Tag: kultura

Ełk. Sedno Mazur.

Hasło z pozoru trafne, ponieważ w sugestywny sposób przedstawia miasto potencjalnemu klientowi. Odróżnia Ełk od innych miast na Mazurach – wyjątkowej krainy na mapie Polski. Jest zwięzłym i trafnym stwierdzeniem, podkreślającym główne zalety: wszystko najlepsze, najciekawsze, warte wspomnień. Jest zapamiętywane przez klientów (czy tego chcą czy nie). Powoduje u konsumenta pozytywne uczucie pożądania prezentowanego produktu. Jak porządne hasło reklamowe dobrze brzmi.

No właśnie, czy brzmi dobrze?

A co z wrażeniem potencjalnego klienta znającego etymologię wyrazu sedno?

Wyrażenie sedno sprawy obecnie w obiegu językowym zdaje się ograniczać do znaczenia istota rzeczy. Powiązane jest ze zwrotem trafić w sedno, co oznacza trafić w istotę problemu, w istotę rzeczy; znaleźć właściwe rozwiązanie czegoś; oddać coś trafnie, w sposób właściwy. I dotąd nie ma nic zdrożnego. Jednak etymologia wskazanych związków wyrazowych prowadzi nas do pochodzenia wyrazu sedno, a to oznacza bolesne odciski, przetarcia skóry na ciele u jeźdźca i konia, które robiły się od twardego siodła. Polacy, spędzając dawniej połowę życia na koniu: w podróży, na łowach i na wojnie, dbać bardzo musieli, aby konia i własnego ciała nie odsednić. Tłumacz Krescencjusza w XVI w. pisze: Przydawa się koniowi uraz na grzbiecie od siodła, co sadnem zowią.

Trafić w sedno znaczyło więc w przenośni dotknąć kogoś w stronę najdrażliwszą. Prawda tyka w sadno znaczyło to samo, co w oczy kole. Już Rej pisał: Są ludzie, gdy go dotkną w sadno w obyczajach jego, w których się on kocha, chocia nie o nim rzecz będzie, tedy się przecie nadziewa, iż to nań przymówki.

Dobre intencje copywriterów mnie trafiły w sedno.

Krzysztof Piłat

Fot: historia-online.pl

Inne

W dniach 21 lipca – 7 sierpnia odbędzie się 60. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w australijskim Melbourne. Organizatorzy przygotowali bardzo ciekawą reklamę swojej imprezy. Bohaterami krótkiej filmowej opowieści są Polacy …

Zachęcam do obejrzenia.

Inne

250px-Miejska_Biblioteka_Publiczna_w_Ełku_Parę dni temu uruchomiony został  rządowy program Kultura+, który zakłada, że państwo w latach 2011-15 wyłoży m.in. 375 mln zł na realizację programu Biblioteka+.

Rząd daje na to 150 mln, a samorządy dołożą 225 mln zł. Cel to jest stworzeni tzw. orlików kultury – sieci nowoczesnych bibliotek publicznych na wzór skandynawski. Poza remontami i rozbudową, podłączeniem internetu i szkoleniem bibliotekarzy uruchomiony zostanie ogólnopolski system umożliwiający m.in. zarządzanie zbiorami oraz dostęp przez internet dla czytelników. Za 375 mln zł może powstać ok. 600 takich nowoczesnych centrów dostępu do wiedzy i kultury. Nad realizacją programu czuwa Instytut Książki.

Warto przy tej okazji przypomnieć, iż Powiat Ełcki już od prawie półtora roku realizuje podobne zadania. 11 września 2009 roku w I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Żeromskiego w Ełku władze powiatowe dokonały uroczystej inauguracji programu „Biblioteka Powiatu Ełckiego”. Celem tego programu jest kreowanie form lokalnej tożsamości kulturowej w powiecie poprzez rozwój funkcji edukacyjno-kulturalnych bibliotek wzmacniających tożsamość kulturową zbiorowości lokalnej. Władze Powiatu wspierają m.in. publikacje o treściach związanych z ludźmi, obyczajem, krajobrazem, językiem, historią i miejscowościami Ziemi Ełckiej, promują tą twórczość oraz odpowiednio wyposażają powiatowe biblioteki.

Inne Samorząd

Kultura, jako pojęcie abstrakcyjne, jest trudna do zdefiniowania. Podchodząc do tego terminu socjologicznie można powiedzieć, że kulturą jest wszystko co otacza człowieka w każdym aspekcie jego życia, co oznacza, że kultura nie zna granic.

Kultura jest atrybutem człowieka – to on jako jedyny gatunek potrafił ją wytworzyć. Należy też dodać, że wbrew niektórym opiniom, kultura jest rezultatem natury, jej dopełnieniem, nie zaś przeciwieństwem.

Do tworzenia kultury potrzebna jest zbiorowość, nikt bowiem nie wytworzy jej samodzielnie. Ludzie chcą przekazywać swoje doświadczenia następnym pokoleniom, co umożliwia utrwalanie i rozwój danej kultury, bo kultura to wszystko, czego człowiek uczy się żyjąc w społeczeństwie. To za jej pośrednictwem przekazujemy potomkom wypracowane przez nas normy, wartości, przekonania, zwyczaje, tradycje, obyczaje, prawa, symbole, język.

Współcześnie nie zawsze doceniane jest to, co było pielęgnowane przez pokolenia i z wytrwałością przekazywane. Teraz kultura jest produktem, który ma się sprzedać. Dominuje kultura masowa, łatwa w odbiorze, nie wymagająca większego wkładu intelektualnego czy zaangażowania. Niestety czasami prowadzi to do osłabienia naturalnych ludzkich zdolności takich jak wyobraźnia czy myślenie twórcze. Ludzie coraz rzadziej i mniej aktywnie uczestniczą w życiu kulturalnym swojej społeczności. Trzeba to zmieniać, bowiem przez kulturę człowiek może wyrazić siebie, współistnieć z innymi ludźmi, rozwijać się. Kultura pośredniczy pomiędzy człowiekiem a zamieszkiwanym przez niego środowiskiem, więc współtworząc ją, integruje się ze społecznością lokalną. W dobie globalizacji musimy uważać, by przypadkiem nie zatracić naszej własnej, narodowej i lokalnej kultury, która sama w sobie jest wartością.

Inwestowanie w kulturę, przekazywanie jednego procenta podatku czy korzystanie z funduszy europejskich sprawia, że mamy łatwiejszy dostęp do kultury nie tylko masowej, ale także tej wysokiej, wartościowej. John Keatspowiedział, że kultura, odzwierciedlająca potrzeby wyższego rzędu, zamieniająca najskrytsze uczucia w słowa, muzykę, obrazy, jest często postrzegana jako refleksja, pewien luksus, nadprogramowy bonus, coś co można robić po pracy. Kultura wpływa więc na osobowość i działalność człowieka.

Ełk radzi sobie dobrze ze stwarzaniem warunków do rozwoju kultury i podtrzymywania tradycji. Poprzez różnego rodzaju formy aktywności, wystawy, festiwale, koncerty daje możliwość uczestnictwa w kulturze i edukacji kulturalnej mieszkańców. Jednak oferta kulturalna musi być sukcesywnie powiększana i uatrakcyjniana, wtedy będziemy mieli pewność, że trafi do większej liczby odbiorców co oczywiście musi również iść w parze z jakością proponowanych przedsięwzięć. By rozpoznać potrzeby kulturalne mieszkańców miasta należy prowadzić z nimi realny dialog i być otwartym na propozycje, gdyż wszystko co buduje się razem, daje więcej satysfakcji.

Patrycja Łapińska

Kultura

1348648593-naszepiaseczno-koncerty-w-piaseczniePonad tydzień temu leżałem po operacji w szpitalu, gdzie oprócz dokuczliwego bólu, „mordowała” mnie muzyka dochodząca zza okna – koncert zespołu Bayer Full i jego „Majteczki w kropeczki„.

Oczywiście każdy z nas ma inny gust muzyczny i z pewnością jest w naszym mieście wielu fanów muzyki disco polo, których męczyć może muzyka słuchana przeze mnie, ale nie o tym chciałem pisać, bo o gustach się nie dyskutuje. Zastanawiałem się wówczas czy sprawdził się pomysł ełckiego muzycznego lata – organizowania częstych koncertów w naszym mieście, który miał przyciągnąć do Ełku turystów.

Czy na pewno koncerty organizowane co tydzień przyciągają turystów? Przez okres całego lata wszystkie miasta, miasteczka, a nawet większe wsie zapraszają naszych rodzimych muzyków na miejskie oraz gminne imprezy i festyny. Dni …, urodziny …, obchody rocznicy …, któreś tam lecie …, prawa miejskie … i inne, czasem całe cykle typu „lato muzyczne” – to obecnie standard niemal wszystkich miejscowości. Jak ma to przyciągnąć turystów, jeżeli turysta ma to dostępne w sposób powszechny, niemal w każdym miejscu w kraju? Moim zdaniem jest to jedynie atrakcja dla mieszkańców. Żadnych turystów to nie przyciąga.

Występ największej „gwiazdy” tegorocznego lata w Ełku – Piaska – kosztował coś ponad 30 tys. zł. Szczerze mówiąc nie potrafię sobie przypomnieć żadnego przeboju tego „wielkiego” artysty. Ok. nie znam się, ale podejrzewam, że większość Ełczan nie jest w stanie przypomnieć sobie przebojów większości zespołów i wykonawców, którzy przyjeżdżają do Ełku. Jak już, to są to stare piosenki śpiewane w wielu przypadkach od jakiejś dekady. Jakoś ostatnio nie słychać o wielkich trasach koncertowych z prawdziwego zdarzenia naszych rodzimych muzycznych gwiazd, śmieszy mnie też jak reklamuje się jako wielką gwiazdę zespół albo wykonawcę, który wydał jedną płytę, która zresztą kompletnie się nie sprzedawała. Nie jest dla mnie gwiazdą osoba, która non stop pokazywana jest w telewizji – a to zdaje się wystarczy, aby uzyskać taki status, bez względu na to czy umiesz śpiewać, czy też nie.

Czy warto organizować co tydzień koncerty należałoby zapytać Ełczan. Być może tak, bo w ten sposób każdy znajdzie coś dla siebie. Ale może należałoby rozważyć inne rozwiązania, które jednak spowodują przyjazd turystów. Zamiast imprez co tydzień z przeciętnymi pieśniarzami, przykładowo za te same pieniądze zafundować  jeden koncert z prawdziwego zdarzenia. Albo doinwestować imprezę cykliczną – taką jak Mulatka – te imprezy zawsze maja swoich fanów, nie tylko pośród mieszkańców, ale także w całym kraju.

Kultura Samorząd