Kategoria: Kobieta

W najbliższy wtorek miejscy radni uchwalą nadanie Szkole Podstawowej nr 5 w Ełku imienia Marii Konopnickiej.

Ta polska poetka i nowelistka okresu realizmu znana była do tej pory przede wszystkim jako autorka „Roty”- pieśni patriotycznej śpiewanej przez każdego w naszym kraju. Ostatnio poznajemy ją na „nowo” jako bohaterkę internetowych sporów. Środowiska homoseksualne stawiają bowiem  tezę, że Konopnicka była lesbijką i wrzucają pisarkę na sztandary. Inni piętnują taką opinię.

Moim zdaniem to naprawdę nie ma znaczenia, czy łączyła ją z inną kobietą wielka przyjaźń, czy wielka miłość. Ważne, co w życiu osiągnęła i przekazała następnym pokoleniom. A przekazała nam niezwykle cenną twórczość, pokazywała jak walczyć o swoje ideały, jak nie poddawać się tym, którzy chcą nas zastraszyć i siłą narzucić swoją wolę. Maria Konopnicka walczyła o prawa kobiet, sprzeciwiała się germanizacji Polaków, spierała się z hierarchami kościoła katolickiego – w owych czasach był to dowód niezwykłej odwagi.

Nadawanie szkołom imienia jest wspaniałą lekcją historii, bardzo dobrym sposobem zachowania pamięci o wielkich Polakach. Na szczęście dostrzegają to władze lokalnych samorządów. Dziś władze miasta, wczoraj wójt gminy Ełk.

Uczmy nasze dzieci historii naszego narodu. Uczmy przy tej okazji także tolerancji, poszanowania odmienności innych, ich poglądów, a przede wszystkim szacunku dla ich uczuć.

Fot: http://pl.wikipedia.org

Kobieta

Liczba kobiet w samorządach jest wciąż bardzo mała. Co prawda z danych Instytutu Spraw Publicznych wynika, iż ich udział powoli wzrasta, ale to ciągle nie są dane imponujące.

Dla przykładu podam, że w 2006 roku kobiet radnych było w całej Polsce tylko 21 proc., a w 2010 roku niewiele więcej, bo zaledwie 25 proc.

Miały to zmienić parytety na listach wyborczych, ale niestety na razie jest to bardziej kłopot z zachowaniem odpowiednich proporcji na listach wyborczych, niż szansa na przełamanie monopolu mężczyzn. Dlaczego tak się dzieje? Czy problemem jest nadal silny stereotyp, że miejsce kobiety jest w domu, a zajmowanie się polityką to w ich przypadku fanaberia?

Wielu fachowców i znawców tematu twierdzi, iż kobietom potrzebne jest wsparcie – od rozwiązań ustawowych, takich jak parytety i tzw. „suwaki” na listach, do pomocy na poziomie poczucia własnej wartości – chodzi o pokonanie bariery w sobie.

Jakoś nie mogę zgodzić się z taką potrzebą wspierania. Czyniąc to staramy się udowodnić albo przekonać (tylko nie wiem kogo, może samych siebie), że kobiety są słabe, nieudolne i koniecznie potrzebują naszego oparcia – a to przecież totalna bzdura. Uważam, że kobietom nie potrzebne jest jakieś dodatkowe wsparcie. One świetnie sobie radzą bez naszego, męskiego wspierania. Wśród kobiet jest wielu znakomitych ekspertów w różnych dziedzinach i do tego chyba są one statystycznie bardziej pracowite od mężczyzn.

Całkowicie nie zgadzam się z takim segregowaniem ludzi. Płeć nie wyznacza tu żadnych reguł. Są przecież mądre kobiety i mądrzy faceci.

Moim zdaniem problem jest w czymś innym. Kobiety niekiedy czują się winne, że angażują się w lokalną politykę, bo przecież mają na głowie mnóstwo innych spraw: dzieci, dom, rachunki, zakupy, obiad, psa, psującą się pralkę, warzywa w ogródku, bałagan na balkonie, bałagan w piwnicy, bałagan w pokoju dziecinnym, w co jutro się ubiorę, w co ubiorę dzieci, kiedy wyprasuje ciuchy, problemy sąsiadki, problemy koleżanki z pracy, problemy których jeszcze nie ma – a które mogą być …

A może raczej nie czują się winne, one nie mają na to czasu. To, że myślą o wielu sprawach na raz, powoduje, iż trudno znaleźć miejsce i czas na bezsensowne przepychanki polityczne. Polityka wśród ich priorytetów nie jest po prostu najważniejsza. Dlatego, zamiast wspierać je parytetami, może lepiej pomóżmy im w domu i przy dzieciach.

Polityka często bywa brutalna, a niestety kobiety reagują bardzo emocjonalnie w sytuacjach, które mogą mieć przykre konsekwencje dla niej lub dla rodziny. Wystarczy poczytać przeróżne fora w czasie kampanii wyborczej, aby wiedzieć o czym piszę. Dlatego często, przewidując konsekwencje decyzji o zaangażowaniu się w życie publiczne, wolą nie pakować się w coś, co może spowodować jakiekolwiek zagrożenie dla życia prywatnego.

Niemniej, mimo niejednokrotnie niesprzyjających okoliczności, od zarania politycznych dziejów ludzkości, istniały kobiety zainteresowane i zajmujące się polityką. I całe szczęście. Wnoszą one nie tylko wrażliwość i doświadczenie często nieznane mężczyznom, ale także większe zaangażowanie, upór i konsekwencję niezwykle potrzebną w dążeniu do osiągnięcia celu.

Do kolejnych wyborów samorządowych pozostały dwa lata. To dobry czas drogie panie by przemyśleć swój w nich udział. Myślę, że warto. Mądre kobiety mogą bardzo dużo wnieść do życia samorządów.

Kobieta Proponowane

Postscriptum do III Salonu Kobiet – 6 października 2012 roku w Zespole Szkół nr 6 im. M. Rataja w Ełku.

Salon kobiet – raczej kuchnia, łazienka, pokój dla dziecka, co tam jeszcze – pralnia, suszarnia, żłobek, przedszkole, szkoła. No i, jak można pominąć, sypialnia, miejsce pracy. Oto przestrzeń, w której kulturowo zamknięto kobietę.

Salon kobiet wcale nie brzmi lepiej. Inaczej, ma lepsze konotacje, elegantsze skojarzenia, budzi pozytywne doznania, ale wciąż dookreśla tę samą przestrzeń, wciąż buduje ten sam wizerunek gospodyni, towarzyszki, animatorki życia rodzinnego. I tyle, nawet nie – aż tyle.

Kobieta współczesna – kobieta aktywna – kolejny frazes ukuty na potrzeby czasów, w interesie wielu. Co on oznacza? „kobietę działającą lub skłonną do działania, czynną, dynamiczną”. No cóż, moja pobudka o 5. rano,  intensywna mobilizacja najpierw jednego oka, potem drugiego, lewej nogi, prawej ręki (może odwrotnie, mózg dopiero się włącza) i o 5.30 parzę kawę, celebruję picie przez kolejne 20 minut, a potem nikt już za mną nie nadąży…. Jedna uczelnia, druga uczelnia, korepetycje w różnych stronach miasta, biblioteka, sprawy w urzędzie, spotkanie z promotorem, ortodonta, znów uczelnia…. Staję pod drzwiami własnego mieszkania. Jest 20.30. Nie zrobiłam zakupów, lodówka pusta. Nie mam sił, by zejść do sklepu po pieczywo (IV piętro). Znowu kawa, książki. Nawet nie patrzę na zegarek.

Kobieta aktywna – to kobieta zapracowana, to kobieta zajęta, to ja i wiele innych. To ja w dżinsach i baletkach, z dużą torbą lub plecakiem, rowerem wiosną i latem, samochodem jesienią i zimą, w miejskim autobusie, gdy brakuje mi pieniędzy na paliwo albo uliczne korki dają się we znaki. To ja – ciągle w ruchu. Wymuszonym momentem historycznym, normą kulturową, ekonomią. Widzą mnie, jak chcą i jak wypada: nie mężatka, lecz nie rozwódka, wciąż panna, nie w związku, lecz singielka, bez partnera, przyjaciela, narzeczonego,  nie kobieta pracująca, lecz studentka, nie pracująca, ale jeszcze nie bezrobotna, nie matka, ale bezdzietna,  nie ładna, ale nie brzydka, nie gruba, ale nie szczupła… I tak dalej, i w tym tonie.

Zapędziłam się, ale czyż nie umiejscawia się kobiety pomiędzy czymś a czymś, z włączeniem do czegoś i wyłączeniem z czegoś?  Sztywne ramy służą komercji i… polityce. Sfrustrowane i zaniedbane gospodynie domowe kupiły Hankę Mostowiak z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli całą resztą żeńskiej części tej telewizyjnej rodziny: piękne (?), zadbane i elegancko ubrane (wiejska gospodyni, pielęgniarka, pani sędzia, nauczyciela dopiero zdobywająca kwalifikacje, bezrobotna architekt ogrodów dziwnym trafem przypominają zamożne panie ubierające się w drogich sieciówkach – H&m-ie, Promodzie, Nexcie – czyżby kryptoreklama?), z problemami, które w cudowny sposób rozwiązują, czynne zawodowo i prężne społecznie, pomagają innym doraźnie i długofalowo (czytaj: udzielając się w fundacjach), szlachetne i prawe do bólu, z wizją siebie, własnego życia i rodziny. Z mężczyzną u boku, wspierającym ją (żeby nie było słodko – po tym, jak ona go przekona do swoich jedynych i słusznych racji).

Hanka Mostowiak na premiera! Hanka Mostowiak na prezydenta – wołam głośno. Jasny gwint, przegapiłam kilka odcinków. Kinga krzyczy, że Hanki już nie ma.  Zaczynam płakać – świat już nie będzie taki sam. Jak ja sobie poradzę bez jej cierpiętniczej miny, wiecznego zatroskania, nowej garderoby, krótkich włosów, przelewania z pustego w próżne, cudownej ekonomii (jak ja  nigdy nie ma pieniędzy, ale zawsze jak spod krawieckiej igły i fryzjerskich nożyczek, z lodówką pełną produktów, blatem kuchenki, na którym wciąż stoją pełne jedzenia garnki i stołem, na którym obowiązkowo talerz z ciastem)?!!!!

Kiepski żart, ale i kiepski film, nachalny i tendencyjny w swej wymowie. O czym świadczy? Kinga – przyjaciółka, wojująca feministka –  mówi, że to świadectwo na to, że kobieta nigdy nie posiadała  i nadal nie posiada szczególnego wpływu na działanie w życiu publicznym, w  kluczowych dla życia publicznego instytucjach.

Gdy pytam innych moich rówieśników, co oznacza parytet, co piąty łączy je z obecnością kobiet w sejmie, tylko 1 na 10 mówi o procentowym udziale. Gdy pytam o kobiety sukcesu, to ten wcale nie jest mierzony osiągnięciami, a popularnością i skandalem. Ciekawe, że rozmówcy wskazują przede wszystkim nazwiska znane z show-biznesu, kojarzone z modą. Tylko 2 na 10 moich rozmówców wymieniło dr Irenę Eris. Jak przyznali, tylko dlatego, ze ich matki używają kosmetyków jej firmy, a ta ma nazwisko właścicielki w swojej nazwie.

Salon kobiet – nie należy, z pewnością nie warto spierać się o nazwę, rzecz nie w niej. O kobietach wie się za mało, o twórczych – prawie lub zupełnie nic. Ich twarze powinne być rozpoznawalne, a sukces nie mierzony szminką. Chcę wiedzieć, jak zmienić swoje życie, jak przestawić je na inne, może trudniejsze, ale biegnące we właściwym kierunku tory. Nie chcę wojny  męsko- żeńskiej.

Jestem aktywna, chcę być aktywna inaczej. Już piszę w swoim kalendarzu –  6 października 2012 roku III Salon Kobiet w Zespole Szkół Nr 6 im. M. Rataja w Ełku.

Olga Ladzińska

I miejsce w konkursie „Kobieta współczesna – kobieta aktywna”

 

Fot 1 – Olga Ladzińska odbiera nagrodę z rąk Krzysztofa Piłata – Starosty Ełckiego oraz Agnieszki Kozłowskiej – Rajewicz – Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania.

Fot 2 – Panel dyskusyjny III Salonu Kobiet – siedzą od lewej: Jolanta Piotrowska – Burmistrz Giżycka, prezes Kobiecego Forum Samorządowego, Katarzyna Skłodowska – podróżniczka – himalaistka, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz –  Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania, prof. Magdalena Środa – filozof, publicystka, feministka oraz Iwona Drażba – dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ełku.

Kobieta

…Marzenie jest w Twoim sercu, tam umieścil go Pan Bog, tworzac Cię i stosownie do Twego powołania, wyposażył Cię we wszystko co jest Ci potrzebne aby to osiagnać, aby zostać tym, kim chciał Cię uczynić…

To motto z książki John’a Maxwell’a „Droga do Sukcesu”, które propaguje Halina Rygiel, Dyrektor Mary Kay Cosmetics z USA (na zdjęciu), kobieta która osiągnęła w życiu sukces właśnie dzięki upartemu dążeniu do spełnienia swoich marzeń.

Daj sobie prawo do marzeń – mówi. – Miej wielkie marzenia i duże checi. Patrz na możliwości, które niesie Ci ten biznes, a nie na przeszkody, które będą pojawiać się po drodze. Pokonuj te przeszkody myślac „nie to jest ważne czego nie mam, ale to czego chce.” Wtedy Twoj biznes bedzie rozwijal sie razem z Tobą!

W słowach Haliny Rygiel mocno wyczuwalna jest filozofia założycielki firmy Mary Key Ash, która do dziś wpływa na wyobraźnię milionów kobiet wierzących, iż marzenia można spełnić bez względu na wiek. Ona to bowiem w wieku 45 lat zaczęła spełniać swoje marzenia. Po 25 latach pracy dla korporacji i złych doświadczeniach z nią związanych otworzyła swój biznes i dzięki uporowi, konsekwencji i ciężkiej pracy odniosła niebywały sukces handlowy. A wszystko dzięki temu, że wierzyła w marzenia.

Czy Halina Rygiel przekona do takiej filozofii postępowania w życiu i biznesie ełckie kobiety? Przekonamy się już w najbliższą sobotę na III Salonie Kobiet.

Fot: halinarygiel.com

Kobieta

16 sierpnia 2004 premier Marek Belka powołał Magdalenę Środę na stanowisko Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Wówczas to dała się szerzej poznać postać niezwykła, która odważnie, bez kompleksów, czasem w sposób kontrowersyjny, walczy o uwolnienie Polaków od stereotypów, szczególnie tych dotyczących roli kobiety w społeczeństwie.

Rewolucje zaczynają się w głowach, nie na ulicach – jak mówi – a nasz kraj potrzebuje zmian, zmian, które spowodują wzrost takich wartości jak samorealizacja, wolność, racjonalność, tolerancja, zaufanie między ludźmi, sprawiedliwość społeczna i demokracja. Magdalena Środa wierzy w politykę niwelującą podziały ekonomiczne, społeczne i polityczne, która doprowadzi do stworzenia nowoczesnej rodziny. Polska rodzina pomaleńku, ale systematycznie zmierza w kierunku rodziny partnerskiej, liberalnej i zróżnicowanej, gdzie ceni się wolność jej członków, a rodzinnego szczęścia nie uzależnia od legalności małżeńskiego związku, lecz od realizacji takich potrzeb, jak: bliskość, zaufanie, bezpieczeństwo, rozwój, rozmowa – dodaje, wskazując jednocześnie szkołę, jako instytucję, która musi dbać o standardy życia obywatelskiego, politycznego i gospodarczego.

Czy jej działania to walka z wiatrakami? Jest przekonana że nie. Wszystko to kwestia czasu i konsekwencji w wychowaniu Polaków.

Magdalena Środa z ciekawością obserwuje działania obecnego Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania – Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz. Zauważa jej trudną rolę w obecnym rządzie, w którym silne jest konserwatywne postrzeganie rodziny i roli kobiety w życiu społecznym, szczególnie przez niektórych ministrów. To z nimi spiera się aktualna pełnomocnik i trzeba przyznać, iż robi to niezwykle skutecznie.

Rada Ministrów zdecydowała, że Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej zostanie podpisana – poinformowała dosłownie kilkanaście godzin temu. Konwencja Rady Europy ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Nakłada na państwa obowiązki, m.in. takie jak zapewnienie oficjalnej infolinii dla ofiar przemocy działającej 24 godziny na dobę oraz odpowiedniej liczby schronisk oraz ośrodków wsparcia. W ostatnich tygodniach konwencję skrytykowało m.in. Prezydium Episkopatu. Według biskupów dokument przykładowo w definicji płci pomija naturalne różnice biologiczne pomiędzy kobietą i mężczyzną. Protestował przeciwko podpisaniu dokumentu m.in. obecny minister sprawiedliwości.

Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania skupia się na polskiej rodzinie. Przekonuje, iż oboje rodziców powinno mieć dokładnie takie same prawa. Tak, rodzicielstwo, a nie jedynie macierzyństwo. Ten swoisty wyścig w przedstawianiu propozycji „dla kobiet, bo to one wychowują dzieci” powoduje, że utrwalamy szkodliwy stereotyp, jakoby opieka nad dzieckiem była zadaniem wyłącznie kobiet – pisze na swoim blogu. Mężczyźni też wychowują dzieci! Więc jeśli dawać wcześniejsze uprawnienia emerytalne związane z posiadaniem dzieci – to po równo – kobietom i mężczyznom.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podobnie jak Magdalena Środa zwraca także uwagę na równość kobiet i mężczyzn na rynku pracy, zwiększenie udziału kobiet w polityce, obronę praw wszystkich środowisk, które czują się dyskryminowane. Jako pełnomocnik rządu porusza problematykę łączenia życia zawodowego z rodzinnym, regulację kwestii związków nieformalnych. I trzeba przyznać jest niezwykle aktywną przedstawicielką rządu.

Obie panie spotkają się w piątek na Kongresie Kobiet w Warszawie, obie panie usiądą również przy jednym stole 6 października w Ełku na III Salonie Kobiet. Czeka nas zatem ciekawa rozmowa z ich udziałem.

 

Fot. 1: Magdalena Środa, źródło: www.Facebook.com

Fot 2: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, źródło: www.Platforma.org

Kobieta