Jak uzdrowić służbę zdrowia, czyli po raz któryś tam właściwie o tym samym


Fot: eljotfarm.pl

O tym jak uzdrowić służbę zdrowia w Polsce z pewnością myślą najtęższe umysły. Na razie nikt nic mądrego nie wymyślił, więc tym bardziej trudno oczekiwać od radnych z Ełku jakichś genialnych rozwiązań, błyskotliwych propozycji i cudownych recept.

Nie mamy bowiem ani odpowiedniej wiedzy, ani doświadczenia, a niektórzy nawet chęci. Możemy co najwyżej dostrzegać problemy, które i tak w służbie zdrowia świetnie są znane. Nic więc dziwnego, że podczas ostatniej komisji zdrowia, na której omawiana była sytuacja ełckiej służby zdrowia, nie padały jakieś nowatorskie i zadziwiająco skuteczne rozwiązania, które w efekcie doprowadziłyby skrócenia kolejek, lepszej dostępności lekarzy specjalistów czy znacznie lepszego sprzętu medycznego.

Jednym z poruszanych problemów był brak odpowiedniej liczby lekarzy. Padały pytania, czy jest możliwość zatrudnienia obcokrajowców, lekarzy ze wschodu. Pomijając fakt, że nie jest to takie proste – aby być lekarzem w Polsce, należy potwierdzić medyczny dyplom uzyskany za granicą, zdać egzamin z polskiego języka medycznego języka oraz odbyć praktyki – to warto się zastanowić, dlaczego taki lekarz miałby pracować w Ełku za zarobki w wysokości zarobków pracowników sieci handlowych, a nie wyjechać do pracy np. w prywatnych klinikach za zachodzie Polski.

Dlatego zwróciłem uwagę, iż w pierwszej kolejności należy zadbać o tych lekarzy, którzy już w Ełku pracują.


To kwestia czasu, gdy ełccy lekarze będą szukać lepiej płatnej pracy, chociażby w szpitalach w okolicznych miejscowościach. Nie jest tajemnicą, że takie propozycje już padają, a otrzymują je ci najlepsi.

Kolejną sprawą jaką poruszyłem były kolejki w przychodniach specjalistycznych. Pytałem jak to jest, że u jednych lekarzy można przyjść na konkretną godzinę, z konkretnym numerem i po kilku minutach oczekiwania być przyjętym, a u innych kolejka wynosi nawet do stu osób i spędzamy w niej dobrych kilka godzin, często wysłuchując kłótni kto był pierwszy i kto komu oraz kiedy zajmował kolejkę.

W odpowiedzi usłyszałem, że jest to kwestia wyboru między wygodą obsługi pacjenta, a liczbą przyjętych pacjentów. Uporządkowanie kolejki spowoduje zmniejszenie wizyt. Trudno się nie zgodzić z tym argumentem i jeżeli chodziłoby o wizyty u lekarzy różnych specjalności temat byłby skończony – ale przecież w Ełku jest tak, że lekarze tej samej specjalności przyjmują inaczej. Więc można, czy nie?

Istotną sprawą jest też przerost biurokracji. Lekarz poświęca pacjentowi często dwie minuty, a potem przez dziesięć wypełnia tabelki, papiery i inne niezbędne formularze. Pytałem, czy nie opłacałoby się zatrudnić jakieś osoby, asystenta lekarza, która obsługiwałaby „papierologię” w poradni specjalistycznej?

Ponoć się nie da. Jest ustawowym obowiązkiem lekarza wypełnianie tego co trzeba wypełnić. Dziwne tylko, że np. u lekarzy rodzinnych to się da. Tam chociażby zwolnienia zawsze wypisuje pielęgniarka.

Mam takie wrażenie, i chyba nie tylko ja, iż władze szpitala „boją się” działalności ze stratą finansową, a zatrudnienie kilku osób do „papierologii” wiązać się będzie z dodatkowymi, niewątpliwie niemałymi kosztami.

Może i słusznie, tylko czy obawa przed stratą zbyt mocno nie ogranicza podejmowania ryzykownych, ale ważnych dla rozwoju szpitala decyzji?


Nikodem poruszył ważny temat pomocy psychiatrycznej w Ełku. W naszym mieście jest jedynie dwóch lekarzy tej specjalności, a pomoc ełckich szpitali ogranicza się do transportu chorych do wyspecjalizowanych szpitali w innych miastach. To zdecydowanie zbyt mało.

Do takich wniosków dochodzi się nie tylko obserwując ełckie życie publiczne, ale niestety także nasze szpitale.

Przykład z ostatnich kilku dni. Starsza pani, lat prawie 80, bardzo schorowana, bo po schorzeniach nowotworowych, złamała rękę. Trafiła na SOR w jednym z ełckich szpitali. Tam zrobili jej RTG. Diagnoza – złamanie z przemieszczeniem. I zamiast rozpoczęcia leczenia … wysłali ją do ortopedy. Na drugi dzień. Ortopeda akurat w tym dniu nie miał miejsca, więc umówił wizytę w kolejnym dniu. Tak minęły trzy dni … i to się nazywa ekspresowa ulga w cierpieniu.