Tag: SLD

d59413ec-5e01-11e4-9d4e-0025b511226eSojusz Lewicy Demokratycznej już od dawna kompletnie nie miał  pomysłu na swoje istnienie.

Brak ciekawej oferty dla wyborców, do tego mierny przekaz medialny – monotonne marudzenie z archaicznym tłem, który odstraszał zamiast przyciągać – powodował, iż partia z wyborów na wybory traciła poparcie. Teraz tę powolną agonię przyspieszył lider tej formacji.

Miller przegrał te wybory, i zamiast zachować się jak polityk z klasą, to produkuje teksty podważające demokrację. PiS kwestionuje działanie wszystkich instytucji demokratycznych w Polsce, ale były premier? To jest brak honoru, ciężki wstyd! – mówiła na znana dziennikarka Janina Paradowska, a Monika Olejnik na łamach Gazety Wyborczej dodaje, iż biedny szef SLD nie daje sobie rady ze swoją klęską.

Leszek Miller zaskoczył wszystkich. Spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim wrzuciło go do jednego „worka” polityków sfrustrowanych, niemogących pogodzić się z porażką a nawet antysystemowych. Miller może nieświadomie, ale pcha SLD w kierunku przystawki PiS-u, staje się elementem fundamentu na którym może odbudować się IV RP, elementem gry od lat prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego. Tego jego wyborcy mu nie wybaczą.

Elektorat SLD w większości należał raczej do tej rozsądnej części polskiego społeczeństwa. Teraz, widząc szamoczącego się Leszka Millera, raczej odpuszczą sobie popieranie jego partii. Część z nich w następnych wyborach poprze Platformę, część (pewnie ta zdecydowanie większa) w ogóle nie pójdzie na wybory i być może będzie czekała, aż działacze lewicy pójdą po rozum do głowy i rozpoczną budowę czegoś nowego, spójnego i ciekawego – o ile to w ogóle możliwe.

A jeszcze niedawno SLD tryumfował, cieszył się z upadku partii Palikota. Jeszcze wówczas Miller chyba nie przewidywał, iż upadek wroga na lewicy to nie zasługa jego zdolności politycznych, tylko ogólnokrajowych tendencji, w których wyborca lewicowy – mając zupełnie niewiarygodnych swoich przedstawicieli, daje sobie spokój w uczestniczeniu w ogólnokrajowej polityce i jak już, to zaczyna skupiać swoje zainteresowanie na coraz liczniejszych organizacjach lokalnych.

Teraz Miller już to wie. Dlatego gra va banque, wie że przegrał, więc chce odwrócić uwagę od porażki. Inaczej oznaczać będzie to jego natychmiastowy koniec w Sojuszu, a tym samym w polityce. Chce jeszcze przez jakiś czas wstrzymać polityczną emeryturę, „utrzymać się na powierzchni” i „tonąć” powoli, a nie gwałtownie. Niestety mało go przy tym obchodzi sam los lewicowej formacji politycznej.

Fot: tvn24.pl

Polityka

tadeusz-iwińskiSojusz Lewicy Demokratycznej ogłosił listy kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W naszym okręgu wyborczym, który obejmuje województwa warmińsko-mazurskie i podlaskie, liderem listy będzie poseł Tadeusz Iwiński, niezwykle doświadczony poseł, który w ławach  sejmowych zasiada już 7 kadencję. Listę zamyka wójt gminy Prostki  – Bożena Bagan, ale jej kandydowanie ma raczej na celu tylko zebranie trochę głosów „na listę”.

Osobiście uważam, że taki kształt listy Sojuszu to dobra wiadomość dla Ełku. Dlaczego? Bo przypuszczam, iż SLD jeden mandat może zdobyć. Tadeusz Iwiński ma realną szansę zostać europosłem, a jak tak się stanie, to liderem listy – w wyborach parlamentarnych w roku 2015 – prawdopodobnie zostanie Jerzy Czepułkowski. Jestem przekonany, że wówczas po raz kolejny będzie posłem … a kto wie, może doczekamy się tego już w bieżącym roku.

Z  punktu widzenia interesów naszego miasta różnice partyjne nie są istotne. Ważne, aby w Sejmie RP byli przedstawiciele Ełku. Obecnie mamy dwóch posłów. Mam nadzieję, że po następnych wyborach będzie ich dalej co najmniej dwóch. Nie miałbym nic przeciwko, żeby byli to Jerzy Czepułkowski i Andrzej Orzechowski.

Fot: epowiatostrolecki.pl

Polityka

49 województwSLD promuje ostatnio koncepcję w myśl której ponownie podzielono by Polskę na 49 województw.

Sojusz podkreśla, że jest to sposób na ekonomiczne pociągnięcie w górę tych miast, które kiedyś były wojewódzkimi. 

Szkoda, że politycy Sojuszu jakoś nie chcą zauważyć, iż powodowałoby to degradację ekonomiczną większości miast powiatowych – takich jak Ełk.

Kiedy w 1975 roku wprowadzano w naszym regionie były trzy miasta o porównywalnej wielkości: Ełk, Suwałki i Łomża. Ełk był chyba największy i najlepiej się w owym czasie rozwijał. Jednakże to Suwałki i Łomża zostały stolicami województw – i był to impuls do ich rozwoju. Niestety, był to także hamulec do rozwoju naszego miasta. Po 1975 roku, na jakiś czas, zamarły w Ełku niemal wszelkie większe inwestycje, wstrzymano m.in. zaplanowane już budowy pływalni i nowego szpitala.

Ełckie firmy, w tym największa Ełckie Przedsiębiorstwo Budowlane zaangażowane zostały w inwestycje w stolicy województwa – Suwałkach. Budowały przykładowo tamtejszy Urząd Wojewódzkim i gmach dla PZPR. Do dziś w opowieściach pojawiają się absurdy tamtych lat, typu – „hala sportowa w Ełku z siedzibą w Suwałkach”.

Politycy SLD chcą naszemu miastu zafundować „powtórkę z rozrywki”, powtórkę z koszmaru połowy lat siedemdziesiątych i kolejny z upokarzających hamulców rozwojowych naszego miasta!

Z punktu widzenia ekonomii to koncepcja niezwykle kosztowna i wszyscy byśmy musieli z naszych podatków zapłacić za takie populistyczne pomysły. Dlatego uważam, że to tragiczny wymysł. Oby nigdy nie został zrealizowany! Lepiej, aby politycy SLD nie psuli szans rozwojowych Ełku.

Wprowadzenie podziału kraju na 16 województw dało naszemu miastu szansę rozwoju. W województwie warmińsko-mazurskim po Olsztynie i Elblągu jesteśmy trzecim liczącym się miastem, stolicą subregionu, stolicą wschodniej części województwa. Od momentu wprowadzenia nowego podziału terytorialnego gwałtowny rozwój Ełku dostrzegalny jest „gołym okiem”. Po co to niszczyć?

 

Polityka Proponowane Samorząd

Ryszard KaliszRyszard Kalisz został wykluczony z SLD. Taką decyzję podjął sąd partyjny. Polityk został w ten sposób ukarany za współpracę z inicjatywą Europa Plus.

Wyrzucenie Ryszarda Kalisza to strzał w stopę, zarówno tę SLD-owską, jak i samego posła. To też kolejna skaza na planach budowy jakiejś wspólnej lewicy – już widać, że tylko mrzonki.

Miller nie miał wyjścia. Nie mógł trzymać w partii osobę, która blisko współpracuje z innym ugrupowaniem. Kalisz nie współgrał ani z programem Sojuszu, ani z jego wizerunkiem medialnym. Jednak teraz przewodniczący SLD musi zmierzyć się nie tylko z tłumaczeniem dlaczego pozbywa się polityków, którzy myślą inaczej niż on, ale też wielkim deficytem gwiazd w swojej partii. W SLD jest coraz mniej rozpoznawalnych i popularnych osób, a odejście Kalisza – jakby nie było znanego celebryty – może być początkiem odpływu kolejnych osób, chociażby Olejniczaka … no chyba, że Millerowi już na tym nie zależy, a koncentruje się na budowie partii wodzowskiej na wzór PiS-u. Niemniej, jeżeli nawet, to Miller źle to rozegrał. Umożliwił posłowi grać rolę męczennika, tego co chciał łączyć, tworzyć wielką lewicę, a którego wywalono za to za drzwi. Sympatia mediów jest zawsze po stronie ofiary, a nie prześladowcy. I teraz SLD będzie musiało walczyć z wizerunkiem partii, która nie chce jedności lewicy.

Straci, moim zdaniem, także Ryszard Kalisz. Związanie się z Palikotem może się odbić niekorzystnie na jego popularności. Janusz Palikot nie potrafi bowiem się „ustatkować” na pewnym przyzwoitym poziomie politycznym. Nie wie czego chce, jakie poglądy chce reprezentować, a do tego ma wyjątkową zdolność do zrażania wobec siebie popierające go środowiska. Współpraca z Kwaśniewskim także nie wiele daje – przynajmniej na razie. Brak jakiejkolwiek energii do działania u byłego prezydenta wkrótce zgasi i tych co maja jeszcze jakikolwiek zapał do pracy. Być może więc, że Kalisz już wkrótce zasili liczne grono emerytowanych polityków celebrytów w rodzaju Kazimierza Marcinkiewicza.

Fot: PAP/Tomasz Gzell

Polityka

Minister sportu Joanna Mucha powinna złożyć rezygnację i zająć się ciążą, a potem swoim dzieckiem – oświadczył w Superstacji Dariusz Joński, rzecznik SLD. Po chwili brnął dalej: Plotkami się nie zajmuję, ale tak mówią. Tym bardziej, jeśli jest w ciąży, nie ma czasu i chce się zająć ciążą, a później swoim dzieckiem, tym szybciej powinna złożyć rezygnację i kibicować z boku.

Przypomnę tylko, że SLD chce uchodzić za partię lewicową, która niby walczy o prawa kobiet. Tymczasem jej rzecznik – było nie było w jakimś sensie „twarz” partii – zachowuje się jak przedstawiciel skrajnej prawicy, która widziałaby kobiety tylko w domu. Najlepiej przy garach.

Nie wiem czy pan poseł jest głupi, bezmyślny, czy po prostu zdradził swoje prawdziwe poglądy, a jego lewicowość jest tylko na pokaz. Powinien jednakże wiedzieć, że ciąża to nie choroba i nikogo z niczego nie wyklucza, także z życia publicznego.

Wiem natomiast, że Leszek Miller powinien wywalić swojego rzecznika i trzymać go z dala od wszystkiego co próbuje się nazywać „lewicowe” oraz w przyszłości pilnować, by tacy ludzie już nigdy nie reprezentowali polskiej lewicy. O ile oczywiście mu zależy na odbudowie dawnego znaczenia SLD … ale to coraz częściej wydaje mi się jakoś wątpliwe. I jak tu nie przyznać racji Masłowskiej?

Swoja drogą zastanawiające jest także, że w Ełku coroczny Salon Kobiet – imprezę było nie było „przesiąkniętą” feminizmem, organizują dla kobiet przedstawiciele podobno coraz bardziej konserwatywnej Platformy Obywatelskiej, a nie środowiska lewicowe. Jakoś też nie zauważyłem, by ełccy działacze kojarzeni z lewicą pojawili się na tym spotkaniu … ale może w przyszłym roku będzie inaczej. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Fot: deser.pl

Polityka