Prezydencki projekt zmian w Kodeksie wyborczym

bronislaw_komorowski_badzmy_tego_dnia_16568161Musimy przełamać, pokonać zjawiska kryzysowe związane z przebiegiem zliczania głosów oraz ze sformułowanymi, bardzo daleko idącymi zarzutami, aż po sfałszowanie wyborów samorządowych w Polsce – powiedział prezydent podczas prezentacji zmian w Kodeksie wyborczym.

Czy zaproponowane zmiany spełnią oczekiwania prezydenta? Bronisław Komorowski wśród proponowanych nowości wymienił:

Wprowadzenie zasady obligatoryjnego informowania wyborców o terminie, systemie organizacji i technice głosowania.

To wydało się oczywistą oczywistością.

Przywrócenie w protokołach komisji wyborczych – istniejącej wcześniej, a wyeliminowanej w kodeksie z grudnia 2010 roku – informacji o przyczynach nieważności oddanych głosów.

Chodzi o możliwość osobnego liczenia głosów nieważnych z powodu błędów w technice głosowania oraz tzw. głosów pustych – niepopierających żadnego z kandydatów.

Statystykom i politologom będzie łatwiej, nic to natomiast nie zmieni w kwestii fałszowania wyborów, bo każdy będzie taką informację interpretował jak będzie mu się tylko chciało i do czego będzie mu to potrzebne.

Przyznanie mężom zaufania prawo do rejestrowania dźwięku i obrazu w czasie liczenia głosów i w czasie ustalania wyników głosowania w obwodzie.

Nic to nie zmieni. Partia, która przegra, a będzie miała nawet całe „tabuny” filmujących i nagrywających mężów zaufania i tak swoje wykrzyczy – tak jak to miało miejsce i teraz.

Powrót do jednostronnych kart do głosowania, które okazują się bardziej czytelne i zrozumiałe dla wyborców niż tzw. książeczki czy broszury.

To jest dobry pomysł. Ktoś, kto się pogubi, nie będzie w ogóle wypełniał karty – teraz skreślał pierwszą stronę i „pierwszego lepszego” kandydata.

Wprowadzenie zasady stosowania wyłącznie przezroczystych urn wyborczych.

Tego z kolei nie rozumiem. Czy chodzi o to, aby każdy widział na kogo głosowałem?

Wprowadzenie 9-letniej kadencji sędziów – członków PKW, dotychczas powoływanych na czas nieokreślony.

I słusznie, bo brak kadencyjności czegokolwiek jest w dłuższym okresie czasu bardzo niezdrowe.

– Wzmocnienie pozycji przewodniczącego PKW poprzez przyznanie ustawowego prawa do zlecania zadań Krajowemu Biuru Wyborczemu i możliwości wykonywania efektywnego nadzoru nad działaniami PKW. 

Słusznie. Może nie będzie więcej takiego bałaganu jak przy ostatnich wyborach samorządowych.

Projekt skierowany został już do Sejmu. Jeżeli jednak ktokolwiek uważa, że zmiany te skończą oskarżenia o fałszowanie wyborów to się grubo myli. Aby skutecznie uprawiać politykę (w tym przypadku mam na myśli dążenie do zdobycia władzy, a nie wprowadzania reform), gdy nie ma się merytorycznych propozycji, trzeba mieć polityczne paliwo, które rozbudza emocje wyborców. Takim paliwem jest niewątpliwie oskarżenie o fałszowanie wyborów.

Dlatego już teraz należy oczekiwać zmasowanej krytyki tych propozycji, aby za jakiś czas, po wyborach, ci co niniejszy projekt skrytykują mogli z czystym sumieniem dalej krzyczeć: Wybory sfałszowano!