Kategoria: Polityka

Mleczko - obietnice wyborczeJak nic, będzie żyło się nam lepiej. Wszystkim! I naprawdę bez znaczenia jest kto wygra październikowe wybory parlamentarne.

W ubiegłą sobotę swój program przedstawiły i PO, i PiS, główne siły polityczne naszego kraju. Obecny wysyp obietnic wyborczych obu formacji jest bogaty jak przysłowiowy róg obfitości, a ich realizacja z pewnością odblokuje rzekę mleka i miodu, która wkrótce zaleje nas szerokim strumieniem – która dla nas wszystkich, bez wyjątku bezwzględnie się należy.

Dla zwiększenia optymizmu w narodzie może przemilczmy temat finansowania obietnic. To tak mało istotna kwestia, którą żadna partia raczej nie zaprząta sobie głowy.

Szczególnie mocno ożywiła się Platforma. Co prawda nie sądzę, aby to ożywienie coś w wyborach pomogło, gdyż niechęć i znużenie społeczeństwa do ugrupowania Ewy Kopacz jest aż nadto widoczna, to jednak myślę, że warto przyjrzeć się niektórym propozycjom, bo o dziwo naprawdę mogą być ciekawe – mimo iż przedstawiono je w sposób bełkotliwy i całkowicie niezrozumiały.

Platforma proponuje mianowicie znaczącą reformę systemu podatkowego. Likwidacja składek ZUS i na Fundusz Zdrowia brzmi nieźle, ale to nie znaczy, że przestaniemy to płacić, a pieniądze zostaną w naszych kieszeniach. PO proponuje płacenie tylko jednej daniny – podatku PIT, z którego to państwo opłaci pozostałe składki. Co to zmienia? Zamiast dwóch oddzielnych bytów (ZUS-u i Urząd Skarbowy) z dwoma armiami urzędników będzie tylko jedna firma – Urząd Skarbowy z jedną armią gryzipiórków. Zamiast dwóch kontroli przedsiębiorcom będzie groziła tylko jedna! Zamiast kilku systemów informatycznych – jeden itd. Itd. Na samej redukcji urzędniczej państwo zaoszczędzi ponoć około 1 mld złotych rocznie!

Jedna danina to znaczne uproszczenie przepisów podatkowych, a tym samym likwidacja i z pewnością oszczędności na niezliczonej ilości firm doradczych i konsultingowych, bez których nasi przedsiębiorcy dotychczas poruszali się niemal po omacku – aby „rozświetlić” sobie drogę pomiędzy paragrafami ustaw podatkowych musieli naprawdę słono płacić.

Podoba mi się też pomysł PO dotyczący likwidacji sponsorowania bytności związków zawodowych z budżetu państwa. To praca społeczna i nie rozumiem dlaczego mamy utrzymywać ich z naszych podatków. Niech utrzymują się z własnych składek, płacą za swoje hotele nad morzem, kocyki i pasze dla swoich psów – tak będzie uczciwiej.

W PO chcą walczyć ze „śmieciówkami”. Chyba dobre są propozycje dotyczące ograniczenia i nadużywania tego zjawiska. Nowe jednolite kontrakty rzeczywiście mogą zlikwidować patologię niepłacenia ZUS-u, zaniżania kosztów pracy, dyskryminacji pracowników chociażby przy udzielaniu urlopów. Szkoda tylko, że PO obudziła się tak późno, bo przez to jest trochę mało wiarygodna.

A co w Prawie i Sprawiedliwości?

Beata Szydło miała na ostatniej konwencji duży plik dokumentów – ponoć gotowych ustaw, którymi ochoczo wymachiwała krzycząc, że rozwiążą nam one wszystkie problemy. Super, tyle że już kiedyś Tusk machał plikiem kartek krzycząc, że coś ma – okazały się puste.

Wracając do obietnic – krokiem w dobrą stronę jest propozycja PiS-u dotyczący obniżenia do 15 proc. składki CIT dla najmniejszych firm. W większości są to jak przypuszczam małe firmy rodzinne, które obecnie mają zbyt dużo niepotrzebnych obciążeń. To właśnie te przedsiębiorstwa w dużej mierze decydują o polskim wzroście gospodarczym i dobrze, że PiS to widzi. Oby tylko nie zapomniał i dalej to widział po wyborach.

Dobrze też, że obiecano  500 złotych na dziecko. To spora kasa, która zawsze się przyda. Przyznam, iż chwalę tę propozycję mocno egoistycznie przez pryzmat własnej kieszeni nie patrząc na skutki tej obietnicy dla budżetu państwa.

Obie partie zgodnie obiecały ustalenie minimalnej pracy godzinowej w wysokości 12 złotych, zgodnie dostrzegły potrzebę ulżenia emerytom wydającym zbyt dużo na leki – choć muszę przyznać, iż podejrzliwy trochę jestem w stosunku do obietnicy Pis-u, bo przecież nie tak dawno przekonywali naród, że w Polsce wieku emerytalnego mało kto dożywa. Skoro tak, to czy nie uczciwiej byłoby ustalić wiek darmowych leków na 60 lat, a nie jak w propozycji 75 lat? Kto z tego skorzysta? Według PiS-u chyba tylko garstka szczęśliwców.

Ciekawy jestem, gdzie podziały się wcześniejsze obietnice PiS-u dotyczące obniżenia wieku emerytalnego i podniesienia kwoty wolnej od podatku? Jeżeli to nie przeoczenie, tylko celowe unikanie i wycofywanie się z tych obiecanek, to tylko będę bił brawo. Obniżenie wieku emerytalnego zniszczyłoby budżet państwa, zwiększenie kwoty wolnej od podatku nam by nie pomogło, a mocno „uderzyłoby” w finanse samorządów.

Polityka

demotywatory JOWyJuż w najbliższą niedzielę pierwsze referendum. Chciałoby się napisać – no i co z tego? Jeżeli politycy nie traktują poważnie nas – wyborców, to dlaczego nie mamy ich traktować podobnie?

W referendum będzie m.in. o JOW-ach. No i bądź pan mądry … złe, czy dobre są JOW-y? Warto głosować na „tak”, czy na „nie”?

Nie ma argumentów jednoznacznie przemawiających za systemem JOW-ów, lub za obecnie obowiązującym systemem proporcjonalnym, wyrażającym się głosowaniem na listy wyborcze. Jeden i drugi system ma swoje wady i zalety.

Wybory do Senatu – gdzie obowiązują JOW-y – udowodniły, że scena polityczna przy większościowej zasadzie głosowania się stabilizuje, a właściwie betonuje wprowadzając system dwupartyjny – w polskim przypadku będzie to PiS i PO.

Czy ktoś trzeci się wciśnie? Jest to możliwe, ale pojedynczy posłowie raczej nie będą odgrywać żadnej znaczącej roli. Chyba że JOW-y nie będą zbyt duże. Jeżeli okręgi wyborcze będą wielkości powiatów takich jak np. ełcki, to jest szansa, że lokalni aktywiści powalczą o mandat posła, jeżeli jednak będą większe, to z pewnością nikt nie wygra z aktywem największych partii politycznych.

W skali całego kraju może to wypaczyć wyniki, gdyż poparcie społeczne wcale nie musi przełożyć się na liczbę mandatów w Sejmie. Przykładem mogą być ostatnie wybory w Wielkiej Brytanii, gdzie trzecia pod względem poparcia Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, na którą głosowało w całym kraju 12,9 proc. wyborców zdobyła tylko jedno miejsce w brytyjskim parlamencie, a Szkocka Partia Narodowa zdobywając tylko 4,7 proc. głosów wprowadziła aż 56 posłów.

Ale czy system proporcjonalny jest sprawiedliwszy? Pięcioprocentowy próg wyborczy również powoduje, że część głosów pada na partie, które nie wchodzą do sejmu. W 1993 roku centroprawica zdecydowanie wygrała wybory i nie wprowadziła ani jednego posła, gdyż głosy się rozproszyły na wiele partii. Metoda liczenia głosów d’Hondta, która preferuje partie silniejsze, w praktyce udowadnia, że aby uzyskać mandat posła należy uzyskać głosów znacznie powyżej 10 proc.

Niewątpliwą zaletą JOW-ów mogą być przesunięcia sił wewnątrz danego ugrupowania. Z pewnością całkowicie nie znikną partyjni krzykacze, którzy poza wystąpieniami w TV nic pozytywnego do życia nie wnoszą – ale jest jakaś szansa, że będzie ich zdecydowanie mniej. Nie przejdą przez sito lokalnych wyborców. Jest także nadzieja, że znikną „spadochroniarze”, czyli osoby na listach w regionie, z którym kompletnie nie mają nic do czynienia.

Wzmocni się także pozycja osób w partii, które mają swoje zdanie i potrafią je artykułować. Dziś krytykowany przywódca ugrupowania, po prostu skreśla takie osoby z list wyborczych, przy okazji innym skutecznie zamykając krytyczne usta. Po wprowadzeniu JOW-ów będzie musiał liczyć się z lokalnymi działaczami, bo to oni decydować będą o sukcesie wyborczym ugrupowania.

Jest też szansa, że wybory większościowe „wyrzucą” z polityki lub ograniczą istnienie osób nieporadnych intelektualnie, które obecnie na potęgę przemycane są na listach wyborczych przez liderów partyjnych, po to by zabezpieczyć ich przed nadmierną konkurencją do objęcia szefowskiego fotela ugrupowania … choć prawdę powiedziawszy lipcowa debata w Senacie o In vitro, jej poziom intelektualny prezentowany przez osoby wybrane w JOW-ach, trochę tej tezie przeczy.

Z pewnością plusem są  jednomandatowe okręgi wyborcze wprowadzone do samorządów gminnych – m.in. w miastach takich jak Ełk.

Już w pierwszym roku funkcjonowania, na szczeblu gminnym, właściwie wyeliminowały z lokalnej polityki partie polityczne!

Większe szanse w wyborach mają obecnie lokalni działacze, ludzie cieszący się wielkim uznaniem wśród mieszkańców naszych osiedli, których faktycznie interesuje praca na rzecz ełckich społeczności, a nie gierki i przepychanki polityczne. Nie muszą szukać miejsca na listach partyjnych, podporządkowywać się partyjnej machinie i naginać do ich woli, wypełniając później polecenia partyjnych bosów. Rejestrując swój jednoosobowy komitet lub dogadując się z innymi społecznikami odpowiadają wyłącznie przed swoimi wyborcami. W sposób widoczny korzystają na tym nasze osiedla i nasze miasto.

Polityka

referendumNie chcę w niniejszym artykule komentować, udowadniać, czy przekonywać, że ogłoszone referenda są istotne, czy nieistotne. Są ważne dla demokracji, czy są jedynie populistyczną grą polityków. Nie ma bowiem sensu powielać tego, co wylewa się aktualnie ze wszystkich ogólnopolskich i lokalnych mediów.

Odniosę się jedynie – pewnie mocno subiektywnie – do zadanych w nich pytań.

Referendum Bronisława Komorowskiego

  1. Pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze

Pytanie ważne, bo dotyczące zasad ustrojowych w Polsce. Szkoda tylko, że nie znamy szczegółów, propozycji i reguł ewentualnego wprowadzenia JOW-ów. Przykładowo inaczej będziemy wybierali w okręgu dużym, składającym się z kilku powiatów (wiadomo, że w takim przypadku ciężko będzie „walczyć” z kandydatami największych partii), a inaczej w okręgach małych, wielkości jednego powiatu (większe szanse mają wówczas lokalni działacze).

Szczegóły są istotne i decydujące w podjęciu decyzji na „tak” lub na „nie” – bez nich pytanie nie ma sensu.

  1. Pytanie dotyczące finansowania partii z budżetu państwa.

Niewielu jest chyba takich, którzy chcieliby z własnych podatków finansować polityków – przynajmniej większości z nich. Jak pomyślę, że za „moje” pieniądze jeździ po Polsce taki np. Joński z SLD i plecie na temat wybuchu Powstania Warszawskiego, to przyznam, że mnie „skręca”. A takich Jońskich w każdej partii politycznej jest bez liku.

To pieniądze z naszych podatków, których nikt chyba nie kontroluje, które wydawane są zazwyczaj na dalsze otumanianie nas – wyborców.

No dobra, ale co w zamian? Czy o treści uchwał mieliby wówczas decydować oligarchowie? Czy za ich pieniądze nie zmieniano by prawa tak, aby „panowie” zarabiali jeszcze więcej i więcej …

Nie znam żadnych innych propozycji dotyczących finansowania działalności politycznej i nikt nie próbował mi uświadamiać skutków ewentualnych nowych decyzji.

Mam jednakże wrażenie, że w przypadku odrzucenia obecnie obowiązujących zasad, pojęcie „politycznych łupów” nabierze nowego, ważniejszego niż dotychczas znaczenia.

  1. Pytanie dotyczące wykładni przepisów podatkowych.

To dopiero absurd. Pytać o wydawałoby się oczywistą oczywistość – bo przecież przepisy tworzy się dla ludzi, a nie instytucji … a do tego pytać o coś, co już sejm uchwalił?! To się nazywa robić z ludzi „debili”.

A co jak większość obywateli odpowie „nie”. Chcąc nie chcąc, trzeba będzie zawsze orzekać na niekorzyść podatnika!

Referendum Andrzeja Dudy

  1. Pytanie o obniżenie wieku emerytalnego

Dla Polaków nie jest problemem dłuższe pracowanie, tylko strach, że nie będzie tej pracy, gdy ma się już „swoje” lata – a tym samym nie będą mieli za co żyć. Dlatego też wiadomo jak zagłosują.

Jednakże patrząc na koszty cofnięcia tej reformy (jakieś 15 mld złotych rocznie), tendencji na świecie, gdzie z powodu zmian demograficznych wydłuża się wiek emerytalny przyznam, że obawiam się tej decyzji. W Polsce kryzys demograficzny wyludnił już szkoły, ciekawe kto zatem będzie pracował na te nasze mikroskopijne emerytury (bo takie będą po tej decyzji).

Przypomnę, że fundusz rezerwy demograficznej także już nie istnieje – rząd rozgrabił go szukając forsy na walkę z kryzysem ekonomicznym. Dodatkowo powtórzę za ekspertami od prawa, że odchodzenie na emeryturę w różnym wieku przez kobiety i mężczyzn jest niekonstytucyjne.

Może dlatego warto by było, aby politycy zdradzili trochę szczegółów – o ile byłby obniżony wiek emerytalny, ile dla mężczyzn, ile dla kobiet? Czy obniżenie tego wieku o tydzień tez się liczy jako spełnienie obietnicy wyborczej? Czy liczyć się będzie staż pracy, czy tylko data urodzenia? Skąd wytrzasną pieniądze (komu zabiorą) na finansowanie tej decyzji?

  1. Pytanie o lasy państwowe

Skoro Bronisław Komorowski zadał  idiotyczne, oderwane od rzeczywistości pytanie, to Andrzej Duda nie mógł być „gorszy”. Dlatego też pojawiło się pytanie o prywatyzację lasów państwowych, których prywatyzować nikt nie chce.

Prywatyzować nikt nie chce, ale zgodnie z zasadą, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą, można być pewnym, że z pewnością przekona i wkurzy iluś tam naiwnych wyborców.

Tym samym tworzy się kolejny mit – że oni to ci źli, a my będziemy was przed nimi bronić. Można więc przy tej okazji „dowalić” przeciwnikom politycznym. Niestety w naszym kraju prawda już nikogo nie obchodzi.

  1. Pytanie o sześciolatki

Szkoły dostosowały sale dla sześciolatków, zamówiły mniejsze stoliki i krzesełka, odmalowały pomieszczenia, zakupiły zabawki. Zatrudniły i przeszkoliły dodatkowych nauczycieli … których teraz trzeba będzie zwolnić.

A to dopiero początek problemów wynikających z cofnięcia tej reformy. Wybudowane place zabaw mogą stać puste, gdyż starsi uczniowie wolą inne zabawy, wydawnictwa drukują już podręczniki dla młodszych … pójdą na przemiał? Szkoły wydały też mnóstwo pieniędzy na pomoce dydaktyczne dla sześciolatków. Koszta cofnięcia reformy mogą być więc ogromne

A co z samym naborem? Czy ktoś o tym myślał?  Sześciolatki idą do szkół 1 września, referendum jest 25 października i co … wycofamy je ze szkół? Tak czy siak pojawi się jeden pusty rocznik. Byłby taki wrzesień, w którym do szkoły nie poszedłby żaden pierwszak. Tym samym wszyscy nauczyciele wczesnoszkolni przez trzy lata byliby bez pracy. Równolegle zrobiłby się olbrzymi tłok w przedszkolach.

W większości krajów Unii Europejskiej dzieci idą do szkół w wieku 6 lat, w Wielkiej Brytanii nawet 5- latki. Czy Polskie dzieci są głupsze od innych?

Dzieci z pewnością nie, ale za polskich polityków to bym nie ręczył.

Polityka

Zjednoczona lewicaNie trzeba być prorokiem, nie trzeba znać się na polityce, aby przewidzieć, iż partie lewicowe, ich działacze, raczej pożegnają się z polskim parlamentem. Przynajmniej na najbliższe 4 lata.

Wyjątkowa zdolność do autodestrukcji powoduje, iż pod hasłem Zjednoczenia Lewicy na naszych oczach dokonują się kolejne podziały i tak mocno już podzielonych środowisk lewicowych, które skłócone kierują się chyba tylko złośliwą myślą – skoro my nie mamy szans, to oni też nie maja prawa. I to działa. Pikujące sondaże spychają coraz bardziej w niebyt lewicę, niestety odsuwając od polityki wielu naprawdę wartościowych ludzi.

Przyznam, że sam trochę się w tym wszystkim gubię.

Jest Zjednoczona Lewica – ta, która nie chciała się zjednoczyć z „aparatczykami” Leszka Millera i „cwaniakami” Janusza Palikota, którzy nie chcieli dać im dobrych miejsc na listach – czyli ta firmowana przez Wojciecha Filemonowicza (kimkolwiek jest) i Jana Hartmana (ale już nie Kazimierza Kika, Wandy Nowickiej i Magdaleny Środy z którymi zakładał Wolność i Równość).

Jest też druga Zjednoczona Lewica dwóch największych partii lewicowych SLD – Twój Ruch, z którymi zjednoczyli się tylko Zieloni (ale już bez Anny Grodzkiej), Unia Pracy i ktoś tam jeszcze nieistotny.

Jest partia Razem, która absolutnie nie chce iść razem z kimkolwiek. Oni widocznie nie czują się najlepiej razem z innymi. Wolą własne towarzystwo.

Są też Biało-Czerwoni Grzegorza Napieralskiego i Andrzeja Rozenka. Rozsądne ugrupowanie, którego przedstawiciele świetnie się sprawdzą, ale nie jako parlamentarzyści, tylko jako komentatorzy życia politycznego w różnych telewizjach.

Nie wiadomo do końca co planuje Dom Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza. Chyba jednak nic wielkiego nie zaplanuje, bo co tu planować nie mając żadnego poparcia i ludzi do obsadzenia list.

Nie wiele słychać na temat Stronnictwa Demokratycznego – Paweł Piskorski pierwszy twierdził, że Zjednoczenie Lewicy to połykanie przystawek przez SLD, więc raczej jednoczyć się nie będzie, a Demokraci.pl na czele z Andrzejem Celińskim, o których też niewiele się mówi, twierdzą, że Millera i Palikota tak naprawdę nic nie łączy.

Kto jeszcze? Nie wiem, ale kolejnej listy lewicowej to bym nie wykluczał. Jak politycy lewicy zdecydowali się zmniejszyć swoje szanse i rozdrobnić głosy lewicowego elektoratu, to przecież muszą to robić skutecznie.

W Ełku z list Zjednoczonej Lewicy – tej, drugiej, tej która ukrywa szyld SLD-TR – wystartuje Jerzy Czepułkowski. Niegdyś dobry poseł i samorządowiec. Niestety obawiam się, że głos na Pana Jerzego będzie głosem straconym. Tak jak i na innych działaczy lewicowych (jeśli się pojawią na listach). I niestety dzieje się to ze szkodą dla polskiej polityki, a przede wszystkim dla naszego kraju.

Polityka

DudaPolacy wybrali, demokracja zadecydowała. I nie ma to znaczenia, iż wielu ludzi tak naprawdę nie głosowało na kandydata PiS – bo faktem jest, że ludzie głosowali przeciw, a nie za, w tym przypadku przeciwko Platformie Obywatelskiej. Mamy nowego Prezydenta, przedstawiciela wszystkich Polaków – a nie reprezentanta tego, czy innego plemienia.

Nie możemy także, już zaraz po wyborach oceniać, czy dobrze się stało, czy źle, że naród wybrał Andrzeja Dudę na swojego lidera. To będzie możliwe dopiero za pięć lat. Wierzę, że okaże się on politykiem wybitnym, który udowodni, że mimo wielkich podziałów w naszym społeczeństwie możliwe jest „posklejanie” tego do kupy. Wierzę, że będzie politykiem, dla którego obietnice wyborcze to nie tylko „kiełbasa wyborcza”, a osobiste zobowiązanie, pokazujące, że można w naszym kraju wyborców traktować poważnie.

Dlatego nie można zapominać o wyborczych deklaracjach. Podsumujmy więc kilka obiecanek.

  1. Obniżenie wieku emerytalnego do poprzednich rozwiązań prawnych.

Osobiście uważam, że nie jest problemem pracowanie dłużej niż do 65 lat. Problemem jest raczej to, że ludzie boją się, iż tej pracy w tym wieku mieć nie będą, bo nikt nie chce „emerytów” zatrudniać. Raczej na tym powinny skupić się władze – nad likwidacją bezrobocia i zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa, pewności, że na stare lata nie zostaniemy bez środków utrzymania.

  1. 500zł na każde dziecko, od drugiego poczynając.

Jestem za! Jeżeli nawet to będzie jednorazowy „strzał” i to i tak „pięć stów na ziemi nie leży”.

  1. Obniży VAT do 22%.

To akurat domena rządu i pewnie w przyszłym roku się to stanie, bez względu na to kto będzie miał władzę. Unia Europejska „zdjęła” z nas procedurę nadmiernego deficytu, co umożliwia taki ruch. Jeden postulat prawie spełniony, a jeszcze nie było zaprzysiężenia.

  1. Nie dopuści do zamknięcia ani jednej kopalni i nie zwolni żadnego górnika oraz reaktywuje Stocznię w Szczecinie.

Chyba dla Andrzeja Dudy nie ma znaczenia rachunek ekonomiczny, szczególnie gdy otrzymało się tak znaczące poparcie od związków zawodowych. Jednakże dopowiem, że czasami nie zawsze zysk ekonomiczny powinien być decydujący. Liczą się też względy społeczne i jeżeli mała kopalnia jest jedynym zakładem pracy w mieście, to nie trudno przewidzieć dramat zwalnianych z niej ludzi. Nie rozumiem tylko po co reaktywować stocznię, gdy na jej miejscu wyrosło ponoć mnóstwo firm zatrudniających więcej osób niż wcześniej w stoczni i firmach współpracujących. Będą to niszczyć, aby reaktywować trupa?

  1. Przewalutuje kredyty frankowiczów.

Ludziom trzeba pomagać, zmiana ceny franka spowodowała dramat wielu Polskich rodzin, tyle że sprawiedliwość domaga się równości. Mam kredyt w złotówkach. Był moment, że bank bardzo ochoczo, właściwie bez przyczyny, co miesiąc podwyższał mi oprocentowanie. Uzasadnienie zawsze znalazł – bo rynek, bo to, bo tamto … Jednakże, gdy na rynku stopy zaczęły gwałtownie spadać, to tak jakby bankowców nie było. Ciężko było się do nich dopchać, a moje podania i pisma były albo ignorowane, albo odrzucane w sposób niezbyt sympatyczny. Rynkowa stopa redyskonta, stopa lombardowa i WIBOR zjechały prawie do zera, a ja kredyt mam oprocentowany jakby szalała duża inflacja. Czemu mi nikt nie chce pomóc?

  1. Zwiększy 3 krotnie kwotę wolną od podatku.

W Polsce kwota wolna od podatku jest skandalicznie niska. Z punktu widzenia podatnika jestem 3 razy na tak!

  1. Podniesie renty i zwiększy emerytury.

Dla niektórych ludzi w Polsce przeżycie za otrzymaną emeryturę to sport ekstremalny.

  1. Dźwignie pensje pielęgniarkom i w samej służbie zdrowia przynajmniej dwukrotnie. Więcej pielęgniarek w kraju.

Pielęgniarki w Polsce to, nie rozumiem dlaczego, zawód niezwykle niedoceniany. Wielu politykom kojarzy się chyba z pracą salowych (przy całym szacunku dla salowych). Oby Duda nie zapomniał o pielęgniarkach tak jak dosłownie wszyscy przed nim.

  1. Przeprowadzi repolonizacja banków.

Ciekawe jak? A może od razu znacjonalizujmy wszystko i zlikwidujmy własność prywatną … postulat i nierealny, i niebezpieczny.

  1. Ubranka dla dzieci z zerową stawka VAT.

I słusznie! Każdy kto ma lub miał małe dzieci wie, że ciuszki, z których dziecko wyrasta w tempie ekspresowym kosztuje majątek. Naprawdę taniej i łatwiej jest czasem ubrać osobę dorosłą.

  1. Podniesie najniższą krajową do poziomu UE.

To od razu należałoby podnieść dla wielu ludzi ich wynagrodzenie, bo okazałoby się, że pół narodu, bez względu na to co robi, zarabia najniższą krajową.

  1. Nowe opodatkowanie hipermarketów i banków.

Idę o zakład, że momentalnie koszty te zostaną „przerzucone” na klientów. To byłby kolejny, płacony przez nas, a nie banki i hipermarkety, podatek.

  1. Sprawna i skuteczna dyplomacja.

Kompletnie nie wiem co to znaczy. Przekonają Putina, aby podkulił ogon i uciekł do Moskwy jeść nasze jabłka? Fotyga jakoś nie kojarzy mi się ze sprawnością i skutecznością.

  1. Da prace młodym i mieszkania socjalne na start jeśli założy rodzinę.

To najbardziej nierealna obietnica. Nie da się pomóc wszystkim. Ciekawy jestem w jaki sposób i za jakie pieniądze to zrobi.

  1. Podwoi nakłady na polską naukę.

Powiem krótko. Oby i słusznie!

  1. Sprowadzi do Polski chrześcijan z Syrii.

Jestem za! Mam nadzieję, że będzie to jedna z pierwszych załatwionych przez niego spraw.

  1. Lekarz i dentysta w każdej szkole.

Ciekawe ile to może kosztować? Może starczyłaby tylko pielęgniarka w każdej szkole?

  1. Darmowe przedszkola.

Jeżeli chcemy prowadzić skuteczną politykę prorodzinną to postulat słuszny. Obawiam się jednak, że zadanie to zlecone byłoby w całości samorządom, które na ten cel nie dostałyby „złamanego grosza”.

  1. Obniżenie CIT z 19 do 15% dla najmniejszych przedsiębiorstw zatrudniających min 3 osoby.

Ja bym raczej skupił się na reformie opłat za ZUS. Jakość nie mogę ogarnąć faktu, że pani na bazarku sprzedająca ziemniaki płaci takie same składki jak duże firmy. Dlaczego ktoś kto zarabia rocznie miliony płaci ZUS tylko od pewnej kwoty? (do 30 krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia – coś ponad 73 tys. zł.) Dla takich ludzi powinno się raczej ustalić górną granicę otrzymywanej emerytury, a składki od całości … byłoby chyba sprawiedliwiej.

  1. Stworzenie systemu obrony terytorialnej kraju z organizacji paramilitarnych.

Jakoś mi się to nienajlepiej kojarzy. Jestem raczej za rozwojem polskiej armii, niż budowaniem niekontrolowanych przez państwo struktur militarnych.

  1. Wycofanie się z pakietu klimatycznego.

Polska gospodarka niestety oparta jest na węglu i chyba nie za bardzo może sobie pozwolić na aktywne popieranie przyjmowanych na świecie rozwiązań.

22. Konstytucyjna ochrona lasów państwowych.

Jestem jak najbardziej za!

  1. Obrona złotówki za wszelką cenę.

Jestem za tym, aby wypełniać zobowiązania międzynarodowe, a takie przyjęliśmy w traktacie akcesyjnym. Nie jestem zwolennikiem straszenia nas EURO – to złe i szkodliwe. Sądzę, że w dłuższej perspektywie wprowadzenie wspólnej waluty przyniosłoby nam korzyści. Tyle, że nie teraz. Polska nie jest na to jeszcze gotowa.

  1. Obrona polskiej ziemi przed wykupem.

Nie można podpisując porozumienia międzynarodowe respektować to co jest korzystne, a straszyć jakimiś dziwnymi wizjami. Skoro Polacy mogą legalnie kupować ziemie w innych krajach, to dla mnie naturalne, że obcokrajowcy mogą kupować u nas. Nie wierzę też w przepowiednię masowego wykupu przez obcych naszej ziemi.

  1. Będę aktywnie działał na rzecz reindustrializacji i odbudowy polskiego przemysłu dającego Polakom miejsca pracy i godne wynagrodzenia. 

Hasło jak z czasów PRL-u. Nie za bardzo rozumiem, czy to znaczy, że polski przemysł jest w ruinie, czy że teraz stawiamy na przemysł ciężki? Slogan, który nic nie znaczy, szczególnie jak nie wskazuje się konkretnych rozwiązań.

  1. Polscy rolnicy powinni dostać należne im rekompensaty związane z embargiem rosyjskim.

Myślę, że Polscy rolnicy świetnie sobie poradzili z tym problemem znajdując inne rynki zbytu (jak ma to miejsce chociażby z jabłkami). A tak przy okazji dlaczego nie pomagać też przedsiębiorcom, którzy współpracują z Rosją?

  1. Zapowiedź zmian dotyczących tzw. ustaw śmieciowych.

A konkretnie ich likwidacja. Oby tylko nie skończyło się tym, że zamiast umowy śmieciowej jest bezrobocie.

  1. Odejście od kryterium zysku w służbie zdrowia, likwidacja NFZ, sieć szpitali zapewniająca pacjentom bezpieczeństwo.

Nie wiedziałem, że w służbie zdrowia jest kryterium zyskowności. Służba zdrowia to „studnia bez dna”. Spełnienie wszystkich postulatów zrujnuje nasz kraj. Potrzebne są zmiany systemowe, a nie dalsze pompowanie forsy.

29. Informatyzacja ochrony zdrowia.

To już się dzieje.

  1. Zwiększenie popytu poprzez podniesienie płac, wsparcie eksportu – program uruchomienia biliona 400 mld zł. na inwestycje, łącznie z funduszami europejskimi.

Ale populizm! Aż ocieka nim ten punkt. Ciekawe jak i za co Pan Prezydent raczy tego dokonać. W prywatnych firmach też zwiększy płace? Jakie inwestycje? Skąd weźmiemy na nie tak duże pieniądze.

  1. Prawo rodziców do decydowania o edukacji swoich dzieci.

No, no, jak dobrze rozumiem, każdy sam zadecyduje czego uczyć się będzie jego dziecko. Ciekawe, czy nauczyciele ogarną zajęcia, na których trzydziestu uczniów będzie wymagało czegoś innego?

  1. Likwidacja gimnazjów, przywrócenie VIII klasowych szkół podstawowych i 4-letnie liceum.

Czy ktoś pomyślał co z tłumem nauczycieli, którzy trafią na bruk? Gimnazja nie są najlepszym pomysłem, ale obecnie ich likwidacja wprowadzi chaos i duże koszty, zarówno finansowe, jak i społeczne.

  1. Rozwój budownictwa mieszkaniowego.

Slogan obecny podczas każdych wyborów od lat. Wydaje mi się, że tyle się w Polsce buduje, że nie trzeba tego wspierać. Wsparcia wymagają młode małżeństwa, których nie stać nawet na kredyt na zakup mieszkania.

  1. Bankowy tytuł egzekucyjny, przekleństwo wielu polskich rodzin, musi być zlikwidowany.

Bzdura totalna. To trochę jak zapowiedź zgody na niespłacanie kredytów. Byłbym raczej za większym nadzorem, aby banki nie nadużywały bezprawnie tych tytułów i były one ostatecznością po wyczerpaniu innych narzędzi, np. ugody bankowej.

To tylko kilka propozycji z mnóstwa obietnic. Nie wiem skąd Prezydent weźmie na to pieniądze, ale jeżeli chce być wybranym na drugą kadencję musi brać się ostro do roboty i raczej nie będzie dla niego wytłumaczenia, że on chciał, a rząd nie. Tym bardziej jak od jesieni będzie to rząd Jarosława Kaczyńskiego. Niemniej dodam na koniec, iż w przypadku niektórych obietnic, to Andrzej Duda zyska u mnie „punkty” jak ich nie zrealizuje. Panie Prezydencie czekamy zatem na pierwsze decyzje.

Polityka