Znikające pielęgniarki

Fot: Polityka.pl

Koszmarnie niskie zarobki, przepracowanie, presja przełożonych, trudni pacjenci, frustracja, wypalenie zawodowe, brak czasu, a przez to problemy w życiu osobistym – to przyczyny, które stopniowo doprowadzają do sytuacji, w której z roku na rok brakuje coraz większej liczby pielęgniarek.

Niestety problem ten nie omija także Ełku. Już od przyszłego roku mogą się w ełckich szpitalach zacząć pierwsze większe problemy związane z coraz mniejszą liczbą pielęgniarek w naszym mieście.

W Ełku pielęgniarki są zatrudnione w obu szpitalach, POZ-tach, DPS-ie, medycynie szkolnej i „Niebieskim Parasolu”. Średnia wieku pielęgniarek w naszym mieście to około 50 lat. W ciągu najbliższych 5 lat, co najmniej 1/3 z nich osiągnie wiek emerytalny.

Ile z nich odejdzie z zawodu? Ile w tym czasie dodatkowo wyjedzie pracować za granicę? Ile z nich się przebranżowi?

W Pro-Medice pracuje aktualnie 220 pielęgniarek. W ciągu najbliższych lat, aż 60 z nich osiągnie wiek emerytalny. Aby była płynna wymiana kadr potrzeba w tym szpitalu zatrudniać 10 – 12 absolwentek pielęgniarstwa rocznie.

Dramatyczna sytuacja jest w Podstawowej Opiece Zdrowotnej w Ełku. Średnia wieku pielęgniarek tam zatrudnionych wynosi 59 lat (w Pro-Medice jest lepiej – 46 lat). Podobna sytuacja jest w medycynie szkolnej, gdzie już obecnie pracują emerytki.

Największy problem będzie w latach 2022 – 2023, kiedy to odejdzie na emeryturę największa część ełckich pielęgniarek.

Aktualnie problem doraźnie rozwiązuje nie tylko praca pań na emeryturach, ale także zamienna praca na umowy zlecenia, np. w dwóch ełckich szpitalach.

W szpitalu wojskowym 12 osób jest już na emeryturze, a aż 35 pielęgniarek jest zatrudniona na umowy zlecenie (umowę o pracę mają w innych jednostkach – kilka osób dojeżdża z innych miast – z Pisza, Giżycka i Augustowa). Mimo to w szpitalu wojskowym już obecnie brakuje 15 etatów do zabezpieczenia spokojnej, bezproblemowej pracy szpitala.

Gdyby nie praca pielęgniarek emerytek i praca pielęgniarek na kilku etatach, już dziś trzeba było by część oddziałów szpitalnych zamknąć. Służba zdrowia często funkcjonuje tylko dzięki ich poświęceniu.

Trzeba jednakże pamiętać, że nawet najbardziej twarda i wytrwała pielęgniarka nie jest w stanie pracować 24 godziny na dobę. Zmęczenie fizyczne i często psychiczne może doprowadzić do popełnienia błędu, który może kogoś kosztować życie.

Następczyń jakoś nie widać. Ten trudny, do tego słabo opłacany zawód nie przyciąga rzeszy chętnych. Tym bardziej, że w Ełku obecnie nie szkoli się następnych pokoleń.

Wydział pielęgniarstwa w Ełku rozwiązałby choć częściowo ten problem, stąd też starania władz miasta, aby pielęgniarki kształciły się w naszym mieście.

Ale póki co pielęgniarki nie kształcą się w Ełku. Czy jest zatem szansa, aby przyjeżdżały do Ełku do pracy pielęgniarki z innych miast?

Raczej słabe.

Absolwent pielęgniarstwa, jak poinformowano nas na Komisji Zdrowia, ma szanse na zarobki jedynie około 2.200 zł – 2.400 zł netto. Wynajem mieszkania w Ełku to koszt 1.000 zł  – 1.500 zł, więc przy obecnych pensjach ciężko jest się utrzymać z takiej wypłaty. Szczególnie, gdy nie pochodzi się z Ełku i nie mieszka u rodziny. Poza tym w ośrodkach, gdzie kształcą pielęgniarki tamtejsze szpitale i ZOZ-y są aktualnie w stanie „wchłonąć” wszystkich chętnych absolwentów.

Jakimś rozwiązaniem mógłby być hotel robotniczy lub wynajem mieszkania komunalnego z niskim czynszem. Czy to realne? Inne miasta kuszą pielęgniarki możliwością taniego zakwaterowania, nie jest to więc takie niewykonalne.

Trzeba też pamiętać, że pielęgniarka zanim zacznie pracę musi skończyć mnóstwo kursów przygotowawczych. Właściwie do wykonania każdej specjalistycznej czynności musi mieć ukończony specjalny kurs, bo nie będzie mogła wykonywać swojej pracy. Ciężko byłoby je tu wszystkie wymienić, jest ich zbyt dużo. Przykładowo kurs RKO (Resuscytacja Krążeniowo – Oddechowa) trwa 6 tygodni i kosztuje 650 zł. Na szczęście szpitale pokrywają koszty większości z nich (choć nie wszystkich).

Dlaczego o tym piszę? Bo to często „kropla”, która przelewa czarę goryczy i decyduje o odejściu z zawodu. Obowiązek dodatkowego, ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji sprawia, że po ciężkim tygodniu pracy, w tym dodatkowej pracy na umowach zlecenia, pielęgniarki weekend spędzają na kursach doszkalających. Nie mają więc często czasu na nic innego. A każda z nich chce założyć rodzinę, mieć wolny czas … przy takim trybie życia naprawdę bywa, że nie ma na to szans.