Tag: szkoła

stypendiumWyobraźcie sobie smutek dziecka, które wypracowało przez cały rok szkolny średnią 6.0, w sytuacji, gdy koleżanka z ławki, która uzyskała średnią „ledwie” 4.5 otrzymała stypendium naukowe, a ono nie.

A wszystko przez konstrukcję dotychczasowych przepisów stypendium „naukowego”, w którym decydującym kryterium był uzyskiwany przez rodziców … dochód.

Uczeń szóstkowy musi mieć trzy, nierozłączne cechy: musi być zdolny, bardzo pracowity i, co czasem też jest bardzo ważne – musi mieć szczęście, że nie znajdzie się nauczyciel, który go trochę mniej lubi. Tylko przy spełnieniu tych trzech czynników ma szansę na uzyskanie najwyższej średniej.

W ubiegłym roku we wszystkich miejskich szkołach takich uczniów było dwóch. Niestety, zdarzało się, że jedyną dla nich nagrodą – poza radością rodziców – był np. atlas z geografii ufundowany przez oczywiście dumną ze swojego ucznia szkołę.

Dlatego na posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Rodziny przy Radzie Miasta zaproponowałem zmiany, które powinny doprowadzić do zmian przepisów uchwały w sprawie zasad przyznawania stypendiów dla uczniów.

  • Po pierwsze zaproponowałem likwidację kryterium dochodowego – od tego jest stypendium socjalne i skupienie się na wynikach w nauce oraz aktywności społecznej.
  • Po drugie wnioskowałem, aby bardziej doceniać osoby wybitnie zdolne, które znacząco wyróżniają się efektami swojej pracy szkolnej.

Cieszy mnie fakt, iż Prezydent zareagował niemal natychmiast. Zostały przygotowane zmiany, które „wpisują się” w moje propozycje. W projekcie nowych przepisów znika kryterium dochodowe, a średnia ocen 6.0 punktowana jest znacznie wyżej od pozostałych ocen, co przy udziale takiego ucznia w konkursach i olimpiadach przedmiotowych właściwie przesądza o uzyskaniu stypendium.

Rozważana jest jeszcze kwestia zwiększenia budżetu na ten cel i podniesienia kwoty stypendiów, ale decyzji w tym zakresie jeszcze nie ma.

Samorząd Szkoła

Basia FiedorukW rankingu Perspektyw wasze Technikum nr 2 zajęło bardzo dobre drugie miejsce w województwie warmińsko-mazurskim. Wasza szkoła jest taka mocna, czy edukacja w województwie jest taka słaba?

Barbara Fiedoruk: Oczywiście, że nasza szkoła jest dobra. Co więcej, jest najlepsza w kosmosie. A tak poważnie, drugie miejsce to efekt pracy zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Jest to lokata, na którą pracowaliśmy wiele lat. Złożyły się na nią zarówno sukcesy pojedynczych uczniów – finalistów olimpiady wiedzy i umiejętności budowlanych – ich liczba od kilku lat systematycznie zwiększała się – jak również stuprocentowa zdawalność egzaminów zewnętrznych – matury i egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.

Skoro uczycie zawodu na tak wysokim poziomie, to nie żal wam, że już wkrótce w Zespole Szkół nr 2 nie będzie Technikum?

B.F.: Pewnie, że żal. To nie była nasza decyzja, to nie szkoła prowadzi politykę oświatową na terenie powiatu ełckiego. Myślę, że decyzje dotyczące ubranżawiania szkół podjęte przez Zarząd Powiatu Ełckiego, chociażby z tego powodu, że są bardzo niepopularne, są głęboko przemyślane i w efekcie mają na celu tylko i wyłącznie dobro edukacji w powiecie.

Kiedy liceum ogólnokształcące będzie tak wysoko w rankingach? Jakie warunki trzeba do tego spełnić? Jaka jest recepta na stworzenie naprawdę dobrej szkoły?

B.F.: To trudne pytania. Kiedy? Nie wiem. Jakie warunki? Jaka recepta? Myślę, że praca, praca i jeszcze raz praca. Rankingi nie są i nie mogą być celem pracy szkoły. Jeżeli przy okazji uda się w nich zaistnieć – super. Codzienność to oczywiście przygotowywanie, albo może lepiej pomoc w przygotowywaniu młodych ludzi do dorosłego życia, czyli do matury, do studiów, a później do pracy. Proszę zwrócić uwagę, że szkoły, które co roku utrzymują się na czołowych miejscach we wspomnianych rankingach, to szkoły z ogromną tradycją, historią. Szkoły na swoje sukcesy pracują latami.

Nasze II Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół nr 2 im. K. K. Baczyńskiego w Ełku to szkoła, która powstała na początku lat dziewięćdziesiątych także patrząc na wiek dopiero „wchodzimy w dorosłość”. Staramy się rzetelnie wykonywać swoją pracę, zarówno codzienną, podczas tych „zwykłych” lekcji, jak i tę wynikającą z pracy z uczniami zdolnymi, których, co nas bardzo cieszy, jest coraz więcej . W związku z tym mamy nadzieję również na te bardziej spektakularne sukcesy.

Analizując ubiegłoroczny nabór do szkół ponadgimnazjalnych w Ełku można stwierdzić, iż gimnazjaliści dosłownie „bili się” o to, aby uczyć się w waszym liceum. Jaka jest tego tajemnica?

B.F.: Bardzo się cieszymy, że tak wielu młodych ludzi oraz ich rodziców zechciało nam w ubiegłym roku zaufać. Mam nadzieję, że się nie zawiedli. A tajemnica?  Myślę, że tkwi w codziennej pracy zarówno nauczycieli jak i uczniów, ich rodziców. Pracy nie tylko na lekcjach, ale również po zajęciach, kiedy staramy się  stwarzać możliwości rozwijania pasji i zainteresowań młodym ludziom.

Czy w nowym roku szkolnym zamierzacie zaskoczyć nowymi pomysłami edukacyjnymi  środowisko nauczycielskie?

B.F.: A, to się okaże. Gdybym teraz zdradziła nasze zamiary, nie mogłyby być one zaskoczeniem dla nikogo.

Każda szkoła posiada swoją „specyfikę”, niektórzy mówią nawet „duszę”. Czym charakteryzuje się ZS nr 2?

B.F.: Na pewno otwartością na ucznia, jego potrzeby i często na jego problemy. Młodzi ludzie mówią o przyjaznej atmosferze, która panuje w naszej szkole. Jednocześnie przez cały czas pamiętamy o podstawowym zadaniu szkoły ponadgimnazjalnej, czyli rzetelnym przygotowaniu do matury, do studiów, do dorosłego życia, ale w warunkach sprzyjających i tworzących przyjazną, otwartą atmosferę.

Wasza oferta dla ełckiego gimnazjalisty jest dość obszerna, ale konkurencja też ma swoje pomysły i atuty. Co zamierzacie zmienić lub co nowego wprowadzić, aby w br. utrzymać wysokie zainteresowanie Waszą szkołą?

B.F.: Jesteśmy w trakcie opracowywania oferty edukacyjnej. Mam nadzieję, że gimnazjaliści i ich rodzice również w tym roku postrzegać ją będą jako atrakcyjną. Już niedługo będzie można się z nią zapoznać na stronie szkoły www.zs2.elk.pl.

Czy macie plany rozwoju oferty programowej w kilku najbliższych lat, czy też może „szyjecie” na bieżąco?

B.F.: Już jakiś czas temu nauczyciele wspólnie z uczniami i ich rodzicami opracowali koncepcję pracy szkoły, która przez cały czas może być i jest modyfikowana. W czasach, gdy życie pędzi nie można stanąć w miejscu i się nie zmieniać. Zmieniają się wymagania pracodawców, zmieniają się wymagania uczelni, my musimy za tymi zmianami podążać.

Co oprócz zwykłych lekcji ma do zaproponowania uczniom pani szkoła?

B.F.: Wszelkiego rodzaju zajęcia przedmiotowe – zarówno wyrównujące jak i rozszerzające wiedzę. Głównym celem, a jednocześnie finiszem i metą trzech lat pracy jest egzamin maturalny i w zdecydowanej większości zajęcia te mają na celu przygotowanie do egzaminu maturalnego, tak w zakresie podstawowym, jak i rozszerzonym. Oprócz zajęć typowo przedmiotowych odbywa się w szkole szereg zajęć sportowych oraz staramy się stwarzać możliwości rozwoju pasji i zainteresowań uczniów.

Jak w każdej szkole działa i u nas Samorząd Uczniowski – i to działa bardzo prężnie – jest on w wielu przypadkach inicjatorem przedsięwzięć, które są jednorazowe, typu koncerty charytatywne, festyny. Bardzo fajnym przedsięwzięciem angażującym zarówno nauczycieli jak i uczniów, było nakręcenie filmu reklamowego szkoły. Jak widać był to trafiony pomysł – film się podobał i z tego co wiem, podoba nadal, a był też inspiracją dla innych szkół ełckich w ich promowaniu.

Niektóre przedsięwzięcia proponowane przez Samorząd Uczniowski powtarzane są wielokrotnie, np. Dzień Samorządności, odwiedziny Pogotowia Literackiego na oddziale dziecięcym szpitala miejskiego – w roku 2013 odwiedziliśmy również dzieci w sąsiadującej z nami Szkole Podstawowej nr 3 przybliżając im poezję Juliana Tuwima – pomoc w organizacji okolicznościowych apeli z okazji świąt narodowych, organizacja wigilii klasowych …

Oprócz Samorządu Szkolnego młodzież może wykazać się swoimi talentami w chórze szkolnym, w radio Bayer FM, które odwiedzamy już kilka dobrych lat w ramach projektu „Szkoła na antenie”, w Szkolnym Kole Caritas, w Klubie Europejskim, w kole dziennikarskim, fotograficznym, informatycznym, historycznym… Zajęcia co roku staramy dostosowywać do potrzeb uczniów.

Absolwent Waszej szkoły najlepiej radzi sobie na studiach …? Inaczej mówiąc czy macie jakieś priorytety kształcenia pod kątem konkretnego rodzaju studiów?

B.F.: Absolwenci naszej szkoły studiują na wielu i to najprzeróżniejszych kierunkach studiów nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Nie nastawiamy się na kierowanie losami uczniów naszej szkoły, staramy się stwarzać im możliwości rozwoju w kierunkach przez nich wybranych. Cieszą nas ich sukcesy.

Załóżmy hipotetyczną, bajkową sytuację, że budżet szkoły jest nieograniczony. W przyszłym roku inwestuje pani w …? A w najbliższych latach w …?

B.F.: Oczywiście przede wszystkim w bazę szkoły. Najpierw w skończenie remontów i doposażenie szkoły w nowoczesne pomoce naukowe, w laboratorium językowe, chemiczne, biologiczne i fizyczne, w edukacyjne programy komputerowe, w sprzęt, który pozwalałby je wykorzystywać. Pamiętać należy również o rozwijaniu pasji i zainteresowań młodych ludzi, czyli wszelkiego rodzaju zajęcia pozwalające na to: koła zainteresowań, zajęcia sportowe, ale także wspierające tych, którzy gdzieś się pogubią i potrzebują pomocy.

A w przyszłości? Może korty za szkołą zamiast asfaltowego boiska? Może wprowadzenie przynajmniej w części zajęć lekcji po angielsku, rosyjsku, niemiecku, francusku…?

Czy zgodzi się pani z, wydaje się, powszechnym argumentem, że poziom wiedzy wśród młodzieży jest coraz niższy?

B.F.: Na pewno na przełomie ostatnich lat poziom wiedzy młodzieży przychodzącej do szkoły ponadgimnazjalnej zmienia się, ale wynika to z realizacji podstawy programowej w gimnazjach, która również w ostatnich latach się zmieniała. Jestem przekonana, że osoby głoszące poglądy o niskim poziomie wiedzy i umiejętności młodzieży nie opierają tego na analizie osiągnięć absolwentów gimnazjów, a na porównaniu z własnymi wyobrażeniami o nich lub często jeszcze na porównaniu z absolwentami „starych podstawówek”. Ja osobiście takiego poglądu nie podzielam. Uważam, że młodzi ludzie reprezentują taki poziom wiedzy i umiejętności, w jaki my dorośli je wyposażamy – często opierając się na takich lub innych dokumentach, obierając pewne priorytety.

Programy nauczania są przeładowane, czy wręcz przeciwnie, warto, aby uczniowie zdobywali jeszcze szerszą wiedzę?

B.F.: Programy nauczania muszą zawierać podstawę programową oraz muszą być dostosowane do możliwości i potrzeb uczniów. Także w dużej mierze ich zawartość zależy od nauczycieli i uczniów, z którymi pracują. Myślę, że wielką wartością jest wykształcenie, ale rynek pracy uczy nas, że chyba jeszcze większą jest umiejętność przekwalifikowywania się, czyli umiejętność uczenia się przez całe życie, co stanowi jedną z kompetencji kluczowych zapisanych w podstawie programowej. W związku z tym bardzo trudno jest znaleźć „złoty środek” między tym, ile trzeba umieć już, teraz, a ile można zostawić na „douczenie się na potrzebę” chwili, przedsięwzięcia… Wydaje się, że pewien zasób takiej „twardej wiedzy” każdy z nas musi posiadać, a ile? Tyle, żeby móc realizować swoje plany, żeby móc wykształcić  pożądane umiejętności.

Słyszy się czasem w mediach, że młodzi nauczyciele chcący wejść do zawodu, mają obecnie „pod górkę” i z dużym trudem znajdują zatrudnienie. Potwierdzi pani to stwierdzenie?

B.F.: Czy „pod górkę”? Nie wiem. Na pewno w związku z niżem demograficznym zmniejsza się liczba uczniów w szkołach, pociąga za sobą to radykalne zmniejszenie liczby oddziałów. W szkołach ponadgimnazjalnych od 1 września 2012 roku wprowadzono nowe ramowe plany nauczania, w których jest zdecydowanie mniej godzin z przedmiotów realizowanych w zakresie podstawowym. Myślę, że są to podstawowe dwa powody, przez które młodym nauczycielom trudno jest znaleźć zatrudnienie w szkołach. Nie bez znaczenia są również zmiany w przepisach dotyczące możliwości przejścia na emeryturę.

Ile prawdy jest w stwierdzeniu, że złego nauczyciela nie można pozbyć się ze szkoły?

B.F.: Nie wiem, nigdy nie próbowałam. W Zespole Szkół nr 2 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Ełku złych nauczycieli nie ma.

Fot: Barbara Fiedoruk – dyr. Zespołu Szkół nr 2 w Ełku

Ludzie Szkoła

walka z bezrobociemNa Mazowszu testowane jest nowe narzędzie, które ma ułatwić dostosowanie oferty edukacyjnej szkół do wymagań przedsiębiorców. W ramach projektu „Edu-Nawigator – Aplikacja Analityczno-Prognostyczna dla Edukacji” tworzona jest baza danych o zapotrzebowaniu na poszczególne zawody w konkretnych powiatach województwa.

Dzięki temu szkołom i placówkom kształcenia zawodowego oraz ich uczniom dostarczana będzie konkretna wiedza dotycząca aktualnego stanu na lokalnych rynkach pracy. Można będzie się dowiedzieć m.in. kto zatrudnia i w jakich zawodach lub jaka firma zwalnia ludzi i dlaczego.

To nie wszystko. W ramach projektu przewiduje się tworzenie analiz jakie zawody w perspektywie najbliższych lat będą najbardziej poszukiwane przez pracodawców, jakich kwalifikacji oczekuje się od osób chcących dany zawód wykonywać, oraz o przewidywanej wysokości płac.

Portal ma szanse zmienić polskie szkoły i ich nastawienie do kształcenia. Wszystko zależy jednak od tego, czy dyrektorzy placówek i samorządowcy decydujący o liczbie poszczególnych klas będą chcieli z niego korzystać.

Portal znajduje się na stronie internetowej

http://www.edunawigator.pl.hostingasp.pl

Po zalogowaniu można sprawdzić dane dotyczące lokalnego rynku. Co najmniej do 2015 roku będzie to bezpłatne. W ramach projektu, który dofinansowany jest z funduszy UE, m.in. co pół roku ankietowanych będzie 7.400 mazowieckich przedsiębiorców.

Może tak by i u nas?

Gospodarka

Jak ocenia Pani pierwsze miesiące funkcjonowania dziennika elektronicznego?

Pracę z systemem kontroli frekwencji i postępów w nauce, bo tak naprawdę nazywa się dziennik elektroniczny funkcjonujący w naszej szkole, rozpoczęliśmy może trochę nietypowo, bo w kwietniu 2012 roku. Czas ubiegłego roku szkolnego poświęciliśmy na nauczenie się systemu, na opracowanie własnych rozwiązań niektórych kwestii organizacyjnych. W tym czasie dziennik elektroniczny funkcjonował tylko wśród nauczycieli Zespołu Szkół nr 2 w Ełku, nie mieli do niego dostępu ani uczniowie, ani rodzice. W związku z tym maj i czerwiec to miesiące prób i czas oswajania systemu.

Od 1 września 2012 roku wdrożyliśmy dziennik elektroniczny w Zespole Szkół nr 2 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Ełku w pełnym zakresie przygotowując się do odejścia od dzienników papierowych. Na pierwszej, wrześniowej wywiadówce udostępniliśmy uczniom i ich rodzicom dostęp do e-dziennika w zakresie podstawowym.

Jestem przekonana o tym, że funkcjonujący w naszej szkole system kontroli frekwencji i postępów w nauce spełnia wszystkie wymagania dokumentowania pracy szkoły od strony dziennika lekcyjnego, może działać i widać już, że działa motywująco zarówno na uczniów, jak i nauczycieli, znacznie ułatwia zbieranie i opracowywanie danych statystycznych opartych na danych zapisywanych w dzienniku lekcyjnym.

Myślę, że wdrażanie systemów informatycznych w różnych dziedzinach życia wymusza na nas wszystkich czas, w którym żyjemy, także powszechne wprowadzanie e-dzienników jest kwestią czasu. My mamy to już za sobą. Myślę, że już teraz zalety tego systemu dostrzegają wszyscy jego użytkownicy: zarówno nauczyciel, rodzice jak i uczniowie.

Szkoła musiała odpowiednio wyposażyć się w sprzęt komputerowy. Skąd pozyskała na ten cel fundusze?

W związku z wprowadzeniem nowych ramowych planów nauczania w szkołach ponadgimnazjalnych znacznie zmniejszyła się liczba godzin informatyki. Do niedawna w szkole funkcjonowały cztery pracownie informatyczne. W ubiegłym roku szkolnym nauczyciele informatyki rozbudowali szkolną sieć komputerową i w tej chwili dysponujemy dwiema pracowniami komputerowymi oraz w każdej innej klasopracowni jest zestaw komputerowy z dostępem do Internetu. Dodatkowo w chwili awarii nauczyciele mogą wypożyczać (tak jak do tej pory) przenośne zestawy komputerowe z biblioteki szkolnej. Docelowo chciałabym, aby komputery w pracowniach przedmiotowych doposażyć w rzutniki i w pełni wykorzystywać podczas lekcji, a nie tylko w celu uzupełniania dziennika lekcyjnego.

Pytał Pan o fundusze – jak widać na razie poradziliśmy sobie prawie bez ponoszenia dodatkowych kosztów (oczywiście nie licząc pracy informatyków). Na pewno nie unikniemy ich podczas eksploatacji sprzętu, ale jest to chyba oczywiste.

Czy był opór wśród nauczycieli?

Na pewno część nauczycieli nie była zachwycona, ale tak naprawdę wdrożenie systemu wyniknęło z opracowywanej na początku ubiegłego roku szkolnego przez całą społeczność szkolną (nauczycieli, uczniów i ich rodziców) koncepcji pracy szkoły na najbliższe pięć lat. Właśnie wtedy w anonimowych ankietach część nauczycieli zauważyła taką możliwość, a nawet konieczność. Wpisaliśmy to do wspomnianej koncepcji i teraz tylko realizujemy wspólnie przyjęty plan.

Jak długo przygotowywaliście się do wdrożenia tego systemu?

Pierwszy raz mówiliśmy o wprowadzeniu dziennika elektronicznego w 2007 roku. Gościliśmy wówczas na zebraniu rady pedagogicznej przedstawiciela firmy LIBRUS. Niestety wtedy nie było jeszcze tak sprzyjających okoliczności ani prawnych, ani organizacyjnych w szkole.

Przygotowania tak na poważnie, o czym już wspominałam, ruszyły w ubiegłym roku szkolnym, po przyjęciu koncepcji pracy szkoły.

Wprowadziliście e-dziennik jako pierwsi. Czy inne szkoły korzystają z waszych doświadczeń?

Zdarzało się, że koledzy rozmawiali ze mną na temat wprowadzanego dziennika elektronicznego. Oczywiście chętnie dzielę się swoimi doświadczeniami jednak każdy, według mnie, musi wypracować własną procedurę wdrożeniową. Każdy z nas jest inny, pracujemy z innymi radami pedagogicznymi. Każda szkoła ma inny charakter i to wymaga wypracowania własnych rozwiązań.

Co z rodzicami, którzy nie maja dostępu do Internetu?

Relacje rodzic – szkoła, czy też szkoła – rodzic nie muszą się zmieniać. Jak do tej pory bardzo cieszymy się z wizyt rodziców w szkole. Podczas nich chętnie udzielamy wszelkich niezbędnych informacji, m.in. takich jak na temat ocen czy frekwencji. Jest to o tyle łatwiejsze, że nie musimy szukać dziennika, zabierać go z lekcji. Zarówno wychowawca jak, dyrektor czy pedagog mają szybki dostęp do tych informacji.

Jak wdrożenie e-dziennika przyjęli uczniowie?

Słyszałam takie określenie, że to diabelski pomysł, ale myślę że jak każda zmiana niesie ze sobą na początku opór i niechęć tak było i z e-dziennikiem. W tej chwili uczniowie również dostrzegają zalety systemu. Sami na bieżąco monitorują nie tylko oceny czy frekwencję, ale także chociażby zapowiedziane sprawdziany oraz zadania domowe zapisane w systemie.

Czy to prawda, że e-dzienniki sprawdzają się tylko gdy uzupełniane są na bieżąco?

Wypełnianie dziennika (obojętne jakiego) jest obowiązkiem nauczyciela. To taka lista obecności w pracy i oczywistym jest, że choćby z tego powodu powinna być na bieżąco uzupełniana. Z drugiej strony, jeżeli dostęp do systemu mają również uczniowie i ich rodzice, to nieprofesjonalnym jest nieuzupełnianie e-dziennika na bieżąco. Według mnie zatraca się wtedy sens prowadzenia e-dziennika i opowiadania, że wszystkie dane można z niego odczytać ?od razu?.

Odpowiedź na Pana pytanie brzmi więc ? tak – e-dzienniki sprawdzają się tylko wówczas, gdy są uzupełniane na bieżąco.

Ile kosztuje dostęp do danych?

Dostęp podstawowy, czyli sprawdzanie terminarza, planu lekcji, modułu wiadomości jest bezpłatny. Rodzice chcąc na bieżąco śledzić poczynania edukacyjne (oceny i frekwencję) swoich pociech muszą zapłacić firmie Librus, z usług której korzystamy 22 złote (rodzeństwo 32 złote)

Czy istnieje możliwość obniżenia tej opłaty?

Do 15 grudnia 2012 roku przedłużono promocję, która polega na tym, że opłaty uiszczane poprzez listy aktywacyjne w szkole obniżono o 2 złote.

Czy elektroniczny dziennik nie zniechęci rodziców do udziału w wywiadówkach?

Mam nadzieję, że nie i szczerze w to wierzę. Jeżeli wprowadzenie e-dziennika miałoby do tego doprowadzić zrezygnujemy z jego prowadzenia. A tak serio szkoła w kontakcie z rodzicem to wbrew pozorom nie tyko informacje o ocenach i frekwencji uczniów. Do tej pory można było to też ?załatwić? przy pomocy karteczek przekazywanych rodzicom. Spotkanie wychowawcy z rodzicami to możliwość skonsultowania jakichś pomysłów klasowych czy szkolnych, przedstawienia sukcesów i porażek, możliwość rozwiązania (a przynajmniej podjęcia próby rozwiązania) problemów.

Czy boicie się ataków hackerów?

Firma Librus, której systemu używamy przechowuje dane pozyskane z e-dziennika na serwerach zewnętrznych. Dane te zapisywane są w czasie rzeczywistym na 4-5 serwerach, kopiowane są na następny serwer co godzinę i dodatkowo jeszcze raz dziennie przenoszone są na serwer firmowy. Procedury postępowania z danymi osobowymi zastosowane w elektronicznym dzienniku są analogiczne jak sposób postępowania z danymi przetwarzanymi przez banki.

Także oceny naszych uczniów i dane o ich frekwencji leżą sobie gdzieś obok danych zwierających konta bankowe z zawartością klientów bankowych.

Jestem przekonana, że dane osobowe zapisane w systemie kontroli frekwencji i postępów w nauce uczniów Zespołu Szkół nr 2 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Ełku są zabezpieczone na najwyższym poziomie.

 

Ludzie Szkoła

Polskie samorządy, które coraz częściej i wyraźniej nękane są kryzysem, zmuszone są oszczędzać i chcą to robić na oświacie. Dlatego też przygotowały projekty zmian w ustawach oświatowych.

Jakie to propozycje?

Po pierwsze, samorządy chcą mieć większy wpływ na kształtowanie polityki edukacyjnej na własnym terenie, co wiąże się ze zmniejszeniem uprawnień kuratora oświaty. Nie byłoby już chociażby obowiązku uzyskania pozytywnej opinii kuratora w przypadku np. łączenia czy komercjalizacji szkół.

Kilka propozycji dotyczy bezpośrednio nauczycieli. Nie każdy miałby status nauczyciela. Karta nauczyciela dotyczyłaby tylko tych, którzy pracują bezposrednio „przy tablicy”, nie obejmowałaby przykładowo pedagogów i psychologów szkolnych (również tych z poradni psychologiczno-pedagogicznych) oraz pracowników kuratorium.

Planuje się też zwiększyć nauczycielskie „pensum”. Dyrektor szkoły mógłby rozliczać 40 godzinny czas pracy, czyli przykładowo decydowałby czy nauczyciel po skończonych lekcjach szedłby do domu, czy miałby dodatkowe zajęcia.

Do tego samorządowcy chcą ograniczyć wakacje. W miejsce zapisu o prawie do urlopu długości 65 dni, pojawi się jedynie 40 dni roboczych urlopu, oczywiście w okresie wakacji i ferii.

Autorzy zmian domagają się także spowolnienia możliwości awansu zawodowego (bo z tym wiążą się podwyżki), ułatwień w zwalnianiu nauczycieli, likwidacji dodatku mieszkaniowego, zasiłku na zagospodarowanie, dodatku wiejskiego. Dyskutuje się także nad ograniczeniem urlopu na tzw. poratowanie zdrowia – planuje je się ograniczyć do 1 roku z obecnych w sumie 3 lat.

Autorzy projektów, uważają że obecna sytuacja finansowa samorządów właściwie wymusza wprowadzenie tych zmian. Oczywiście oficjalnie celem samorządowców nie jest oszczędzanie, ale racjonalizacja, optymalizacja, zrobienie z oświaty rzeczywistego motoru napędowego w każdym samorządzie. Sądzą także, że ich  wprowadzenie możliwe są do przyjęcia bez większej awantury politycznej … Ale czy na pewno?

 

Samorząd Szkoła