Tag: kobiety

plakat

Inne Kobieta

GO4A1904Na początku października ełczanki mogły uczestniczyć w IV Salonie Kobiet. O imprezie napisano już wiele, o kobietach tam obecnych też. Jednakże o kobiecie, nie tylko w naszym mieście, ostatnie słowo z pewnością jeszcze nie padło.

I słusznie. Że to temat rzeka, postanowili udowodnić uczniowie II LO w Ełku. Mając za sobą w pamięci IV Salon Kobiet, postanowili zapytać mieszkańców Ełku, jak widzą kobietę. Tę młodą i starą, piękną i brzydką, przebojową – realizującą się w biznesie i tę, której świat wyznaczają metry ich mieszkań oraz domów. By się tego dowiedzieć wyruszyli w miasto, aby przeprowadzić ankietę z mieszkańcami Ełku.

Pierwszym z ankietowanych był trzydziestoparoletni pan Tomek. Dzisiejsza kobieta – stwierdził – jest samodzielna, lecz także mająca wysokie mniemanie o sobie. Przekonywał jednak, że Ełczanki nie mają łatwo – o pracę dla kobiety w naszym mieście jest niezwykle trudno, gdyż większość miejsc pracy jest dla mężczyzn. Ale – jak dodał –  wokół miasta rozpościerają się piękne tereny. Chyba miał na myśli miejsca spacerowe. Domyślamy się, że niepracujące kobiety mają dużo wolnego czasu. W kolejnej odpowiedzi, dodawał, iż atrakcyjnym kobietom wcale nie jest w życiu łatwiej, mimo że wielu ludziom tak się wydaje.

Kolejną osobą była czterdziestoparoletnia pani Elżbieta. Miała ona zupełnie inne wyobrażenie o cechach kobiet. Przebojowość, niezależność, charakterność to najlepsze wyróżniki dzisiejszej kobiety. Twierdziła: że atrakcyjni ludzie mają w życiu łatwiej, a szczególnie kobiety. Z poprzednikiem zgodziła się tylko w jednym – kobietom trudno jest znaleźć pracę w Ełku!

Starsza pani przekonywała, że dzisiejsza kobieta wyróżnia się urodą. Niestety, według jej opinii, to wcale nie pomaga. Mimo, iż inaczej patrzy się na piękne kobiety, to nie znaczy, że się je jakoś specjalnie, lepiej traktuje. Czy kobietom dobrze się żyje w Ełku? To zależy czy mają pracę. Bez niej może być bardzo kiepsko. Pani Zofia, bo tak miała na imię starsza pani, chciałaby, aby młodzież poruszała tematy uczciwości i religijności, bo to powinny być ważne cechy u młodych ludzi.

Dużo młodsza od poprzedniczki, pani Agnieszka, jest przekonana, iż dzisiejsze kobiety są zarazem uczciwe, bezpośrednie oraz szczere. Nie sądzi, aby atrakcyjność ułatwiała życie. I dobrze, bo nie trzeba być pięknym, aby coś osiągnąć. O pracę dla kobiet w Ełku jest bardzo ciężko – przekonywała – ale aktywne kobiety zawsze sobie poradzą. Uważała, że prezydent i radni powinni pomyśleć przede wszystkim o zwiększeniu ogólnej ilości miejsc pracy w naszym mieście, a nie o pomaganiu samym kobietom, czy też samym mężczyznom.

Kolejnym z ankietowanych był nastoletni Paweł. Mówił, że nie wie, jak żyje się kobietom w Ełku, gdyż nie ma dziewczyny i nie wie, jak to jest. Był jednakże przekonany, iż atrakcyjnej kobiecie jest łatwiej w życiu, gdyż mężczyźni ładne kobiety chętniej wyręczają w wielu czynnościach życia codziennego. A że wszystkie są piękne …

To tylko nieliczne przykłady odpowiedzi na zadane pytania. Podsumowując można stwierdzić, iż chcemy kobiet miłych, kochanych, wyrozumiałych, uczciwych i lojalnych wobec partnera. Współczesna kobieta, mimo że ma trudniej niż mężczyźni, potrafi walczyć o swoje prawa. Dzisiejsze kobiety, według wielu opinii, mają tupet i odwagę, znacznie większą niż ich matki.

Ponadto nieprawdą jest, że mężczyźni wolą blondynki, a ładne kobiety mają łatwiej tylko dlatego, że są ładne. Choć niektórzy twierdzą, że dzięki urokowi jest nam prościej odnaleźć się w sprawach codziennych, bez względu na to czy jest się kobietą i mężczyzną.

Mężczyzna zawsze z czystą przyjemnością ulega pięknej kobiecie. Cytując słowa jednego z ankietowanych: kobieta to największy skarb i powinna być szanowana bez względu na wszystko. Są naszymi aniołami, ale także przybierają postać demonów ściągających męki na mężczyzn. 

Kobieta

Magda„Gdyby nie rak, nie przeżywałabym życia tak w pełni. Uświadomiłam sobie oczywistą prawdę, że dzisiejszy dzień może być tym ostatnim. Trzeba docenić to, co się ma. Bo jesteśmy tu tylko przez chwilę. Wszyscy jesteśmy przechodniami…”

Tak na swoim blogu pisała Magdalena Prokopowicz, założycielka fundacji Rak’n’Roll. Osoba niezwykła, której historię przez jakiś czas śledziły media, która pomogła wielu ludziom inaczej spojrzeć na złe rzeczy, które czasem dotykają nas w życiu.

Gdy miała 27 lat dowiedziała się, że jest chora. Mammografia, biopsja, już na trzeci dzień została przeprowadzona operacja. Nikt nie dawał jej wielu szans na przeżycie, a mimo to nie załamała się. Chciała, żeby rak dał jej coś pozytywnego, a nie tylko wszystko zabierał. Pragnęła dać ludziom nadzieję, krzyczeć do wszystkich, że z rakiem można wygrać, normalnie żyć, pracować, urodzić zdrowe dziecko. Im bardziej jestem chora, tym kolorowiej się ubieram – mówiła – rak nie musi być wyrokiem. A my nie możemy stać się ofiarami choroby. Żyjmy normalnie, jak tylko się da, cieszmy się każdą chwilą – przekonywała.

Pomimo choroby urodziła dziecko. Nikogo nie trzeba uświadamiać, jak komplikuje to życie, w sytuacji, gdy niezbędna jest chemia i mastektomia. Mimo wszystko postanowiła walczyć o siebie i dziecko. Zdecydowała się na terapię, o której większość kobiet chorych na raka nigdy nawet nie słyszała. Przeszła chemioterapię, skomplikowaną operację i urodziła zdrowe dziecko.

Magdalena Prokopowicz zmagała się z rakiem 8 lat. Przegrała tę walkę, niemniej przeżyła dłużej niż wówczas rokowano i znacznie lepiej niż większość zdrowych ludzi. Potrafiła żyć pełnią życia i cieszyć się nim. Stworzyła Fundację, która zmienia schematy myślenia o chorobie nowotworowej i postrzeganiu ludzi chorych.

Fundacja Rak’n’Roll, jej drugie dziecko, działa intensywnie dalej. Wspólnie z marką Panache, Teatrem Studio Buffo i marką modową MUSES prowadzą głośną na terenie kraju kampanię „Dotykam = Wygrywam”, która nie pozwala Polkom zapomnieć o regularnym wykonywaniu samobadania piersi.

To bardzo ważne sprawy – gdy się o nich pamięta ratują życie. Statystki mówią same za siebie. Co roku na raka piersi zapada 12.000 Polek. Prawie połowa z nich umiera, bo zbyt późno zgłosiły się do lekarza. Jeśli Polki chcą realizować swoje marzenia i być pewne swojego zdrowia, muszą nosić odpowiednio dopasowaną bieliznę i wykonywać regularne samobadanie piersi. To istotne kwestie, o których będzie mowa na tegorocznym, IV Salonie Kobiet.

Ambasadorem tegorocznej edycji kampanii „Dotykam – Wygrywam” jest duet Natasza Urbańska i Agnieszka Komornicka. Stąd ich obecność w Ełku.

Fot:  książka „Magda, miłość i rak” Aliny Mrowińskiej. Wydawnictwo Zwierciadło 2013.

Inne Kobieta

W najbliższy wtorek miejscy radni uchwalą nadanie Szkole Podstawowej nr 5 w Ełku imienia Marii Konopnickiej.

Ta polska poetka i nowelistka okresu realizmu znana była do tej pory przede wszystkim jako autorka „Roty”- pieśni patriotycznej śpiewanej przez każdego w naszym kraju. Ostatnio poznajemy ją na „nowo” jako bohaterkę internetowych sporów. Środowiska homoseksualne stawiają bowiem  tezę, że Konopnicka była lesbijką i wrzucają pisarkę na sztandary. Inni piętnują taką opinię.

Moim zdaniem to naprawdę nie ma znaczenia, czy łączyła ją z inną kobietą wielka przyjaźń, czy wielka miłość. Ważne, co w życiu osiągnęła i przekazała następnym pokoleniom. A przekazała nam niezwykle cenną twórczość, pokazywała jak walczyć o swoje ideały, jak nie poddawać się tym, którzy chcą nas zastraszyć i siłą narzucić swoją wolę. Maria Konopnicka walczyła o prawa kobiet, sprzeciwiała się germanizacji Polaków, spierała się z hierarchami kościoła katolickiego – w owych czasach był to dowód niezwykłej odwagi.

Nadawanie szkołom imienia jest wspaniałą lekcją historii, bardzo dobrym sposobem zachowania pamięci o wielkich Polakach. Na szczęście dostrzegają to władze lokalnych samorządów. Dziś władze miasta, wczoraj wójt gminy Ełk.

Uczmy nasze dzieci historii naszego narodu. Uczmy przy tej okazji także tolerancji, poszanowania odmienności innych, ich poglądów, a przede wszystkim szacunku dla ich uczuć.

Fot: http://pl.wikipedia.org

Kobieta

Liczba kobiet w samorządach jest wciąż bardzo mała. Co prawda z danych Instytutu Spraw Publicznych wynika, iż ich udział powoli wzrasta, ale to ciągle nie są dane imponujące.

Dla przykładu podam, że w 2006 roku kobiet radnych było w całej Polsce tylko 21 proc., a w 2010 roku niewiele więcej, bo zaledwie 25 proc.

Miały to zmienić parytety na listach wyborczych, ale niestety na razie jest to bardziej kłopot z zachowaniem odpowiednich proporcji na listach wyborczych, niż szansa na przełamanie monopolu mężczyzn. Dlaczego tak się dzieje? Czy problemem jest nadal silny stereotyp, że miejsce kobiety jest w domu, a zajmowanie się polityką to w ich przypadku fanaberia?

Wielu fachowców i znawców tematu twierdzi, iż kobietom potrzebne jest wsparcie – od rozwiązań ustawowych, takich jak parytety i tzw. „suwaki” na listach, do pomocy na poziomie poczucia własnej wartości – chodzi o pokonanie bariery w sobie.

Jakoś nie mogę zgodzić się z taką potrzebą wspierania. Czyniąc to staramy się udowodnić albo przekonać (tylko nie wiem kogo, może samych siebie), że kobiety są słabe, nieudolne i koniecznie potrzebują naszego oparcia – a to przecież totalna bzdura. Uważam, że kobietom nie potrzebne jest jakieś dodatkowe wsparcie. One świetnie sobie radzą bez naszego, męskiego wspierania. Wśród kobiet jest wielu znakomitych ekspertów w różnych dziedzinach i do tego chyba są one statystycznie bardziej pracowite od mężczyzn.

Całkowicie nie zgadzam się z takim segregowaniem ludzi. Płeć nie wyznacza tu żadnych reguł. Są przecież mądre kobiety i mądrzy faceci.

Moim zdaniem problem jest w czymś innym. Kobiety niekiedy czują się winne, że angażują się w lokalną politykę, bo przecież mają na głowie mnóstwo innych spraw: dzieci, dom, rachunki, zakupy, obiad, psa, psującą się pralkę, warzywa w ogródku, bałagan na balkonie, bałagan w piwnicy, bałagan w pokoju dziecinnym, w co jutro się ubiorę, w co ubiorę dzieci, kiedy wyprasuje ciuchy, problemy sąsiadki, problemy koleżanki z pracy, problemy których jeszcze nie ma – a które mogą być …

A może raczej nie czują się winne, one nie mają na to czasu. To, że myślą o wielu sprawach na raz, powoduje, iż trudno znaleźć miejsce i czas na bezsensowne przepychanki polityczne. Polityka wśród ich priorytetów nie jest po prostu najważniejsza. Dlatego, zamiast wspierać je parytetami, może lepiej pomóżmy im w domu i przy dzieciach.

Polityka często bywa brutalna, a niestety kobiety reagują bardzo emocjonalnie w sytuacjach, które mogą mieć przykre konsekwencje dla niej lub dla rodziny. Wystarczy poczytać przeróżne fora w czasie kampanii wyborczej, aby wiedzieć o czym piszę. Dlatego często, przewidując konsekwencje decyzji o zaangażowaniu się w życie publiczne, wolą nie pakować się w coś, co może spowodować jakiekolwiek zagrożenie dla życia prywatnego.

Niemniej, mimo niejednokrotnie niesprzyjających okoliczności, od zarania politycznych dziejów ludzkości, istniały kobiety zainteresowane i zajmujące się polityką. I całe szczęście. Wnoszą one nie tylko wrażliwość i doświadczenie często nieznane mężczyznom, ale także większe zaangażowanie, upór i konsekwencję niezwykle potrzebną w dążeniu do osiągnięcia celu.

Do kolejnych wyborów samorządowych pozostały dwa lata. To dobry czas drogie panie by przemyśleć swój w nich udział. Myślę, że warto. Mądre kobiety mogą bardzo dużo wnieść do życia samorządów.

Kobieta Proponowane