Czy politykowi opłaca się mówić oczywiste oczywistości?

fsdfsdfsdfsfCzy mówienie prawdy pomaga politykom w naszym kraju, czy ich dyskwalifikuje?

Obserwując polską scenę polityczną i medialne burze, takie jak po wypowiedzi wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, która kłopoty PKP po ataku mrozów skomentowała krótko: „sorry, taki mamy klimat” zastanawiam się, czy będąc w polityce warto mówić o sprawach oczywistych ale niepopularnych.

Pani premier powiedziała prawdę i rozpętała się ogólnonarodowa dyskusja. Niestety nie na temat sedna sprawy – zaniedbań na kolei, winy kolejarzy, złych procedur, ale na temat samej wypowiedzi – „politycznej arogancji”, „cynizmu” lub „nieuctwa”. Efekt – Donald Tusk przepraszał, a setki publicystów bez sensu debatowało tak naprawdę nie wiadomo nad czym.

Takich przykładów z polskiej polityki można przytoczyć bez liku. Jakiś gość powiesił się w celi i od razu zaczęła się nagonka na ówczesnego ministra sprawiedliwości zakończona jego dymisją. Kiedyś Włodzimierz Cimoszewicz zachęcał do ubezpieczania gospodarstw położonych w zagrożonych powodzią miejscach – mało go media nie zlinczowały. W Polsce wypowiedź logiczna i zgodna z prawdą, okazuje się często niezgodna z oczekiwaniami wielu obywateli.

A raczej nie obywateli, tylko mediów, publicystów i polityków, szczególnie tych, którzy aktualnie są w opozycji do szczerego nieszczęśnika. Show musi trwać, bo bez tego życie staje się szare, nudne, niedochodowe.

Polityk, udzielając nawet jednorazowej wypowiedzi w sprawie, za którą tak naprawdę nie ponosi odpowiedzialności, nie może liczyć na to, że zostanie ona zbagatelizowana jeżeli przedstawi swoje zdanie w sposób odbiegający od „normy”. Istnieje nawet duże prawdopodobieństwo, że będzie ona przedmiotem intensywnej obróbki politycznej, w wyniku której stanie się sprawą ważną i bulwersującą. Zachowujesz się jak skończony idiota, jesteś niekompetentny wszystko jest ok., powiesz prawdę … domagają się „twojej głowy”.

Nic więc dziwnego, że politycy zastanawiają się jak odpowiedzieć, żeby zabrzmiało dobrze, żeby wyborca usłyszał to co chce usłyszeć. Meritum sprawy staje się nie istotne, liczy się tylko i wyłącznie „opakowanie” przekazywanej informacji. Ceń słowa. Każde może być twoim ostatnim – pisał Stanisław Jerzy Lec. Wydaje się, że w Polsce to szczególnie cenna rada. A jak już się odzywasz, mów to, czego oczekuje słuchacz … i chyba do takich wniosków doszli nasi politycy.