Kategoria: Samorząd

DSCF1299Jeżeli jakakolwiek firma ubiega się w banku o kredyt na rok czasu, to musi przedstawić prognozy swojej działalności finansowej w okresie kredytowania.

Czyli dane na koniec lat 2015 i 2016 oraz sprawozdanie finansowe za rok 2014 i wrzesień 2015, które uwiarygodniają te prognozy. Krótko mówiąc musi w sposób liczbowy uzasadnić potrzebę zaciągnięcia kredytu i możliwości jego spłaty.

Moim zdaniem podobnie powinno być w przypadku ustalania taryfy opłat za wodę i ścieki. Niestety do końca tak nie jest. PWiK we wniosku przedstawia dane historyczne tylko za rok 2014, a w prognozach wykazuje jedynie amortyzację, wielkości sprzedaży oraz zamierzenia inwestycyjne. Należy jednak od razu dodać, iż nie z jakiegoś „widzi misie”, PWiK działa zgodnie z prawem ustalonym przez ustawodawcę, a ustawa dokładnie precyzuje co odpowiedni wniosek powinien zawierać.

Dlaczego więc o tym piszę? Bo naprawdę trudno określić zasadność wniosku o podwyżkę opłat nie znając, co prawda prognozowanych, ale w miarę realnych danych dotyczących okoliczności podwyżki.

Firma uzasadnia podwyżkę cen niezbędnymi inwestycjami, które trzeba wykonać na terenie miasta. W przyszłym roku planowane są w wysokości 9,6 mln złotych. Dobrze jest, gdy przedsiębiorstwa finansują inwestycje ze swojej nadwyżki finansowej (zysk netto + amortyzacja). Wysokość amortyzacji znam, więc pytanie jaki będzie zysk, jaki będzie podział zysku (w roku 2013 wypłacono dość sporą dywidendę) i ile faktycznie może brakować? Przyznam – nie wiem. Podobnie jest z kosztami, bez analityki trudno orzec jakie są zasadne, a jakie nie.

Mimo tych niejasności nie widzę jednak podstaw, aby sądzić, że weryfikacja dokonana przez prezydenta jest nie prawidłowa. Prezydent miasta jest przedstawicielem organu właściciela firmy jaką jest PWiK i z pewnością świetnie zna wszelkie dane dotyczące Spółki. Dlatego należy uznać, że skoro wniosek trafia już na sesję Rady Miasta to jest w pełni uzasadniony i wszystko zostało sprawdzone „wzdłuż i wszerz”. Dlatego też skupię się tylko na niektórych, luźnych przemyśleniach powstałych po lekturze wniosku.

Może zacznę od tego, że radni przeciwni podwyżce z pewnością wspomną o dwóch argumentach:

  • Pierwszy – nasi mieszkańcy odczują dodatkowe obciążenia, a nie można obecnie dodatkowo „drenować” ich kieszeni.

Proponowana podwyżka wody to dla jednego przeciętnego mieszkańca wzrost kosztów o 87 groszy, łatwo przeliczyć, iż dla czteroosobowej rodziny to 3,48 złotych. Czy to dużo? Paczka papierosów to dziś chyba z 15 złotych.

Inna sprawą jest, czy np. spółdzielnie mieszkaniowe nie wykorzystają sytuacji, aby przy okazji „uszczknąć coś dla siebie” i w rachunku ta podwyżka będzie większa.

  • Drugi – mamy dziś deflację, a „wy” chcecie podnosić opłaty.

To prawda, na koniec roku 2015 przewiduje się deflację (spadek cen) w wysokości 0,2 proc. Jednakże w rachunkowości obowiązuje tzw. zasada memoriału, czyli odnoszenie ogółu operacji finansowych do danego roku obrotowego. Jeżeli mówimy o podwyżce cen w roku 2016, to sprawdzajmy jaka inflacja jest prognozowana właśnie w tym roku! Informacyjnie zatem dodam, iż w budżecie państwa zapisano inflację na poziomie 1,7 proc. (prawda – niższą niż podwyżka) i przypomnę, że w roku 2015 nie było w Ełku podwyżki cen za wodę i ścieki.

Inne różne „takie tam”:

  • Firma w 2014 roku była w dobrej kondycji finansowej, część zysków przeznacza się na powiększanie kapitałów własnych.
  • W roku 2016 prognozuje się nieco zmniejszoną sprzedaż wody. Nigdzie nie doczytałem dlaczego (może coś mi uciekło), ale łatwo wykalkulować, że prognozowana mniejsza sprzedaż wody to automatycznie mniejsze przychody i dodatkowy argument za podwyżką opłat. Może dla czystości przekazu należałoby założyć sprzedaż na takim samym jak w 2014 roku poziomie?
  • Przedsiębiorstwo szykuje się do realizacji ważnego programu poprawy gospodarki wodno-ściekowej w Ełku łącznie o wartości 36 mln złotych. Do „wzięcia” z Funduszu Spójności są znaczne środki, jednakże, aby skorzystać z tak dużych środków unijnych trzeba mieć zawsze znaczące środki własne. To zdecydowanie uzasadnia podwyżkę.
  • W przedsiębiorstwie są bardzo silne związki zawodowe – świadczą o tym dużo wyższe płace niż w innych jednostkach miejskich, a ponadto część zysku przeznacza się zawsze na fundusz świadczeń socjalnych. Trudno jednak uznać, iż dbanie o swoich pracowników jest w jakikolwiek sposób negatywne, tylko pozazdrościć.

Fot: PWiK Ełk

Gospodarka Komunalna Samorząd

lsm-kran-wodaJuż za tydzień może się na Komisji Mienia Komunalnego trochę „zagotować”. Otóż rada miasta będzie dyskutować nad planowanym w Ełku wzrostem cen wody i ścieków.

Jednak zanim zacznie się na ten temat rozmowa, warto zajrzeć do obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa.

I tu na wstępie najważniejsze – organy gminy/miasta nie określają stawek za wodę i ścieki, a jedynie dokonują weryfikacji poprawności ich ustalania przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne!

Zatem warto pamiętać, iż stawki opłat za wodę i ścieki ustala w Ełku PWiK, a nie prezydent czy rada miasta!

Jaka jest więc procedura?

PWiK w określonym ustawowo terminie przesyła prezydentowi miasta stosowny wniosek zawierający propozycje nowych taryf za wodę i ścieki. Bowiem zgodnie z art. 24 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, pierwszym etapem procedury zatwierdzania taryf polega na ich weryfikacji przez organ wykonawczy gminy .

Prezydent sprawdza, czy przedłożone taryfy i plan zostały opracowane zgodnie z przepisami ustawy oraz weryfikuje koszty wykazane przez przedsiębiorstwo pod względem celowości ich ponoszenia. Jeżeli coś jest niejasne, PWiK musi uzupełnić braki lub przesłać dodatkowe uzasadnienie  – ale praktyka wykazuje, że to raczej formalność.

Następnie prezydent przesyła, wraz ze swoim uzasadnieniem, zweryfikowane pod kątem prawnym taryfy do zatwierdzenia przez radę miasta. Rada w głosowaniu jedynie tylko potwierdza „konstrukcję” taryfy jako zgodnej z prawem.

Co ważne w sytuacji niepodjęcia przez radę uchwały o zatwierdzeniu taryf, np. na skutek braku wymaganej większości głosów, następuje skutek prawny określony w art. 24 ust. 8 ustawy, tj. wejście zweryfikowanych taryf w życie po upływie 70 dni od złożenia przez przedsiębiorstwo stosownego wniosku.

Krótko mówiąc, jeśli radni „nie klepną” tych zweryfikowanych taryf, które trafią do nich od prezydenta, to i tak zmiany wejdą w życie – będą obowiązywać te zaproponowane przez Spółkę!

Nie trzeba chyba dodawać, iż głosowanie „przeciw”, to w obecnej konstrukcji prawnej nie tyle protest przeciw podniesieniu opłat tylko uznanie, że prezydent nie dokonał prawidłowej oceny i weryfikacji taryfy opłat za wodę i ścieki proponowanej przez PWiK.

Czy radni mogą zaproponować mniejsze stawki niż w propozycji przedsiębiorstwa? Otóż nie!

Rada miasta nie posiada kompetencji do ingerowania w wysokość cen i stawek opłat zawartych w taryfach!

Rada może natomiast zaproponować dopłatę z budżetu miasta, np. w wysokości proponowanej podwyżki, ale to właściwie będzie oznaczać albo podwyżkę lokalnych podatków (najpewniej), albo brak jakichś inwestycji. Lepiej o tym rozwiązaniu zapomnieć, bo jest dla mieszkańców Ełku niekorzystne.

PWiK jest firmą, której właścicielem jest miasto, więc czy organy wykonawcze miasta nie mają choć pośredniego wpływu na decyzje zarządu Spółki? To otwiera pole do dyskusji, ale o tym może w następnym wpisie.

Samorząd

635301451892434596Deweloperzy to samo zło … – tak a nie inaczej można było zrozumieć wypowiedź jednego z radnych miejskich przy okazji dyskusji nad zmianami planu zagospodarowania przestrzennego na osiedlu grunwaldzkim.

Wypowiedź dla mnie co najmniej dziwna, mam nadzieję, że wynikająca z nadmiernych emocji, które często wypychają na zewnątrz nieprzemyślane słowa, a nie jest efektem faktycznych poglądów, czy też zapowiedzią nowych nienajlepszych dla ełckiego biznesu czasów. Bo nie ma nic głupszego niż podcinanie gałęzi na której się siedzi, bo przecież bez przedsiębiorców żaden samorząd nie będzie się rozwijał.

Zakończona niedawno kampania wyborcza bardzo sprawnie „podsuwała” obywatelom winnych „ich niedoli” – banki, hipermarkety, przedsiębiorcy. Dowiedzieliśmy się m.in., że wystarczy przycisnąć im „śrubę”, dobrać się do kieszeni tego społecznego zła, a kraj nasz zaleje dostatek i dobrobyt. Niestety nieodpowiedzialni politycy zapominają przy tym o kilku ważnych i oczywistych prawdach, które chyba trzeba non stop przypominać:

  • Polska gospodarka firmami stoi – to małe i średnie przedsiębiorstwa wytwarzają niemal połowę produktu krajowego.
  • To MŚP (wiec także ełccy deweloperzy) zapewniają w Polsce około dwóch trzecich wszystkich miejsc pracy w sektorze prywatnym. Warto przypomnieć, że z ełckimi deweloperami współpracuje mnóstwo podwykonawców, często jednoosobowych firm, które nie będą istniały bez większych inwestycji.
  • Jest praca, to są dochody, dochody kształtują popyt, popyt stymuluje produkcję dóbr i usług. Dodatkowa produkcja to dodatkowe miejsca pracy.
  • Nie będzie przedsiębiorców, nie będzie pracy – nikt w Ełku nie będzie chciał mieszkać.
  • Dochody samorządów opierają się także na wpływach z CIT i PIT. Bez rozwoju lokalnej przedsiębiorczości nasze samorządy będą miały mniejsze możliwości inwestycyjne.
  • To najczęściej banki finansują inwestycje i działalność MŚP. Jeżeli przyciśniemy im „śrubę” bez skrupułów przerzucą koszty na swoich klientów – na nas, ale także i na firmy. „Przyduszone” firmy albo ograniczą inwestycje i działalność (groźba redukcji miejsc pracy), albo poszukają dodatkowych przychodów, więc podwyższą ceny. Efekt – i tak za wszystko my zapłacimy.

Myślę, że długo można by było jeszcze wymieniać.

Polska to niestety dziwny kraj. Nie raz przekonaliśmy się, że zwykłe postawienie zarzutów np. przez Urząd Skarbowy może zniszczyć przedsiębiorcę i jego firmę. Co ciekawe często nie trzeba mieć dowodów – wystarczy samo podejrzenie. Uważajmy więc na słowa, szczególnie, gdy jest się radnym. W naszym kraju nigdy do końca nie wiadoma na jaki grunt trafią i jaki skutek wywołają. Pamiętajmy, że przychylność władz samorządowych jest niezwykle ważnym czynnikiem wpływającym na rozwój przedsiębiorczości w Ełku, jej brak może skutecznie „zdusić” ten rozwój, a tym samym rozwój naszego miasta.

Fot: forbes.pl

Samorząd

tapetyNa świecie z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera rocznie ponad 3 mln ludzi, w Polsce nawet 45 tys. osób, a w Ełku …

Takich badań chyba nikt nie robi, ale czas przestać się oszukiwać, że nas to nie dotyczy, bo mieszkamy na Mazurach. Dotyczy i wystarczy tylko czasem późną jesienią czy zimą wystawić nos za okno, aby poczuć duszący i gryzący „zapach” spalonego w domowych paleniskach węgla.

Ubiegłoroczny raport dotyczący ochrony środowiska w naszym mieście wskazuje, iż rzeczywiście mamy okresowy problem, a zanieczyszczenie pyłem PM 10 przekracza dopuszczalne normy. Jest to niezwykle szkodliwy dla zdrowia pył, którego długotrwałe wdychanie znacznie obniża długość życia.

Dlatego też na ostatniej Komisji Mienia Komunalnego przy Radzie Miasta zaproponowałem, aby rozpocząć w Ełku prace nad uchwałą antysmogową.

Sejm ostatnio przyjął ustawę, która daje samorządom konkretne narzędzia do skutecznego dbania o jakość powietrza na swoim terenie. Dlatego zaproponowałem, aby w uchwale antysmogowej:

Po pierwsze – doprowadzić w przeciągu np. 5 lat do wyeliminowania z Ełku kotłów węglowych poniżej 4 klasy, czyli tych przestarzałych, niewydolnych i mocno zanieczyszczających powietrze pieców. Mamy w Ełku dobry program dofinansowujący wymianę starych pieców węglowych na nowocześniejsze. Rozpropagujmy ten program, pomóżmy mieszkańcom pozbyć się trującego nas złomu.

Po drugie – określić minimalną kaloryczność węgla jaki może być spalany w ełckich piecach. Węgiel zanieczyszczony, słabej jakości jest bardzo brudzący i także niszczący domowe piece, które później trzeba często za duże pieniądze naprawiać. Bardziej kaloryczny węgiel jest dużo wydajniejszy, niemniej należałoby stworzyć program osłonowy, rekompensujący ludziom najuboższym różnice w kosztach ogrzewania lepszym węglem.

Po trzecie – szczegółowo określić metody i formy kontroli tego, co w ełckich piecach jest spalane. Bo nie tylko węgiel jest wrzucany do spalania. Zdarzają się ludzie bezmyślni, którzy palą „co popadnie”, a my to później wdychamy. Przypomnę, że są możliwości prawne, chociażby w oparciu o ustawę o ochronie środowiska (art. 379 ustawy) i zdaje się w oparciu o ustawę o odpadach – straż miejska może kontrolować w domach to, co wrzucane jest do pieca. Dlaczego obecnie tak w Ełku nie robi? To zdaje się dobre pytanie.

Po czwarte – podjąć działania zmierzające do utworzenia w Ełku (np. w Technoparku) stacji kontroli powietrza, a może nawet laboratorium do badania popiołu z domowych pieców. Myślę, że warto aby Ełk był częścią państwowego systemu monitoringu środowiska. Warto na bieżąco obserwować jakość powietrza i jak wystąpi taka potrzeba w porę reagować.

Ekologia Samorząd

droga-rowerowa-na-ul.BahrkegoCzas mija szybko. Zaraz minie rok od wyborów samorządowych, rok jak zostałem radnym.

Na podsumowania ubiegłych dziewięciu miesięcy pracy radnego przyjdzie jeszcze czas, będę powoli do tego wracał, więc na razie napiszę tylko (mam nadzieje, że nie brzmi mocno nieskromnie), że wydaje mi się, iż nie ma się czego wstydzić.

Razem z Joanną Porucznik z pewnością jesteśmy w grupie najaktywniejszych radnych. Dzięki dobrej współpracy w obecnej Radzie Miasta – dodam między wszystkimi radnymi i co najważniejsze prezydentem, jego zastępcami i urzędnikami – niespełna po kilku miesiącach pracy udało nam się zrealizować kilka spraw ważnych, w szczególności dotyczących mieszkańców naszego osiedla Konieczki (choć nie tylko).

Tyle że jakoś zawsze brakowało czasu, aby się tym pochwalić. Dlatego też teraz postaram się w miarę na bieżąco informować czym się zajmujemy, w jakich sprawach interpelujemy, o co pytamy, jakie składamy propozycje.

Na początek tylko to, jakie sprawy poruszaliśmy na ostatnich, sierpniowych komisjach Rady Miasta.

  1. Przed Przedszkolem „Słoneczna Ósemka” na ulicy Dobrzańskiego na Konieczkach powstał nowy chodnik. To była pierwsza inwestycja, o którą mocno zabiegaliśmy i jesteśmy wdzięczni prezydentowi za wsparcie naszych starań. Teraz zaproponowaliśmy jeszcze wykonanie niewielkiej pracy związanej z samym wejściem do przedszkola, a konkretnie wjazdu dla wózków. Wniesienie wózka po schodkach jest dla młodych mam często bardzo uciążliwe, a koszt tej inwestycji naprawdę niewielki.
  2. Po raz kolejny apelowaliśmy o remont wystających studzienek na ulicy Podhorskiego. Żadnego kierowcy nie trzeba przekonywać jak niebezpieczne to „zjawisko” – szczególnie zimą. Tym razem poprosiłem o odpowiedź na piśmie: jakie działania podjęto w tej sprawie, co musi się wydarzyć, aby zlikwidowano problem?
  3. Poprosiliśmy o poprawienie oznaczenia ścieżki rowerowej na ulicy Bahrkego. Jest ono aktualnie trochę abstrakcyjne, gdyż ktoś, kto rozbierał kostkę z namalowanym znakiem nigdy chyba nie układał puzzli i wyszło jakoś chaotycznie (patrz zdjęcie).
  4. Zwróciliśmy uwagę na rząd wyschniętych drzew na ulicy Toruńskiej (wzdłuż płotu stadionu). Stały one martwe od dłuższego już czasu nie wpływając za dobrze na estetykę otoczenia. Cieszy nas, że prawie dosłownie zaraz po komisji drzewa zostały wycięte.
  5. Wskazaliśmy na mocno zaniedbane miejsce przy promenadzie, a konkretnie przejście między „Białym Żaglem” i WSFIZ-em. Piaszczyste klepisko, mocno nieatrakcyjne, psujące wrażenia estetyczne u osób idących nad jezioro od strony ulicy Grunwaldzkiej. Na szczęście problem okazał się znany i trwają prace nad oszacowaniem kosztów tej inwestycji. Pierwsze, bardzo wstępne wyceny „mówią”, że będzie to kosztować trochę ponad 60 tys. złotych.

Co jeszcze z ostatnich komisji? Sporo, ale wrócę do tego w oddzielnych artykułach.

Samorząd