Dziennik Roberta Klimowicza Posts

zal-006Na ostatniej Komisji Mienia Komunalnego zaproponowaliśmy, aby wzorem innych miast, także i w Ełku nie mógł występować cyrk ze zwierzętami.

Tym samym chcemy, aby nasze miasto przyłączyło się do ogólnopolskiej KAMPANII CYRK BEZ ZWIERZĄT.

Ważne, abyśmy jako radni zwrócili uwagę mieszkańców Ełku na życie niewinnych zwierząt więzionych dla rozrywki człowieka – argumentowała Asia Porucznik, która uzasadniała nasz wniosek.

Dzikie zwierzęta, oderwane od naturalnego środowiska i własnego stada, przetrzymuje się w ciasnych klatkach lub przywiązane łańcuchami na niewielkich wybiegach – oto powszechny obraz zwierząt w polskich cyrkach. Duże koty spędzają nawet do 99% swojego życia w małej klatce: podczas transportu, postoju i w kwaterach zimowych. Jedyne chwile, w których opuszczają stalowe więzienie, to czas przeznaczony na tresurę i wyjście na arenę.

Zamknięcie przez długi okres czasu i pokonywane przez cyrk odległości, zmiany temperatury związane z ciągłym przemieszczaniem się, tłum, hałas, ruch i światła, przebywanie w małych pomieszczeniach i brak ruchu przyczyniają się do powodowania strachu i stresu. Pojawia się agresja (w tym samookaleczanie), gryzienie prętów, lękliwość.

Wskutek stresu, złego odżywiania, złych warunków przetrzymywania zwierzęta chorują  i przedwcześnie zdychają.

Często brutalna jest też tresura zwierząt.  Treserzy zmuszają zwierzęta do nienaturalnych zachowań i poddaństwa za pomocą haków, elektrycznych pałek czy pejczy, narażając ich zdrowie, a nawet życie.

Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu określiło nakłanianie dzieci do uczestnictwa w występach cyrków ze zwierzętami jako działalność niepożądaną. Według MENiS jest to niezgodne z Konwencją Praw Dziecka podkreślającą, iż nauka powinna być ukierunkowana na rozwijanie w dziecku poszanowania środowiska naturalnego.

Zakaz wykorzystywania dzikich zwierząt w cyrkach obowiązuje m.in. w  Wielkiej Brytanii, Austrii, Belgii, Słowenii, na Węgrzech, w Chorwacji, Holandii, Izraelu, Panamie, Peru, Paragwaju, Singapurze, Ekwadorze, Kostaryce. W Grecji, Boliwii, Bośni i Hercegowina, Chinach, Brazylii oraz na Malcie i Cyprze zakaz obejmuje wszystkie, nie tylko dzikie, zwierzęta. W Danii, Australii, USA, Szwajcarii, Kanadzie, Meksyku, Czechach, Finlandii, Nowej Zelandii, Indiach i na Taiwanie wprowadzono częściowe ograniczenia. Różne miasta i regiony na świecie, także w Polsce wprowadziły lokalny zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrku, pomimo iż prawo krajowe na nie zezwala.

Czas zatem także na Ełk, tym bardziej, iż władze miasta są za podjęciem takiej decyzji.

Ekologia Społeczeństwo

dymJuż kilkukrotnie pisałem, że zimą w Ełku powietrze nie jest tak czyste jakby mogło wydawać się mieszkańcom zielonych Mazur.

Sporadyczne badania jakości powietrza wykazywały bowiem, iż w naszym mieście normy najbardziej szkodliwych i toksycznych pyłów PM 2,5 oraz PM 10 są wielokrotnie przekraczane. Winne temu są głównie przydomowe piece i kotły węglowe, które to mają największy, wręcz zabójczy wpływ na jakość ełckiego powietrza (oczywiście „swoje” dorzuca też PEC oraz, a może przede wszystkim kotłownia ŚM „ŚWIT”).

Jeżeli piec jest „wiekowy”, ma przykładowo powyżej 15 lat i pali się w nim słabej jakości węglem (nawet nie miałem węglowym, czy o zgrozo śmieciami) to ilość pyłów wyrzucanych w nasze niebo tylko z jednego komina przekracza 600 mg na metr sześcienny. Dosłownie kilka takich kominów szkodzi środowisku bardziej niż wielki zakład przemysłowy!

Dotychczas w Ełku problem był bagatelizowany – ze względu na brak wiarygodnych, stałych badań jakości powietrza. Teraz ma się to zmienić. W 2016 roku, przy stadionie miejskim, powstanie stacja pomiarowa monitoringu powietrza. Powstanie stacji jest efektem uporu dwóch radnych miejskich: Roberta Klimowicza (ta ja ) i Wojciecha Kwiatkowskiego, którzy od początku kadencji głośno mówili o potrzebie utworzenia takiej stacji w Ełku.

Stacje pomiarowe funkcjonują w ramach Państwowego Monitoringu Powietrza. Dotychczas Pojezierze Ełckie było „dziurą” w tym systemie. Najbliższe stałe stacje znajdują się w Gołdapi, Suwałkach, Łomży i Białymstoku.

Ekologia Samorząd

PolskaCzy ktokolwiek z nas byłby zadowolony, gdyby ktoś inny, ktoś, kto, co prawda kiedyś mieszkał w naszym domu, ale dawno się z niego wyprowadził, teraz dalej chciał decydować na jaki kolor pomalować ściany, jaki dywan rozłożyć na podłodze oraz jak ustawić meble wokół ścian? Gdyby ten ktoś chciał dalej i ciągle decydować, w jakich warunkach i w jaki sposób mamy żyć?

Odpowiedź raczej łatwa do przewidzenia, gdy zapytamy o nasze prywatne życie, ale czy podobnie możemy zapytać, o sytuację, w której ktoś, kto już dawno w Polsce nie mieszka, a poprzez prawo wyborcze ciągle decyduje o naszym życiu, w naszym kraju? Czy w takiej sytuacji można decydować za kogoś lub dla kogoś? Czy w ogóle możemy stosować takie porównania?

Polska Konstytucja na razie nie wprowadza dwóch rodzajów Polaków – każdy, kto posiada nasze obywatelstwo, ma takie same przywileje – prawo wyborcze też. Jednakże przed każdymi wyborami pojawiają się głosy, że Polacy mieszkający za granicą są oderwani od rzeczywistości w kraju i nie powinni zabierać głosu w wyborach.

A dlaczego? – odpowiadają emigranci. Nie ma już przecież żadnych problemów z komunikacją, jest ta sama telewizja, te same gazety, ten sam Internet. Czy  w Polsce nie ma milionów niewyedukowanych politycznie wyborców, głosujących bezmyślnie, bez jakiejkolwiek wiedzy o kandydatach, beznamiętnie wykonując wolę tych, co w okrutny sposób wyprali im mózgi? Takie są niestety minusy demokracji, że każdy głos liczy się tak samo, zarówno bandyty, jak i profesora.

Głosowanie zawsze powinno być świadomie. Dotyczy to zarówno osób mieszkających w Polsce, jak i poza jej granicami. Trzeba poznać kandydatów, programy, dorobek. W przypadku Polonii to szczególnie istotne, bo można „nawarzyć piwa”, które to inni będą musieli wypić.

Jednak często „zza morza” pojawiają się głosy typu: Stamtąd widać lepiej. Wy w Polsce to nie wiecie, co się w Polsce dzieje, bo was media okłamują. To my tutaj, na emigracji, wiemy naprawdę, co się tam wyprawia. Trzeba ratować Polskę i już! Nic zaskakującego – odpowiadają mieszkańcy kraju nad Wisłą – u nas też pełno ludzi, którzy i tak wiedzą lepiej „co się tutaj wyrabia”. Żadna różnica.

Więc co nas różni? My głosując, przynajmniej decydujemy o swoim życiu, nie staramy się uszczęśliwiać nikogo na siłę i wmawiać, że wiemy lepiej co dobre, a co złe dla Polski – to zdanie osoby, która nawet nie myśli o emigracji. No zaraz – odpowiadają emigranci – przecież w Polsce mamy rodziny i przyjaciół, chcemy im trochę pomóc swoim głosem w ważnej sprawie. Ciągle czujemy się Polakami, dalej interesujemy się tym, co dzieje się w Polsce, losy naszej ojczyzny leży nam bardzo na sercu, tym bardziej że wielu z nas planuje wrócić.

Jestem jeszcze skłonny rozumieć tych, którzy idą głosować, bo mają zamiar wrócić, ale Ci, co mają realny zamiar, w miarę realnym czasie, a nie np. za… 30 lat – to głos z Polskiej ziemi – Nie rozumiem ludzi, którzy mają swoje życie, a często i obywatelstwo  w innym punkcie świata, nie mają zamiaru rezygnować z tego i wracać nad Wisłę, ale chcą decydować, jak mają żyć ludzie tam mieszkający. Oni porzucili nasz kraj!

Duża część emigrantów wyjechała nie z własnej woli! – bronią się przed argumentem o porzuceniu. Zdecydowana większość Polaków za granicą trafiła tam nie z własnej woli, a w ramach różnych emigracji: wojennej, politycznej, czy to wreszcie emigracji zarobkowej. W tym ostatnim przypadku z winy źle rządzonego kraju, w którym ciężko znaleźć dobrą pracę.

No dobrze, to chociaż niech głosują tylko ci, co płacą w Polsce podatki. Nie sponsorujesz państwa, nie wymagasz od niego, nie wpływasz na jego losy. Przecież wybory parlamentarne głównie do tego się sprowadzają – kto i jak będzie wydawał publiczne, czyli nasze – Polaków, pieniądze – to głos mieszkańca naszej Ojczyzny.

Podatków nie płacę, nie dlatego że ich unikam – oburza się emigrant — nie płacę na zasadzie umowy między rządami w sprawie unikania podwójnego opodatkowania! Poza tym, emigranci w jakimś stopniu zasilają polską gospodarkę. Jeśli pojedziemy przykładowo na Podhale, to widzimy, że wiele rzeczy ufundowanych jest przez górali z USA. Do Polski płyną pieniądze z zagranicy często szerokim strumieniem.

W większości krajów na świecie emigranci mają pełne prawa wyborcze swojego kraju. Wyjątkiem jest tylko Irlandia. Tam obywatele na emigracji (z wyjątkiem dyplomatów i wojska oraz policji na obowiązku służbowym) pozbawieni są prawa wyborczego. Czy tak powinno być w Polsce?

Polityka Społeczeństwo

Zemanta Related Posts ThumbnailNa ostatniej Komisji Edukacji sprowokowałem dyskusję pod tytułem: co będzie jak rząd twardo zrealizuje swoje zapowiedzi, a dokładnie, jak wielkich narobi to problemów finansowych dla samorządu miejskiego i czy już nie należałoby się do tego przygotować?

Zacznijmy od cofnięcia reformy sześciolatków

Cofnięcie tej reformy to nie tylko olbrzymie zamieszanie w przedszkolach, w których może zabraknąć miejsc, nie tylko w szkołach – bo powstanie gigantyczny problem nadmiaru nauczycieli nauczania początkowego w przeinwestowanych szkolnych salach dla pierwszoklasistów – to przede wszystkim znaczne koszty, które mogą zostać poniesione przez samorząd miejski.

Po pierwsze, niestety nie ma co się oszukiwać, że obejdzie się bez zwolnień, a to pomijając koszty społeczne także „namacalny” wydatek w postaci zapłaconych odpraw dla nauczycieli.

A to tylko początek. Większym problemem może być mniejsza subwencja oświatowa. Subwencja na ucznia jest bowiem prawie trzykrotnie większa niż dotacja do przedszkolaka. Miasto otrzyma zatem mniej pieniędzy za te same dzieci. Na razie nikt nie próbował oszacować jakiej wielkości to „dziura budżetowa”, ale wydaje mi się już dziś należałoby pokusić się o takie wyliczenia i może w budżecie miasta na rok 2016 utworzyć jakąś rezerwę na ten cel – takie rozwiązanie zaproponowałem na Komisji.

Oczywiście jej utworzenie nie rozwiązałoby sprawy, bo i tak na tę chwilę nie wiadomo jaka zostanie naliczona cała subwencja oświatowa, niemniej utworzenie takiej rezerwy ewentualny finansowy problem by trochę złagodziło.

Wygaszanie gimnazjów

To kolejny duży problem dla samorządu. Niestety także finansowy, bo to także likwidacja etatów – nie tylko nauczycielskich, ale także obsługi i administracji. Zmieni się organizacja szkół, zmieni się podstawa programowa, zmarnowane zostaną pieniądze, które były przez lata inwestowane w gimnazja. Nie zmieni się tylko jedno – nie znikną dotychczasowe problemy wychowawcze, a wręcz mogą pojawić się nowe, gdy na jednym korytarzu spotka się pierwszoklasista z dojrzewającymi i zbuntowanymi znacznie starszymi kolegami.

Kwota wolna od podatku

Na początku grudnia w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy dot. zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisjach. Przewiduje on podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku – jeżeli te rozwiązania wejdą w życie, to pojawią się gigantyczne problemy finansowe samorządów.

Problem polega przede wszystkim na tym, iż prezydencki projekt nowelizacji ustawy o PIT nie przewiduje żadnej rekompensaty dla samorządów z tytułu spadku wpływów z podatku dochodowego i małe zatem to pocieszenie, iż zmiany te dotkną budżet miasta dopiero w 2017 roku.

W Ełku dotyczy to około 25 tys. osób rozliczających się w Urzędzie Skarbowym w Ełku. Przy takim założeniu do budżetu miasta wpłynie około 8 mln złotych mniej niż zazwyczaj. Warto zwrócić uwagę, iż jest to mniej więcej kwota, którą miasto angażuje jako udział w środków własnych we wszystkie realizowane inwestycje. Łatwo więc przewidzieć, iż po wejściu w życie tej reformy miejskie inwestycje mogą być znacząco wyhamowane.

Nie wątpię, że Ełk sobie jeszcze poradzi, ale w większości mniejszych samorządów będzie to nie tylko kwestia zahamowania inwestycji, czy też braku wkładu środków własnych do projektów unijnych, ale niestety potrzeba cięć w realizowaniu podstawowych zadań, takich jak utrzymanie żłobków, przedszkoli, szkół, komunikacji publicznej, a w efekcie zwolnienia pracowników, których pensje płaci samorząd.

Inne rządowe „atrakcje”

Od 1 stycznia 2016 r. rząd wprowadza „prewspółczynnik korygujący”, który ograniczy możliwości odliczania VAT w dotychczasowej skali. Dotychczas samorządy mogły się rozliczać jak przedsiębiorcy prywatni – dawało to prawo do odzyskania części kwot wpłaconych w ramach VAT. Dopiero „w praniu” okaże się, jakie są skutki finansowe zmian. To może być kilkanaście, a nawet 40 proc. mniej niż dotychczas zwrotu z całej puli podatku VAT (jak wyliczają niektórzy skarbnicy miast).

Wnioski?

PiS potrzebuje ogromnych pieniędzy na realizację swoich obietnic wyborczych. Już zwiększył tegoroczny deficyt budżetu państwa, aby uzyskać część pieniędzy na przyszły rok. Zmiany ograniczające możliwości finansowe samorządów mogą być zrobione także po to, aby zyskać dodatkowe mld złotych. Tym bardziej, że niejako przy okazji można ograniczyć znaczenie samorządów.

Mam nadzieję jednak, że się mylę i znajdą się pieniądze rekompensujące samorządom wprowadzenie tych „reform”, a moje wnioski są w całości błędne.

Budżet Samorząd Szkoła

1447782721_4269_psliWe wrześniu w jednym z artykułów pisałem, że razem z radną Joanną Porucznik będziemy co jakiś czas podsumowywać naszą aktywność w Radzie Miasta – pisać o tym jakie składaliśmy interpelacje oraz propozycje, o co pytaliśmy i na jakie problemy mieszkańców wskazywaliśmy.

Oczywiście tylko to, co wykracza poza bieżącą pracę radnego. Wszystkiego nie da się opisać, bo kto by to czytał Zatem tylko to, co najważniejsze w październiku i listopadzie:

  1. Złożyliśmy projekt uchwały zmieniający regulamin Społecznej Komisji Mieszkaniowej. Tak, aby każdy przypadek osoby wnioskującej o przydział mieszkania był rozpatrzony najwnikliwiej jak się da, tak aby pomagać tym najbardziej potrzebującym.

Więcej na ten temat w artykule: Aby nie popełnić błędu i pomóc najbardziej potrzebującym

  1. Zaproponowaliśmy rozpoczęcie prac nad uchwałą antysmogową, przedstawiliśmy konkretne rozwiązania, które według nas typu uchwała powinna zawierać. Zatrute i bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia powietrze, to niestety także zimowy problem Ełku. Myślimy, że czas się go pozbyć.

Szczegóły w artykule: Uchwała antysmogową

  1. Na ulicy Kraszewskiego, na Zatorzu, od niedawna jest nowy chodnik. To nie chwaląc się nasza „wina” . To my zabiegaliśmy by powstał.
  2. Wreszcie naprawiono ulicę Podhorskiego. Studzienki już nie zagrażają ani kierowcom, ani ich samochodom. Pisaliśmy już wielokrotnie o tym i ku naszej radości, temat jest już zamknięty.
  3. Zwróciliśmy uwagę, iż na ulicy Słowackiego, mniej więcej na wysokości przedszkola miejskiego nie działały lampy i przez to było tam ciemno i straszno. Na szczęście było, bo po naszej interwencji lampy już świecą. Generalnie staramy się pilnować, aby przynajmniej na Konieczkach zepsute lampy były wymieniane, ale okazuje się, że kolejka jest naprawdę długa i w całym mieście takich nieświecących latarni jest całkiem sporo.
  4. Wskazaliśmy problem niebezpiecznego parkingu przy wieżowcu stojącego na rogu Mickiewicza i Piłsudskiego. Samochody często parkują tam wprost na ścieżce rowerowej, albo wyjeżdżając tyłem z parkingu stwarzają zagrożenie dla poruszających się po ścieżce rowerzystów. Według informacji przekazanych przez prezydenta trwają ustalenia z Suwalską Specjalną Strefą Ekonomiczną (właścicielem terenu) mające znaleźć rozwiązanie, które w efekcie ograniczy to zagrożenie.
  5. Poruszyliśmy problem, który mają obecnie mieszkańcy bloku przy ulicy Dąbrowskiego 10. Po wprowadzeniu przez Galerię opłat za parking, wielu kierowców chcąc oszczędzić swoje cenne dwa złote zostawia samochód przy najbliższym bloku – właśnie przy ul. Dąbrowskiego, doprowadzając do koszmaru komunikacyjnego w tym miejscu. Według zapewnień urzędników policja ma znaleźć rozwiązanie tego koszmaru już wkrótce.
  6. Zwróciliśmy uwagę, iż skrzyżowanie ulic Kajki, Tuwima i Grodzieńskiej jest zbyt trudne dla niektórych kierowców i dochodzi tam do niebezpiecznych sytuacji. Zaproponowaliśmy więc wprowadzenie na nim bezkolizyjnej sygnalizacji świetlnej. Trochę to spowolni ruch na skrzyżowaniu, ale po pierwsze – to nie jest najbardziej zatłoczone miejsce w naszym mieście, więc nie powinno byś problemu, a po drugie – bezpieczeństwo jest najważniejsze.
  7. Trochę niepokoiliśmy się o inwestycję na skwerze przy ulicy Małeckich i Armii Krajowej, która pewnie ruszy w ciągu najbliższego roku. Jest już bowiem projekt nowoczesnego budynku, który ma tam powstać (na zdjęciu). Co prawda budować go będzie prywatny inwestor i to jego decyzja, co zamierza tam wybudować, ale myślimy, że warto z nim porozmawiać i przekonać do nieznacznej zmiany projektu, tak aby nowy budynek nawiązywał do zabytkowego sąsiedztwa. Wszak ta część miasta to nasza ełcka starówka.

Nie ma się czego wstydzić – cz. I

Samorząd