Kategoria: Gospodarka Komunalna

segregacja_img

Gospodarka Komunalna

dwupasmówkaW Polsce obowiązuje zasada ruchu drogowego, nakazująca pojazdom poruszanie się w pobliżu prawej krawędzi jezdni. I to zawsze. Nawet na jezdni dwupasmowej.

Kodeks nie tworzy żadnych złudzeń: każdy ma obowiązek trzymać się prawej strony drogi. Cytując dokładnie „Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni”. Koniec, kropka. Lewy pas generalnie służy do wyprzedzania.

Ruch prawostronny obowiązuje na całym świecie, za wyjątkiem może Wielkiej Brytanii i jej kolonii. Nie zawsze tak było. Od czasów rzymskich obowiązywał na drogach ruch lewostronny. Dopiero po zburzeniu Bastylii w 1789 roku prześladowani arystokraci we Francji nie chcieli rzucać się zbytnio w oczy, dlatego też zaczęli poruszać się razem z ludem, po stronie prawej. Taki zwyczaj, przejmując władzę, zastał Napoleon. Tak też zaczęły poruszać się jego wojska podbijając sporą część Europy. Zasada trzymania się prawej strony na drogach stała się prawnie egzekwowana z rozkazu Napoleona Bonaparte we wszystkich podbitych przez niego krajach. I tak zostało do dziś.

Ale nie w Ełku na ulicy Suwalskiej. Ulica Suwalska to jedna z głównych ulic naszego miasta, ponoć druga pod względem długości – po ulicy Przemysłowej. Przebiega przez położone we wschodniej części miasta osiedle Zatorze. Jest szeroka, w sumie cztery pasy ruchu. I właśnie tutaj, na tej ulicy, gdyby preferencje polityczne mierzyć zamiłowaniem kierowców do jazdy lewym pasem, polska lewica miałaby się doskonale. Bowiem mało kto, może poza autobusami, mając dwa wolne pasy ruchu, trzyma się tego prawego. A jest to wykroczenie, za które jest przewidziana sankcja w postaci 2 punktów karnych. Ponadto za uporczywe blokowanie lewego pasa można  dostać od 50 złotych do 200 złotych mandatu!

Jest to więc jazda ryzykowna, ale … co oznacza wydatek nawet 200 złotych w sytuacji uszkodzenia samochodu, którego naprawa może kosztować znacznie, znacznie więcej. Prawą stroną jezdni nie da się niestety jechać, bo jest bardzo mocno zniszczona. I naprawdę nie chodzi tu o słabe żołądki kierowców, które mogą nie wytrzymać, gdy jedzie się samochodem tak, jakby płynęło po wzburzonym morzu. Taka jazda z pewnością nie zostaje bez uszczerbku na naszych autach, a co za tym idzie na naszych kieszeniach.

Czas zatem, planując wydatki samorządu na przyszłe lata, uwzględnić remont tej ulicy. Naprawdę wymaga ona pilnych już decyzji.

A co zrobić, aby oduczyć kierowców jazdy z lewej strony? Może nie naprawiać lewych pasów. Tylko te skrajne, prawe.

Gospodarka Komunalna

0001YSJH27TLK1G6-C102Jakoś ostatnio mniej interesuje mnie polityka, a więcej inne tematy.

Może to efekt zmęczenia, zniechęcenia, a może po prostu chwilowego znudzenia. Nie wiem, widocznie czasem trzeba od polityki przez moment odpocząć.

Za to coraz bardziej pociągają mnie tematy ekologii. To chyba znak, że nieuchronnie zbliża się wiosna. Jednakże, póki jeszcze zima rządzi w najlepsze, jeden „zimowy” oklepany już trochę temat – a mianowicie sypanie soli na nasze ulice.

Nie wiadomo czemu, po każdych opadach śniegu, firmy odpowiedzialne w Polsce za oczyszczanie miasta z uporem maniaka sypią sól na ulice i chodniki. I nie wiadomo w sumie dlaczego. Kosztuje to pewnie „od groma”, a korzyści żadne. Bo kto na tym zyskuje? Kopalnie soli, warsztaty samochodowe, producenci butów, firmy, które łatają dziury w zniszczonych zimą ulicach?

W sumie mógłbym się pogodzić z naprawą butów, samochodu, nawet z brodzeniem w szarej, obrzydliwej kaszy, która się wytwarza na chodnikach i ulicach po posypaniu śniegu solą – choć uważam, że po zaśnieżonych chodnikach chodzi się dużo bezpieczniej i przyjemniej niż po słonym i brudnym błocie pośniegowym – ale jakoś nie mogę się pogodzić z kosztami zniszczonych przez sól drzew, trawników, a także szkodami w ekosystemach wodnych, bo sól z naszych dróg spływa ostatecznie do jeziora – czym nikt nie zawraca sobie głowy.

Wzrost stężenia soli w glebie uniemożliwia korzeniom roślin pobieranie wody, w konsekwencji powodując ich karłowacenie i usychanie.

W Skandynawii nie ujrzymy żadnych solarek! Pługi i inny ciężki sprzęt zgarniają część śniegu – resztę ubijają. Drogi posypuje się piaskiem i żwirem, nigdy solą, która jest od dawna tam zakazana. Koszty są mniejsze, bo potem piasek, czy żwir można wiosną zebrać i wykorzystać ponownie. Podobne rozwiązania wprowadzają Słowacy – a my… My nie lubimy żadnych zmian, nawet gdy są rozsądne.

A przecież jako alternatywę dla chlorku sodu stosuje się nie tylko piasek i żwir, to może być chociażby chlorek wapnia wzbogacony m.in. substancjami hamującymi korozję oraz utrzymującymi właściwą kwasowość. Chlorek wapnia jest skuteczniejszy w niskich temperaturach i mniej szkodliwy dla roślinności.

Niech ktoś może policzy nie tylko wydatki na sól i odnowienie zieleni. Policzmy też wymianę chodników, krawężników, dodatkowe miliony na remonty dróg i może jak potrafimy straty zdrowotne. Albo nie liczmy, tylko przestańmy wreszcie solić.

Dlatego zwracam się do radnych – zastanówcie się czy wzorem innych miast nie warto zakazać w Ełku sypania soli na ulice?

Fot: rmf24.pl

Ekologia Gospodarka Komunalna Proponowane

Strefa płatnego parkowania w wielu polskich miastach to standard, jednak jej wprowadzenie zawsze budzi kontrowersje. Nie inaczej jest także w Ełku, gdzie radni po raz kolejny debatują nad sensem ich wprowadzenia. Sprawa być może stanie już na następnej sesji Rady Miasta.

Władze Ełku do zagadnienia wprowadzenia strefy płatnego parkowania podchodzą bardzo ostrożnie, ale prezydent miasta i jego zastępcy podkreślają, że temat który dotychczas był na etapie „badania gruntu” powoli musi być ostatecznie rozstrzygnięty, a wprowadzenie stref płatnego parkowania jest raczej nieuniknione

Bezpośrednimi celami wdrożenia zmian w organizacji parkowania poprzez utworzenie strefy płatnego parkowania jest zapewnienie dostępności miejsc parkingowych oraz zwiększenie rotacji pojazdów. Wprowadzenie opłat za parkowanie spowoduje znaczne zmniejszenie ilości pojazdów parkujących przez wiele godzin lub cały dzień. Miejsca zajmowane przez te pojazdy zwolnią się zatem dla osób, które przyjeżdżają do centrum na krótko, np. na zakupy czy do urzędu. Urzędnicy zapewniają, że wpłynie to pozytywnie na atrakcyjność śródmieścia oraz zlokalizowanych tam punktów usługowo-handlowych. Skorzystają więc na tym lokalni sklepikarze i przedsiębiorcy.

To nie jedyne argumenty. Odetchną mieszkańcy, którzy maja problemy z zaparkowaniem blisko domu. Niektóre miejsca są prostu wielkim parkingiem dla ludzi pracujących i załatwiających swoje sprawy w centrum miasta, nic więc dziwnego, że utrudnia to im życie.

Ponadto nie będzie też problemów takich jak ubiegłej zimy, kiedy to zdarzało się, iż wiele samochodów zostało zostawionych na cały śnieżny okres utrudniając pługom odśnieżanie ulic.

No i na koniec są to dodatkowe wpływy do budżetu. Jakie?

Wpływy zostały oszacowane w trzech wariantach (w zależności od cen za parkowanie) i wynoszą od 120.000zł do 165.000zł. Zakładając wariant ze średnimi cenami, wpływy wyniosą ok. 140.000zł miesięcznie. Zaś łączne koszty prowadzenia strefy płatnego parkowania w ciągu miesiąca nie powinny przekroczyć 90.000zł. Czyli dochód wyniesie ok. 50.000zł miesięcznie i 600.000zł rocznie.

Są jednak głosy przeciwne, mówiące że strefy to nic dobrego dla miasta i mieszkańców. Po pierwsze, że to nic innego jak ukryty podatek nakładany na mieszkańców, a jedynym jego sensem jest zmniejszanie nadmiernie rosnącej dziury budżetowej.

Inni zwracają uwagę na turystów. Większość z nich dotychczas traktowało Ełk jako miasto przejazdowe, w którym warto było zatrzymać się na odpoczynek, posiłek, czy zakupy. Teraz gdy za to trzeba będzie dodatkowo zapłacić będą woleli pojechać nieco dalej. Tam gdzie nie ma niepotrzebnych, dodatkowych opłat.

Propozycja nie podoba się także niektórym przedsiębiorcom, którzy już apelują, aby opłaty za postoje nie obejmowały tych, którzy w tych miejscach prowadzą biznes i świadczą usługi dla ludności.

Jaka jest propozycja prezydenta? Proponowany obszar strefy płatnego parkowania powinien obejmować teren ograniczony ulicami: Sikorskiego, Piłsudskiego, Mickiewicza, Dąbrowskiego, Armii Krajowej, Orzeszkowej, Kościuszki, Wojska Polskiego, Zamkowa, Pułaskiego, Wojska Polskiego, z wyłączeniem ulicy Sikorskiego. To znaczny obszar miasta. Strefa nie obejmuje zatem jedynie niektórych osiedli mieszkaniowych. Do obsługi planowanej strefy płatnego parkowania niezbędne jest ustawienie aż 47 parkomatów.

Zdaniem wielu osób jest to zbyt rozległy teren. Jeżeli już ma powstać taka strefa to powinna obejmować ścisłe centrum miasta – ulice Wojska Polskiego i Armii Krajowej. Absurdem jest rozmieszczenie parkometrów przykładowo na ulicy Piłsudskiego – przy stadionie, banku PEKAO S.A. czy Urzędzie Miasta i Starostwie Powiatowym, albo na licznych uliczkach jednokierunkowych.

Proponuje się pobieranie opłat w dniach: od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 18:00 oraz w soboty w godzinach od 9:00 do 14:00. Najlepszym komentarzem na tę propozycję jest przykład Olsztyna (w końcu naszego miasta wojewódzkiego). Tam strefa płatnego parkowania obowiązuje od poniedziałku do piątku (w soboty nie!), w okresie poniedziałek-czwartek od 9:00 do 16:00, a w piątek od 9:00 do 15:00.

Proponowane są następujące stawki opłat za parkowanie w Ełku: za pół godziny (opłata minimalna) – 1,00zł, za pierwszą godzinę – 2,00zł, za drugą godzinę – 2,40zł, za trzecią godzinę – 2,80zł, za każdą kolejną godzinę – 2,00zł. Ponadto wprowadzi się abonamenty miesięczne: mieszkańca – 20zł oraz abonament normalny – trzy propozycje: 180zł, 220zł lub 280zł.

Dla porównania w Olsztynie: za pół godziny – 1,00zł, za pierwszą godzinę – 2,00zł, abonament miesięczny – 50zł. Są też abonamenty tygodniowe, dwutygodniowe i trzytygodniowe. W Białymstoku: za pół godziny – 0,60zł, za pierwszą godzinę – 1,20zł, za każdą kolejną godzinę – 0,60zł, abonament miesięczny mieszkańca – 5zł, abonament zwykły miesięczny – 120zł. W Ełku nie będzie zatem tanio.

I jeszcze jedna uwaga z dokumentacji dotyczącej tego tematu – ze względu na duży obszar strefy płatnego parkowania zaleca się przekazanie obsługi strefy prywatnemu operatorowi na drodze przetargu nieograniczonego lub w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego – co według mnie jest słusznym rozwiązaniem.

Ełcka Platforma Obywatelska jest na razie przeciwna strefom płatnego parkowania. Jest zdania, że problemy z parkowaniem trzeba zacząć rozwiązywać od budowy dodatkowych miejsc postojowych, lepiej przyjrzeć się organizacji ruchu w mieście. Dodatkowe obciążenia finansowe mieszkańców z pewnością nie wyjdą na dobre dla rozwoju naszego miasta.

Koncepcja Strefy Płatnego Parkowania w Ełku

Gospodarka Komunalna Samorząd

odawedywmaodsniezanie-027Władze miast szukają metod, które zwiększyłyby efektywność ściągania zaległości czynszowych za mieszkania komunalne.

Jak podaje Rzeczpospolita w Gdańsku lokator takiego mieszkania może odpracować zaległości w czynszu. Można odpracowywać nie tylko własne długi, ale także długi członków rodziny. Takie zatrudnienie można znaleźć przy pracach porządkowych, remontowych, a także przy prostych pracach biurowych. Stawka wynosi 10 zł za godzinę pracy.

Aby wszystko odbywało się zgodnie z prawem do umowy najmu sporządza się aneks, który mówi, że zapłata czynszu może mieć także formę świadczenia rzeczowego. Pozwalają na to zapisy art. 453 i 659 § 2 kodeksu cywilnego. Rodzaj, rozmiar i wartość czynności świadczonych przez najemcę są następnie określane w załączniku do tego aneksu. Później miasto podpisuje z dłużnikiem porozumienie.

Osoby, które chcą odpracować dług, obawiały się, że będą płacić podatek dochodowy od osób fizycznych od tego, co odpracują. Dlatego gdański UM wystąpił o interpretację podatkową. Dyrektor Izby Skarbowej w Gdańsku odpowiedział urzędowi, iż u najemców w związku z odpracowywaniem zaległości czynszowych nie powstaje przychód podlegający opodatkowaniu, a co za tym idzie, płatnik nie ma obowiązku poboru zaliczek na PIT.

Możnaby ten pomysł zaszczepić także w Ełku, może nie byłoby wówczas problemu z odśnieżaniem ulic i chodników.

Gospodarka Komunalna Samorząd