważniejsze wydatki, te związane z MZK odkłada się „na kiedyś tam”, łata się na bieżąco, i wydaje pieniądze, kiedy jest to niezbędnie konieczne. Nie bez znaczenia jest także zmiana stylu życia – staliśmy się wygodni, a dziś prawie każdy ma własny samochód. Własnym samochodem jest ponoć łatwiej i szybciej. Nie ma więc ze strony mieszkańców presji do zmian w tym zakresie, co dodatkowo powoduje odkładanie modernizacji „na potem”.

A szkoda. Warto jest bowiem naprawdę poważnie zastanowić się nad tym, co zrobić, aby namówić Ełczan do korzystania z takich usług. Pomoże to wszystkim – odciąży budżet miasta, odciąży nasze ulice, odciąży nasze kieszenie, być może da pracę – bo rozwój firmy, jaką jest MZK, wiązać się będzie z zwiększeniem zatrudnienia.

Od czego więc zacząć?

Warto pomyśleć o badaniu natężeniu ruchu. Wiedza, związana z tym jak ełczanie korzystają z usług MZK, pozwoli lepiej dostosować rozkład jazdy i myślę, że zwiększyć ilość osób korzystających z komunikacji miejskiej. Oszczędzi to więc koszty i zwiększy przychody. Dzięki temu poprawią się możliwości inwestycyjne, albo rozszerzy „pole” do obniżki cen biletów. Większa otwartość na potrzeby pasażerów oraz racjonalizacja połączeń z pewnością ma też wpływ na ocenę mieszkańców – o firmie i władzach samorządów.

Następnym krokiem są niestety kosztowne inwestycje. W naszym mieście na szczęście dba się o to, aby wymieniać stare, zdezelowane i nieekologiczne autobusy na nowsze. Kupuje się też mniejsze pojazdy, dostosowane do natężenia ruchu na danej linii. Biorąc pod uwagę kilka ostatnich lat można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, iż w Ełku poprawił się komfort podróży pasażerów. Nie znam takich danych, ale jestem też pewny, że ograniczono koszty obsługi i napraw starych autobusów. Jednakże, aby znacząco zwiększyć „obłożenie” transportu miejskiego musimy kupować najnowocześniejsze autobusy.

Jakie powinny być takie autobusy?

Oczywiście wozy niskopodłogowe z klimatyzacją powinny być standardem w dzisiejszych czasach. Niezbędne są klapy najazdowe dla niepełnosprawnych, bramki liczące pasażerów, a przede wszystkim kamery – monitoring wewnątrz i na zewnątrz – co powinno odstraszyć chuliganów i gapowiczów. W komfortowych autobusach standardem są też miejsca dla osób na wózkach inwalidzkich i matek z dzieckiem.

Nowoczesne autobusy muszą być nie tylko wygodne dla pasażerów, ale także wygodne i bezpieczne dla kierowców. Mam tu na myśli m.in. automatyczne systemy gaszące w komorze silnika – nie raz było przecież w Polsce głośno o przypadkach samozapalenia się autobusów – ale systemy informujące kierowcę przykładowo o oczekiwanym czasie przyjazdu pojazdu, informacji o ograniczeniach prędkości, wypadkach, trasach objazdu, korkach itp. – na takie rzeczy można pozyskać środki unijne w ramach działania 8.3. – Rozwój inteligentnych systemów transportowych.

Warto pomyśleć o autobusach hybrydowych, czyli pojazd z silnikiem elektrycznym i superoszczędnym benzynowym. Takie autobusy są ciche, wygodne i, co najważniejsze, potrafią zaoszczędzić nawet 30 procent paliwa.

W autobusach powinny być systemy ułatwiające życie niedowidzącym i niewidomym. W wielu miastach w komunikacji miejskiej są systemy głośnomówiące – informujące m.in. o numerze linii, automat zapowiadający przystanki. Podobne automaty przydałyby się na przystankach, przykładowo informujące za jednym naciśnięciem guzika, w którym kierunku poruszać się będzie podjeżdżający autobus.

Nowe czasy wymuszają powoli nowe zasady kupowania biletów. Już w wielu miastach możliwa jest sprzedaż biletów komunikacji miejskiej za pośrednictwem telefonu komórkowego z zainstalowaną odpowiednią aplikacją. Podczas kontroli, pasażer powinien okazać skasowany bilet w formie elektronicznej w swoim telefonie komórkowym. Kontroler sprawdza wzrokowo ważność biletu oraz zabezpieczenia biletu w komórce. Szczególnie ułatwi to życie, często korzystającym z MZK, uczniom ełckich szkół.

Przyszłością jest też bilet elektroniczny działający na zasadzie elektronicznej portmonetki, którą pasażer doładuje na określoną kwotę w dowolnej chwili. Jej posiadanie pozwoli także całkowicie zmienić zasady płacenia z takich usług. O ile autobusy będą przystosowane do logowania się pasażera, za pomocą takiego biletu płacić będziemy mogli w zależności od przejechanej konkretnej liczby przystanków. Taka elektroniczna karta może mieć dużo szersze zastosowanie. Przykładowo w przyszłości będzie można nią zapłacić także za postój samochodu w płatnej strefie parkowania, która z pewnością prędzej czy później powstaną w naszym mieście, czy też za imprezę kulturalną na terenie miasta. Takie rozwiązanie nie jest wcale odległą przyszłością, są miasta, które zaczynają testować takie rozwiązania.

Co jeszcze? W Warszawskich autobusach montowane są urządzenia umożliwiające łączenie z Internetem. Docelowo, autobusów w których za pomocą  WiFi połączymy się z siecią, ma być 150. Czas spędzony w podróży do pracy lub szkoły może być zatem spędzony i produktywnie, i ciekawie. Skoro w Warszawie można, to czemu i nie w Ełku?

Można też do biletów dodać jakiś bonus – przykładowo, każdy posiadacz biletu miesięcznego mógłby liczyć na zniżki w wybranych sklepach, restauracjach i punktach usługowych. Takie rozwiązanie sprawdza się m.in. w Lublinie.

Jednak, aby zachęcić do korzystania z usług ełckiego MZK, niezbędna jest kampania promocyjna i informacyjna. Usługi transportu publicznego są „produktem”, który trzeba dobrze sprzedać. Nie powinno być to trudne, bo chyba łatwo przekonać mieszkańców o zaletach takiego transportu.

 

2 Comments

  1. Madmax said:

    😀 Tylko EĹ‚k to EĹ‚k, a Warszawa swoimi prawami siÄ™ rzÄ…dzi. Z Baranek do Centrum miasta w 10-15 min, max 20 min siÄ™ dojedzie nawet w godzinach szczytu, a w Warszawie to zajmuje czasem i z 1,5 godziny. A internetu w MZK tak jak i byĹ‚o, tak i nie ma. Panie blogerze, czy jeĹşdzi Pan w ogĂłle miejskÄ… komunikacjÄ…?

  2. Robert Klimowicz said:

    W peĹ‚ni zgadzam siÄ™, ĹĽe nie ma co porĂłwnywać Warszawy do EĹ‚ku i czasu spÄ™dzanego w obu miastach w komunikacji miejskiej. Internet w autobusach w EĹ‚ku nie jest najwaĹĽniejszÄ… rzeczÄ… i pisaĹ‚em o tym bardziej na zasadzie ciekawostki … chociaĹĽ patrzÄ…c na nasze dzieci, ktĂłre czasem nie potrafiÄ… rozstać siÄ™ z tabletem czy telefonem to i 10-15 minut jest dla nich niezwykle cenne :smile:

Comments are closed.