Kategoria: Polityka społeczna

Samorządy miast powoli zaczynają dostrzegać problemy demograficzne i coraz częściej decydują się na działania, które mają wspierać rodziny wielodzietne. Programy takie nie są formą wsparcia materialnego, ale przewidują inne elementy wspomagające wychowanie dzieci i młodzieży. 

Zazwyczaj wiążą się one z przyznaniem kuponów, z których wynikają ulgi przy korzystaniu z oferty instytucji samorządowych.

W zależności od rodzaju pomocy, rodziny korzystają ze stałych, tymczasowych, świątecznych lub okazjonalnych ulg oraz zwolnień. W tym celu przyznawana jest specjalna imienna karta, wydawana dla każdego członka rodziny oddzielnie, zawierająca adres, termin ważności oraz numer. Jest ważna dopóki dzieci nie skończą 18-go roku życia. W przypadku dzieci niepełnosprawnych, pozostających pod opieką, karty nie mają ograniczenia wiekowego. Programem objęte są też rodziny zastępcze bez względu na ilość dzieci.

Karta nie tylko ułatwia dostęp dużym rodzinom do dóbr kultury, sportu, rekreacji czy też do usług i towarów, ale także promuje pozytywny wizerunek dużej rodziny.

W Ełku powstał ostatnio dobry pomysł dofinansowania do szkół rodzenia. Warto by te działania znacznie rozszerzyć i stworzyć oraz wdrożyć program dotyczący pomocy rodzinom wielodzietnym, nazwijmy go roboczo „Duża rodzina”.

Co zatem mogłoby być objęte tym programem?

Proponowałbym m.in.:

–         Dofinansowanie samorządów do znieczuleń przy porodzie.

–         Stałe dofinansowanie do szkół rodzenia.

–         Szkolenia dla młodych matek z zakresu pierwszej pomocy.

–         Ulgi na trzecie i kolejne dziecko w przedszkolu.

–         Wprowadzenie karty rodziny wielodzietnej, z której wynikały by ulgi i ułatwienia dla wielodzietnych rodzin.

Taka bonifikata, wynikająca z posiadania karty rodziny wielodzietnej dotyczyła by w Ełku:

–         Komunikacji miejskiej.

–         Imprez kulturalnych i sportowych organizowanych przez lokalne samorządy.

–         Badań medycznych dla dzieci.

–         Komercyjnych zajęć pozalekcyjnych.

To oczywiście nie jest zamknięta lista, jeżeli ktoś ma dobre pomysły listę można by rozszerzyć.

Do udziału w programie, oprócz jednostek i instytucji miejskich, powinny zostać zaproszone także podmioty komercyjne – sklepy, szkoły językowe, punkty usługowe, centra handlowe, placówki medyczne, i inne, które mogą zaproponować ulgi i promocje.

Program adresowany byłby do wszystkich rodzin zamieszkałych na terenie Ełku, składających się z rodziców lub jednego rodzica, mających na utrzymaniu troje i więcej dzieci, bez względu na kryterium dochodowe oraz oczywiście rodziny zastępcze.

Polityka społeczna

To bardzo dobra wiadomość. Pięćdziesiąt ciężarnych kobiet z Ełku będzie mogło skorzystać do końca roku z bezpłatnej szkoły rodzenia. Miasto sfinansuje kursy dla przyszłych mam, z nadwyżek wypracowanych przez Pro-Medicę – to kwota około 30 tys. złotych.

Zajęcia w szkole rodzenia będą poprowadzą przez położne ze szpitala miejskiego. Każdej z ciężarnych nieodpłatnie w szkoleniu będzie mogła towarzyszyć jeszcze jedna osoba.

Szkoły rodzenia stają się ostatnio coraz modniejsze. I dobrze. Mogą bowiem nieść nieocenioną pomoc dla młodych rodziców. Trzeba jednak pamiętać o tym, aby zajęcia w takiej szkole nie ograniczały się tylko do ćwiczenia prawidłowego oddechu przy porodzie. Ważne jest aby szkoła była profesjonalnie przygotowana i wyposażona do kompleksowego przygotowania przyszłych rodziców.

Czego zatem możemy oczekiwać na takich zajęciach?

Na pewno wiedzy praktycznej dotyczącej okresu ciąży. Nie tylko o problemach medycznych związanych z ciążą, ale też porad dotyczących odżywiania, dbania o kręgosłup, a nawet cerę. Następnie, jak przygotować się do samego porodu, co zabrać ze sobą do szpitala, co przygotować w domu na powrót. Jakie mamy prawa, czego możemy żądać od personelu szpitala, jak wygląda sala do porodu rodzinnego. Niezwykle ważna jest wiedza dotycząca okresu po porodzie. Jak dbać o noworodka, co trzeba kupić, jak reagować na pewne zagrożenia. Wiele przydatnych  porad związanych jest z karmieniem naturalnym, z różnego rodzaju problemami z tym związanymi oraz nauki przystawiania dziecka do piersi na kilka sposobów.

Ponadto w ofercie szkoły rodzenia możemy spodziewać się wielu dodatkowych zajęć – przykładowo ćwiczenia pod okiem fizjoterapeutki wspomagające kręgosłup. Można też porozmawiać z pediatrą, psychologiem, fizjoterapeutą, pedagogiem, ginekologiem-położnikiem, dietetykiem … i uzyskać odpowiedzi na dosłownie wszystkie możliwe pytania. Szkoła rodzenia to także wspaniała grupa wsparcia. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak jest to ważne, gdy nie ma się na co dzień kontaktu z rodziną. W szkołach rodzenia młodzi rodzice nie są osamotnieni ze swoimi pytaniami i wątpliwościami.

Wielu praktycznych umiejętności i wiedzy nie da wyczytać się z Internetu. Profesjonalna szkoła może dać bardzo praktyczną i niezwykle przydatną wiedzę.

I dlatego trochę szkoda, że pomysł włodarzy miasta polega na tworzeniu nowej szkoły rodzenia. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie potencjału i doświadczeń już istniejącej w Ełku szkoły. Wydaje mi się, że jest ona znacznie lepiej przygotowana niż szpital miejski … choć oczywiście nie ma podstaw by sądzić, że położne ze szpitala sobie nie poradzą. Na pewno są do tego przygotowane bardzo profesjonalnie.

Mam nadzieję, iż to nie jednorazowa akcja, że budżety naszych samorządów (nie tylko miasta) znajdą corocznie pieniądze na cele związane z przygotowaniem kobiet do porodu, samym porodem (mam na myśli znieczulenie przy porodzie) oraz pomocą po porodzie. Dużo mówi się o polityce prorodzinnej, mało się robi … pokażmy, że nie w Ełku.

Rys: www.kobietowo.com.pl

Polityka społeczna

Rozmowa z Marzeną Puchałą, specjalistą onkologiem klinicznym i mgr psychologiem.

Co skłoniło Panią do pracy w tym zawodzie?

W czasie studiów w Akademii Medycznej w Gdańsku byłam wolontariuszem w Hospicjum, prowadzonym wówczas przez prof. Krystynę de Walden Gałuszko, która uczyła nas pracy z człowiekiem chorym,  który musi radzić sobie z  sytuacjami, na które nie ma rady, a  jej pasja i zaangażowanie naznaczyły mnie na stałe. Tak to się romantycznie zaczęło, a ciężka praca w naszej rzeczywistości przyszła potem.

Jak opisałaby Pani swoją pracę? Może jeden przykładowy dzień?

Moim zadaniem jest zaproponować leczenie pacjentom chorym na nowotwory i to leczenie ma być najlepsze z dostępnych możliwości, co oznacza, że część z mojej pracy to śledzenie nowości w onkologii, ciągłe dokształcanie.

W naszym ośrodku podajemy chemioterapię chorym na nowotwory, jestem odpowiedzialna za sprawne jej przeprowadzenie oraz za leczenie ewentualnych powikłań. Ponadto jeśli pacjent potrzebuje innego leczenia niż to które jestem w stanie zaproponować, wysyłam do ośrodka referencyjnego np. na radioterapię lub oddział chirurgii.

Działa również Poradnia Onkologiczna w ramach której prowadzona jest kontrola chorych po leczeniu nowotworu oraz profilaktyka raka piersi.

Jakie są typowe przyczyny zachorowania na raka?

Przyczyny są niewątpliwie wieloczynnikowe, z tym że niektóre z nich  mają większy wpływ niż inne. Popularne ostatnio w mediach czynniki genetyczne są odpowiedzialne za ok 5% zachorowań na nowotwory, pozostałe czynniki które znamy są związane z naszym stylem życia – nawykami w zakresie jedzenia, ruchu lub jego braku, stosowanych używek, stosunkiem do badań okresowych.

Czy nowotworom można zapobiegać?

Można, w chwili obecnej są dostępne badania przesiewowe w kierunku raka piersi, szyjki macicy oraz jelita grubego. Badania przesiewowe to takie, którym UDOWODNIONO w badaniach naukowych, że ich zastosowanie przyczyni się do zmniejszenia śmiertelności wśród chorych na nowotwory. I tak badaniem przesiewowym w kierunku raka szyjki macicy jest cytologia, dostępna dla pań od 25 roku życia, w kierunku raka piersi – mammografia, na którą zapraszamy panie od 50 do 69 roku życia oraz w kierunku raka jelita grubego badanie na krew utajoną w kale i kolonoskopię – dla obu  po 50 roku życia.

Pozostałe badania w tym markery – nie mają udowodnionego wpływu na zmniejszenie śmiertelności, w związku z tym nie są  rutynowo stosowane.

Jakie są pierwsze objawy raka? Jak w porę zauważyć, że zaczynamy chorować?

Nie ma wczesnych charakterystycznych dla raka objawów, dolegliwości bólowe i chudnięcie często oznaczają zaawansowany stan. Do lekarza powinniśmy zgłosić się z wszystkim tym, co nas niepokoi, co odbiega od normy, dotychczasowego stanu, np. krew w stolcu, zmiana rytmu wypróżnień, uciążliwa chrypka, powiększone węzły chłonne przy braku objawów infekcji. Ponadto powinniśmy zawsze sprawdzić, czy kwalifikujemy się do badań profilaktycznych.

Jakie jest zagrożenie nawrotu choroby? Kiedy można uznać, iż zagrożenie minęło?

Dla celów epidemiologicznych przyjmuje się, że pacjent po 5 latach bez nawrotu jest uznany za wyleczonego, jednakże mamy pacjentów którzy mają wznowę po 20 latach od zakończenia leczenia. W takich wypadkach zawsze jesteśmy zobowiązani sprawdzić, czy jest to wznowa czy może pacjent ma drugi nowotwór, co jest również możliwe.

Jak długo może trwać walka z chorobą?

Każdy człowiek leczony jest indywidualnie, a terapia, zarówno jej długość jak i rodzaj dobierana jest w zależności od rodzaju nowotworu, wieku biologicznego pacjenta, chorób towarzyszących, stanu ogólnego, stopnia odpowiedzi na leczenie. Jednakże biorąc pod uwagę kontrolę po leczeniu możemy uznać, że walka z chorobą trwa całe życie pacjenta, pacjent po leczeniu nowotworu już cały czas wymaga czujności onkologicznej.

Czy każdy przypadek raka oznacza chemioterapię?

Nie,  jest wiele  alternatywnych metod leczenia nowotworów, tam, gdzie jest to możliwe zaczynamy od chirurgii, do dyspozycji mamy również radioterapię, hormonoterapię, leczenie celowane, a coraz częściej łączymy te metody leczenia w różnych kombinacjach.

Z osób, które do Pani trafiają jak dużo przypadków to osoby z bardzo zaawansowaną chorobą?

Specyfiką ośrodka w Ełku są pacjenci którzy zgłaszają się z wysokim stopniem zaawansowania nowotworu, oznacza to że może mają zbyt utrudniony dostęp do onkologa lub ich świadomość pozostawia wiele do życzenia: nie wiedzą lub nie wierzą, że wczesne wykrycie nowotworu znacząco zwiększa szanse na jego wyleczenie, to wydaje się być banałem, ale przestaje nim być, gdy zaczyna nas dotyczyć osobiście i możemy tego doświadczyć.

Częściej trafiają do Pani mężczyźni czy kobiety?

Z badań społecznych wynika, że to kobiety w domu zarządzają zdrowiem rodziny i to się przekłada na moje obserwacje: zgłaszają się do mnie panie oraz ci panowie, którzy zostali  przyciągnięci przez swoje żony/partnerki.

Czy leczy Pani także dzieci?

Nie, onkologia dziecięca jest  odrębną dziedziną.

Czy ludzie są gotowi na prawdę o swoim stanie zdrowia?

To nie jest sprawa gotowości człowieka, ale umiejętności przekazywania takich informacji przez lekarza. Umiejętności, które ćwiczy się latami po to, aby powiedzieć prawdę, jeśli pacjent chce ją znać, w taki sposób, który nie odbiera nadziei a daje informację co do stanu choroby i wiedzę co dalej będziemy robić i kiedy.

Czy lekarz onkologii musi mieć zdolności psychologiczne? Czy oprócz leczenia choroby wspiera się pacjentów psychologicznie?

Jestem psychologiem właśnie dlatego, że dostrzegłam w pewnym momencie, że brakowało mi wiedzy i umiejętności, żeby w pełni leczyć pacjenta, nie tylko ciało, ale jego całego, a w onkologii jest to szczególnie istotne.

Jakie znaczenie dla wyleczenia choroby ma pozytywne nastawienie pacjenta i jego najbliższej rodziny?

Pozytywne nastawienie ma ogromne znaczenie i od niego zależy wszystko; jeśli pacjent mówi mi że on tu przyszedł walczyć, wiem, że będzie dobrze. Wsparcie rodziny ma również kolosalne znaczenie, dlatego w naszym ośrodku rodzina jest aktywnie włączana w proces leczenia, razem stanowimy zespół.

Czy na wieść o chorobie pacjenci zmieniają swój styl życia, np. rzucają palenie?

Choroba nowotworowa jest ciężkim przeżyciem, po którym możemy oczekiwać różnych zachowań. Każdy człowiek jest inny i inaczej radzi sobie z taką ekstremalną sytuacją, niektórzy pacjenci rzucają palenie po 50 latach nałogu, inni zmieniają stan cywilny, a jeszcze inni znajdują w swoich ciężkich doświadczeniach wskazówkę na dalsze życie i np. udzielają się w stowarzyszeniach zajmujących się szerzeniem wiedzy o nowotworach, chodzą do szkół, zakładów pracy i opowiadają o swoich przeżyciach.

Czy zdarzają się „cuda” i zdrowieją osoby, których wcześniejsze rokowania były złe?

Takich sytuacji jest dużo, możemy spotkać wielu ludzi którzy byli bardzo chorzy i leczenie im pomogło. Obecnie nie dziwią już panie po leczeniu raka piersi, które chodzą jeszcze do kontroli po 25 latach od zakończenia leczenia.

Jednakże taką niespodzianką była dla mnie pacjentka z rakiem płuca, której statystyka dawała 9 miesięcy życia, a pani po 11 latach nadal czuje się dobrze. Mam też pacjenta po 23 latach od  leczenia chemioterapią  niedrobnokomórkowego raka płuca, bez cech nawrotu choroby do chwili obecnej. Zawsze jednak takie nietypowe przebiegi chorób nowotworowych skłaniają nas do postawienia pytania o prawidłowość postawionej na początku diagnozy.

Najtrudniejszy przypadek z Pani praktyki, którego leczenie zakończyło się sukcesem?

Dla mnie sukcesem jest pacjent, którego rodzina przywiozła z bardzo zaawansowanym nowotworem dającym objawy utrudniające codzienne funkcjonowanie. Pacjent nie chciał się początkowo się  leczyć, bo  nie wierzył już w powodzenie terapii, natomiast po 2 miesiącach leczenia  objawy choroby ustąpiły na tyle, że człowiek ten aktywnie udziela się towarzysko i ma szalone powodzenie wśród pań … Bardzo odżył.

Czy zdarzają się Pani chwile zwątpienia? Nie myślała Pani nigdy o zmianie zawodu?

Nie urodziłam się onkologiem. Stałam się nim po 25 latach nauki, w tym po 11 latach kontaktu z pacjentem onkologicznym. Był czas na to, by wypracować sobie strategie radzenia sobie ze stresem, jaki wiąże się praca z umierającymi. Jednakże nadal bardzo trudne są dla mnie kontakty z paniami, które mają małe dzieci, gdy rodzina prosi mnie o pomoc w przygotowaniu dzieci na odejście mamy. Wtedy myślę sobie dwie rzeczy: dlaczego nie zostałam  kimś innym  …

Mamy, badajcie się, nie robicie tego tylko dla siebie!

Jak można rozpocząć leczenie w poradni onkologicznej MSW z Warmińsko Mazurskim Centrum Onkologii w Olsztynie filia w Ełku?

Prosimy o umówienie się telefoniczne na wizytę pod numerem 87 621 9876 lub osobiście. Poradnia znajduje się w Szpitalu Wojskowym w Ełku,  na I piętrze pokój 209.

Ludzie Polityka społeczna

W opublikowanym na lata 2010 – 2014 programie Ełckiej Platformy Obywatelskiej jest zapis mojego autorstwa, który mówi, iż PO chce, aby samorząd miejski dofinansował znieczulenie przy porodzie oraz dbał o rozwój porodówki w Pro-Medice.

Byłem przy porodzie mojej córki, widziałem ile kobiety muszą przejść, aby urodzić nasze dzieci, więc szczególnie zależało mi na realizacji tego pomysłu. Była to realna obietnica, nie powodująca nadmiernego obciążenia budżetu miasta. Niestety Platforma nie zdobyła większości w Radzie Miasta i pomysł ten pozostał bez echa.

Tym bardziej cieszy informacja przekazana przez „Dziennik Gazeta Prawna”, w której dowiadujemy się, iż minister zdrowia zapowiada, że każda rodząca kobieta będzie mogła liczyć na pomoc łagodzącą ból. Ma być ona wliczona w cenę porodu, za który płaci NFZ. Znieczulenia mają być dla wszystkich rodzących. Zmiana wymusi wiec obecność anestezjologa na każdym oddziale położniczym. Poszerzone zostaną również kwalifikacje położnych.

Prace nad kodeksem zasad łagodzenia bólu podczas porodu zaczęły się w 2010 roku. Teraz minister Bartosz Arłukowicz chce je wprowadzić w życie. Zależy mi na jak najbardziej powszechnym dostępie do znieczulenia przy porodzie – mówi minister.

Jak wynika z rozmów z lekarzami ze szpitali, które praktyki podobne do proponowanych już wprowadziły, aby ministerialne rozwiązania nie stały się martwym prawem, musi być spełnionych kilka warunków. Z jednej strony dobra organizacja w szpitalu, a z drugiej lepsza wycena porodów – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

Polityka społeczna

W dużym uproszczeniu mówiąc, jeżeli nie podniesiemy wieku emerytalnego, to według premiera czeka nas „krew, pot i łzy”.

Szef rządu powiedział bowiem, że alternatywą dla podwyższania wieku emerytalnego jest podwyżka podatku VAT o 8 pp., podwyżka składki emerytalnej z 19,5 do 30% albo obniżka emerytur mniej więcej o połowę. Brzmi poważnie?

Dziś na 1 emeryturę pracują 4 osoby. W 2040 roku będzie 1 do 2. Coś zatem trzeba robić, bo żart o tym, że za kilka lat emeryturę dostaną tylko ci co ją wylosują, stanie się faktem.

Co proponuje rząd? Premier Tusk w expose zapowiedział wyrównanie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn docelowo do 67 lat. Zmiany miałyby zostać wprowadzane stopniowo. Rząd co 4 miesiące od 2013 roku rząd chce podnosić wiek emerytalny o 1 miesiąc. 67 lat to wiek, kiedy otrzymamy pierwsze świadczenie emerytalne. Jak mamy oszczędności i nie chce nam się pracować na emeryturę możemy przejść wcześniej.

Niestety Tusk dodał, że nie przewiduje się ustaw osłonowych, I według mnie tu chyba jest problem. Myślę, że bez problemu większość z nas zaakceptowałaby perspektywę pracy do 67 roku życie, ba nawet do 70-tki, ale tylko w sytuacji gdybyśmy mieli pewność, że tą pracę mieć będziemy. Niestety takiej pewności nigdy nie będzie, a przecież dziś pięćdziesięciolatkowie po stracie pracy muszą mieć niezłe szczęście aby znaleźć następną. Ale może jak Polaków będzie mniej z powodu niżu demograficznego to będzie więcej pracy?

Czy jest jakiś lepszy pomysł? Pomysły PSL to abstrakcja, nie mający zrozumienia u samych kobiet. Propozycja Millera o zastąpieniu wieku stażem pracy, moim zdaniem jest bardzo dobra i warta rozważenia. Inni nie mają nic konkretnego do zaoferowania, tylko krzyczą. Jak posłanka Kruk na Komisji Kultury – jak zwykle zresztą. Referendum też nie ma sensu. Wielu młodych ludzi nie myśli teraz o emeryturze. Co ich obchodzi coś, co będzie za blisko 50 lat. Młody człowiek na razie woli nie płacić składek, bo ma ważniejsze wydatki. Większym dla nich zmartwieniem jest ACTA i czy policja nie wpadnie do nich do domu, bo ściągnęli trochę filmów. Starsi natomiast nie chcą zmian. Bo po co.

Polityka społeczna